Bank i Klient: Zbyt wiele regulacji
Z dr. Piotrem S. Judą, prezesem Toyota Banku rozmawiają Przemysław Barbrich i Jan Osiecki
Miesięcznik Finansowy BANK (kwiecień 2012)
Z dr. Piotrem S. Judą, prezesem Toyota Banku rozmawiają Przemysław Barbrich i Jan Osiecki
GUS opublikował dane o zatrudnieniu i wynagrodzeniach w marcu br. Przeciętne wynagrodzenie brutto w marcu wyniosło 3770,66 zł, co oznacza, że w porównaniu z marcem 2011 roku było ono wyższe o 3,8 proc. W porównaniu do lutego wynagrodzenia wzrosły o 5,7 pp. W przedsiębiorstwach w marcu zatrudnionych było blisko 5 mln 539 tys. osób, czyli o 0,5 proc. więcej niż przed rokiem i o 0,1 proc. mniej wobec lutego.
Redakcja „Miesięcznika Finansowego BANK ” zadała to pytanie kilku znanym ekspertom ekonomicznym. W debacie, która odbyła się 20 marca br. w warszawskim Klubie Bankowca udział wzięli: prof. Elżbieta Mączyńska (prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego), dr Lech Kurkliński (SGH), Tadeusz Ołdakowski (doradca zarządu GUS), Andrzej Wolski (członek zarządu CPBiI), dr Mariusz Zygierewicz (dyrektor Zespołu Ekonomiczno-Regulacyjnego w ZBP). Z powodu szczupłości naszych łamów z konieczności prezentujemy tylko niewielki fragment tej niezwykle intrygującej dyskusji.
W 2011 r. mieliśmy do czynienia z kilkoma czynnikami, które wpłynęły na rynek kredytów mieszkaniowych. Duże znaczenie miały rekomendacje wprowadzone przez Komisję Nadzoru Finansowego oraz stopniowe wygaszanie programu „Rodzina na swoim”. Według danych pochodzących z najnowszego raportu „Kredyt Trendy”, opracowanego przez Biuro Informacji Kredytowej, w 2011 r. banki udzieliły niemal 243 tys. kredytów mieszkaniowych. Czyli o 1,3 proc. mniej niż przed rokiem.
Sytuacja jest tak dobra, że aż się staje niepokojąco niebezpieczna.
Rekordy to nie wszystko przekonuje Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich, w rozmowie z Grzegorzem Brudzińskim
Bardzo nerwowa druga połowa minionego roku i nasilenie niepewności na globalnych rynkach finansowych, wynikające z obaw o trwałość strefy euro, kondycję i stabilność jej sektora bankowego oraz głębokość spowolnienia gospodarki globalnej. Następnie silna poprawa sytuacji rynkowej w I kwartale bieżącego roku. Warto zatem pokusić się o ocenę perspektyw rozwoju sytuacji makroekonomicznej i rynkowej. A także i ich wpływu na krajowy sektor bankowy.
Była sobie raz mała europejska waluta – mawiają w USA ekonomiści o konserwatywnym zacięciu. Nie bez cienia satysfakcji, bo zarówno politolodzy, jak i eksperci o takich przekonaniach nigdy nie wróżyli unii walutowej sukcesu. Tymczasem amerykańska szefowa dyplomacji Hillary Clinton i minister skarbu Timothy Geithner twierdzą z uporem, że zarówno UE, jak i jej unia walutowa są wystarczająco silne, by się z kryzysu wydobyć, i to o własnych siłach. A inwestorzy i korporacje zdają się mieć jeszcze inny ogląd sytuacji euro. Jak napisał ostatnio „New York Times” – teraz, gdy gorączka związana z kryzysem euro opada, nagłówki gazet ogłaszają nowe inwestycje wielkich firm w Europie.
Zamiast energicznego dobijania się do drzwi Unii Europejskiej tłumów inwestorów z najludniejszego kontynentu świata, tylko od czasu do czasu słychać nieśmiałe puk-puk i uprzejme pytanie, czy mogę wejść? Przypadek? O nie, przywódcy konkurujących ze sobą potęg mają wspólny problem. Jak wytłumaczyć własnym społeczeństwom, że powinny wyciągać z upadku europejski system opieki zdrowotnej czy podnosić poziom życia w Europie?
