Niepomyślne dla rządu USA historyczne rekordy długoletnich obligacji amerykańskich

Niepomyślne dla rządu USA historyczne rekordy długoletnich obligacji amerykańskich
Fot. stock.adobe.com / JJ-Gouin
Stało się w Ameryce to, co miało się stać i co jest także naszym losem. Amerykańskie ministerstwo finansów (Dept. of Treasury) musiało zaoferować nabywcom swoich obligacji 30-letnich o wartości 25 mld dolarów nawet aż 5,22 proc. zysku (yield), żeby móc je sprzedać, pisze Jan Cipiur.

Takich upustów świat nie widział od 2001 roku, więc strach się bać.

Poprzedniego dnia, tj. 12 sierpnia ’26 pula obligacji 10-letnich o wartości 42 mld dolarów została z kolei sprzedana z upustami (po stronie rządu) i zyskami (po stronie nabywców) nie widzianymi od 2007 roku, tj. od niemal 20 lat.

Pytanie zasadnicze brzmi, co będzie dalej? Szanse na prawidłową odpowiedź są takie jak na trafienie „czwórki” w Lotto. Większe niż na „szóstkę”, bo wiemy przecież co nieco, jak kręcą się koła finansów i gospodarki.

Poza „zwykłymi” obligacjami rząd USA sprzedaje także tzw. TIPS-y, czyli papiery zabezpieczone przed inflacją (Treasury inflation-protected securities), które zapewniają zysk (yield) realny, czyli zwrot oczyszczony z inflacji mierzonej cenami towarów konsumpcyjnych (CPI) .

Obecnie urealniony yield na 30-letnich obligacjach TIPS wynosi ok. 3 procent.

Czytaj także: Obawy o wzrost inflacji po ostatniej decyzji Fed

„Regularne obligacje” – czy może raczej TIPS-y

W tym miejscu inwestorzy (nabywcy obligacji) stają przed wyborem i muszą robić zakłady w sprawie odległej przyszłości, zastanawiając się jednocześnie czego bardziej chcą.

Ostatni odczyt z lipca ’26 pokazuje inflację CPI w USA w wysokości 3,4 proc. rok do roku. Jako że nie chodzi o obecny moment, a sytuację przez następne 30 lat, w zupełnie nieuprawnionym zobrazowaniu sprzedane ostatnio zwykłe 30-latki dają do 5,22 proc., a TIPS 3,4 proc. + 3 proc., czyli 6,4 proc., więc wybór zdawałby się oczywisty.

Takie porównanie jest, rzecz jasna, wielkim błędem, ponieważ inwestycja jest długoletnia, a nie chwilowa.

Kluczowym parametrem wyboru między regularnymi obligacjami a TIPS jest tzw. breakeven inflation zwana po polsku równoważącą albo graniczną, ale w omawianym kontekście najlepiej określić ją mianem progowej, a więc wyznaczającej próg opłacalności zakupu.

W chwili obecnej breakeven inflation wynosi 2,22 proc., ponieważ 5,22 – 3 = 2,22.

Jeśli sądzimy zatem, że przez następne 30 lat inflacja będzie wyższa niż przeciętnie 2,22 proc. rocznie, lepiej jest postawić na TIPS.

Jeśli natomiast uważamy, że w takim samym okresie będzie mniejsza od progowej w wysokości 2,22 proc., to lepszym wyborem są „zwykłe” trzydziestolatki.

Sprawa komplikuje się, gdy jesteśmy bardzo aktywnymi inwestorami, tzn. i kupujemy i sprzedajemy obligacje w rytmie wahań na rynku. W tym przypadku trzeba uwzględnić, że w porównaniu z TIPS zwykłe obligacje mają wysoki nominalny kupon odsetkowy.

Presja inflacji i długu publicznego USA

Nie trzeba być wielkim znawcą, żeby wywnioskować, że rynek amerykańskiego długu publicznego poddał się presji długu rządowego w niewyobrażalnej wysokości 40 bilionów (40 000 mld) dolarów oraz uporczywie wysokiej inflacji podsycanej w pewnej części przez wojnę USA z Iranem (wysokie ceny ropy), a w innej przez wzrost kosztów inwestycji kapitałowych w wyniku olbrzymiego boomu na infrastrukturę dla sztucznej inteligencji (AI).

Kolejne utrudnienie w procesie decyzyjnym wynika z tego, że inwestycje rzeczowe traktowane przez finansujący je kapitał jako aktywa finansowe są poza miernikiem CPI, ale są jednak istotne dla posiadaczy tegoż kapitału lokowanego także w obligacjach.

Inflacja w USA jest obecnie znacznie powyżej celu w wysokości 2 proc., więc (na krótką metę) olbrzymią rolę odgrywa w tej łamigłówce amerykański bank centralny Fed. Tzw. rynek nie oczekuje we wrześniu ’26 zmian stóp procentowych.

Jeśli jednak mowa o jesieni, to rosnąć miałyby szanse na ich podwyższenie, zwłaszcza jeśli inflacja nie spadnie wtedy poniżej 3 procent.

Sytuacja na rynku długu Stanów Zjednoczonych jest punktem odniesienia dla globalnych finansów i w tym zakresie ma przełożenie na warunki pożyczkowe dla zadłużonej bardzo ponad miarę Polski.

Jeśli amerykański dług zdrożeje na dłużej, warunki dla Polski będą znacznie gorsze.

Jan Cipiur

Jan Cipiur, dziennikarz i redaktor z ponad 40-letnim stażem. Zaczynał w PAP, gdzie po 1989 r. stworzył pierwszą redakcję ekonomiczną. Twórca serwisów dla biznesu w agencji BOSS. Obecnie publikuje m.in. w Obserwatorze Finansowym.

Jest członkiem Towarzystwa Ekonomistów Polskich (TEP).

Źródło: Portal Finansowy BANK.pl