Niepomyślne dla rządu USA historyczne rekordy długoletnich obligacji amerykańskich
Takich upustów świat nie widział od 2001 roku, więc strach się bać.
Poprzedniego dnia, tj. 12 sierpnia ’26 pula obligacji 10-letnich o wartości 42 mld dolarów została z kolei sprzedana z upustami (po stronie rządu) i zyskami (po stronie nabywców) nie widzianymi od 2007 roku, tj. od niemal 20 lat.
Pytanie zasadnicze brzmi, co będzie dalej? Szanse na prawidłową odpowiedź są takie jak na trafienie „czwórki” w Lotto. Większe niż na „szóstkę”, bo wiemy przecież co nieco, jak kręcą się koła finansów i gospodarki.
Poza „zwykłymi” obligacjami rząd USA sprzedaje także tzw. TIPS-y, czyli papiery zabezpieczone przed inflacją (Treasury inflation-protected securities), które zapewniają zysk (yield) realny, czyli zwrot oczyszczony z inflacji mierzonej cenami towarów konsumpcyjnych (CPI) .
Obecnie urealniony yield na 30-letnich obligacjach TIPS wynosi ok. 3 procent.
Czytaj także: Obawy o wzrost inflacji po ostatniej decyzji Fed
„Regularne obligacje” – czy może raczej TIPS-y
W tym miejscu inwestorzy (nabywcy obligacji) stają przed wyborem i muszą robić zakłady w sprawie odległej przyszłości, zastanawiając się jednocześnie czego bardziej chcą.
Ostatni odczyt z lipca ’26 pokazuje inflację CPI w USA w wysokości 3,4 proc. rok do roku. Jako że nie chodzi o obecny moment, a sytuację przez następne 30 lat, w zupełnie nieuprawnionym zobrazowaniu sprzedane ostatnio zwykłe 30-latki dają do 5,22 proc., a TIPS 3,4 proc. + 3 proc., czyli 6,4 proc., więc wybór zdawałby się oczywisty.
Takie porównanie jest, rzecz jasna, wielkim błędem, ponieważ inwestycja jest długoletnia, a nie chwilowa.
Kluczowym parametrem wyboru między regularnymi obligacjami a TIPS jest tzw. breakeven inflation zwana po polsku równoważącą albo graniczną, ale w omawianym kontekście najlepiej określić ją mianem progowej, a więc wyznaczającej próg opłacalności zakupu.
W chwili obecnej breakeven inflation wynosi 2,22 proc., ponieważ 5,22 – 3 = 2,22.
Jeśli sądzimy zatem, że przez następne 30 lat inflacja będzie wyższa niż przeciętnie 2,22 proc. rocznie, lepiej jest postawić na TIPS.
Jeśli natomiast uważamy, że w takim samym okresie będzie mniejsza od progowej w wysokości 2,22 proc., to lepszym wyborem są „zwykłe” trzydziestolatki.
Sprawa komplikuje się, gdy jesteśmy bardzo aktywnymi inwestorami, tzn. i kupujemy i sprzedajemy obligacje w rytmie wahań na rynku. W tym przypadku trzeba uwzględnić, że w porównaniu z TIPS zwykłe obligacje mają wysoki nominalny kupon odsetkowy.
Presja inflacji i długu publicznego USA
Nie trzeba być wielkim znawcą, żeby wywnioskować, że rynek amerykańskiego długu publicznego poddał się presji długu rządowego w niewyobrażalnej wysokości 40 bilionów (40 000 mld) dolarów oraz uporczywie wysokiej inflacji podsycanej w pewnej części przez wojnę USA z Iranem (wysokie ceny ropy), a w innej przez wzrost kosztów inwestycji kapitałowych w wyniku olbrzymiego boomu na infrastrukturę dla sztucznej inteligencji (AI).
Kolejne utrudnienie w procesie decyzyjnym wynika z tego, że inwestycje rzeczowe traktowane przez finansujący je kapitał jako aktywa finansowe są poza miernikiem CPI, ale są jednak istotne dla posiadaczy tegoż kapitału lokowanego także w obligacjach.
Inflacja w USA jest obecnie znacznie powyżej celu w wysokości 2 proc., więc (na krótką metę) olbrzymią rolę odgrywa w tej łamigłówce amerykański bank centralny Fed. Tzw. rynek nie oczekuje we wrześniu ’26 zmian stóp procentowych.
Jeśli jednak mowa o jesieni, to rosnąć miałyby szanse na ich podwyższenie, zwłaszcza jeśli inflacja nie spadnie wtedy poniżej 3 procent.
Sytuacja na rynku długu Stanów Zjednoczonych jest punktem odniesienia dla globalnych finansów i w tym zakresie ma przełożenie na warunki pożyczkowe dla zadłużonej bardzo ponad miarę Polski.
Jeśli amerykański dług zdrożeje na dłużej, warunki dla Polski będą znacznie gorsze.

Jan Cipiur, dziennikarz i redaktor z ponad 40-letnim stażem. Zaczynał w PAP, gdzie po 1989 r. stworzył pierwszą redakcję ekonomiczną. Twórca serwisów dla biznesu w agencji BOSS. Obecnie publikuje m.in. w Obserwatorze Finansowym.
Jest członkiem Towarzystwa Ekonomistów Polskich (TEP).