Operacje LTRO Europejskiego Banku Centralnego obrazowo można porównać do powodzi, która wypełniła wyschnięte koryto rzeki, zakrywając wszystkie mielizny czy przeszkody powstrzymujące żeglugę na niej. Każdy jednak potop ma to do siebie, że wcześniej czy później wody opadają, odsłaniając znów niebezpieczne miejsca. Pamiętajmy jednak, że nie zawsze muszą być akurat tam, gdzie poprzednio…
Przeżywająca pierwszy poważny kryzys strefa euro stara się w pośpiechu wyciągać wnioski i ulepszyć zasady funkcjonowania europejskiego obszaru jednolitej waluty. W coraz powszechniejszym przekonaniu jedynym sposobem uratowania strefy jest pogłębienie integracji; objęcie nią obszarów, które do tej pory pozostawały w gestii poszczególnych rządów.
O przyszłości rynku bankowego w Polsce z Wojciechem Kwaśniakiem, wiceprzewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego, rozmawia Grzegorz Brudziński
Są zamożni, zaradni, z pomysłem na siebie i… na życie. Ich kariera zawodowa toczy się nieprzerwanie od kilku czy kilkunastu lat. Aktorzy, piosenkarze, plastycy, gwiazdy mediów i sportu. Wiedzą, jak zarabiać pieniądze. Czasem brak im jednak zacięcia do ich pomnażania. Skarżą się, że z tym problemem zostają sami. Są i tacy, którzy już raz sparzyli się na inwestycjach indywidualnych. Dziś mówią wprost: mamy dość. Szukają dla siebie bezpiecznego miejsca w finansowym świecie, czym szeroko otwierają furtkę sektorowi bankowemu…
Zarówno ustawodawca europejski, jak i polski prześcigają się w pomysłach, jak zadbać o prawa konsumenta w starciu z bankami. W rezultacie pojawia się w doktrynie prawa pytanie o granice ochrony konsumenta w obrocie gospodarczym i o celowość takich przepisów z punktu widzenia bezpieczeństwa transakcji bankowych.
Windykacja należności to dla każdej instytucji finansowej same zmartwienia. Generuje dodatkowe koszty, przeprowadzana nieumiejętnie może narazić na problemy prawne, do tego dochodzi niezadowolenie klientów – może zatem negatywnie wpłynąć na reputację instytucji. A wygląda na to, że łatwiej nie będzie. Recesja gospodarcza potęguje problemy z płynnością finansową nie tylko przedsiębiorstw, ale także wielu osób. Według szacunków suma należności przekazanych zewnętrznym firmom specjalizującym się w windykacji przekroczy w tym roku 18 mld zł.
Z Maciejem Harczukiem, prezesem zarządu Euler Hermes Collections rozmawia Stanisław Brzeg-Wieluński
Taki był temat przeprowadzonej przez redakcję „Miesięcznika Finansowego BANK” pod koniec marca br. debaty redakcyjnej.
Procesy gotówkowe są pracochłonne. Faktem jest, że od momentu wprowadzenia bankomatów poziom wypłat gotówkowych z wykorzystaniem systemów samoobsługowych wzrósł na świecie do ok. 75% wszystkich wypłat. Pozostałe ręczne wypłaty gotówkowe w okienkach bankowych wymagają dużego nakładu pracy pochłaniając od 90 do 120 sekund na transakcję.
Instytucje finansowe robią wiele, by poznać modele zachowań swoich klientów. Wszystko oczywiście po to, by lepiej dopasować produkty do potrzeb…
W ostatnich latach oddziały wielu banków zmieniły się nie do po znania i stały się bardziej przyjazne dla klientów. Równolegle ze zmianami wizerunkowymi rozpoczął się proces transformacji modelu obsługi bankowej. Banki rozpoczęły zmiany procesowe i organizacyjne oraz szkolenia pracowników mające na celu przygotowanie ich do nowej roli, jakiej oczekują od nich klienci.