Będą nowe regulacje dla banków. Czy takie, jakich potrzebują?

Będą nowe regulacje dla banków. Czy takie, jakich potrzebują?
Fot. M. Wagner,
Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
Regulacje mają dwie twarze. Bankowcy mówią jednym głosem – potrzebujemy ich, bo chronią nasz biznes, a nas przed nami samymi. Ale robią też wielkie zastrzeżenie – pomijając mitręgę i koszty, jaką pociągają za sobą przepisy – niektóre z nich mogą nawet prowadzić do wzrostu ryzyka systemowego zamiast sprzyjać zwiększeniu stabilności. Proponują też wprowadzenie kilku prostych zasad, które tu i teraz ułatwiłyby życie bankom, zastąpiły tony papieru i obniżyły ryzyko. Nadzór zapowiada natomiast swoje plany - usłyszeliśmy podczas Forum Bankowego.

– Nie chodzi o to, żebyśmy nie regulowali, chodzi o to jak mądrze regulować, jak stabilnie regulować i budować zaufanie – mówił podczas debaty Forum Bankowego poświęconej wyzwaniom regulacyjnym Paweł Preuss, lider rynków finansowych w firmie doradczej EY.

Po co są regulacje? Przyjrzyjmy się najpierw tej twarzy, która podoba się także bankom. Fakt, że banki jako jedyne maja prawo przyjmować depozyty, a w dodatku depozyty te są gwarantowane ostatecznie publicznymi pieniędzmi powoduje, że konieczne jest narzucenie sektorowi norm, które wymuszają troskę o te pieniądze – zwracał uwagę Marcin Mikołajczyk, zastępca przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego.

Regulacje kosztowne, ale potrzebne

Wiceprezes ds. ryzyka PKO Banku Polskiego dodał do tego, że bariery regulacyjne chronią także banki przed inwazją na terytorium pośrednictwa finansowego ze strony gigantów technologicznych, które przejawiały już apetyty na przejęcie bankowego biznesu, ale wolą prawo dżungli, więc w to nie wchodzą. Po co jeszcze są regulacje?

– Uważam, że regulacje są ważne, gdyż sektor jest mocno konkurencyjny i sam się nie wyreguluje. Chodzi o to, żeby banki nie konkurowały ze sobą ryzykiem – powiedział Piotr Mazur.

– Regulacji bardzo potrzebujemy, bo na konkurencyjnym rynku chronią nas przed samymi sobą. Kredytów hipotecznych udzielamy na 25 lat, jestem przekonany, że gdyby takiej regulacji nie było, udzielalibyśmy na 40 lat i więcej – dodał Andrzej Burliga, wiceprezes Santander Bank Polska.

Jest także druga twarz regulacji. I ta z kolei jest brzydka, a nawet groźna.

– W wielu przypadkach regulacje są bardzo niepraktyczne i bardzo kosztowne – powiedział Marcin Gadomski, wiceprezes Pekao.

Bankowcy uważają, iż z jednej strony następuje „inflacja” regulacji, a z drugiej regulacje pomijają wiele bardzo istotnych kwestii. Na przykład nie potrafią się zmierzyć z ryzykiem prawnym.

– Jak inaczej wyglądałby świat gdybyśmy ustawę frankową uchwalili 10 lat temu – przyznał Marcin Mikołajczyk, zastępca przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego.

– Ustawa frankowa mogłaby bardziej sprawiedliwie rozłożyć koszty, na to nadal nie jest za późno – powiedział Andrzej Burliga.

Regulacje gonią za zmieniającym się rynkiem finansowym

Paweł Preuss zwrócił uwagę, że zmienia się krajobraz ryzyka i banki, które doskonale potrafią zarządzać ryzykami, gdy udaje się je zmierzyć, stoją teraz w obliczu ryzyk trudnych lub niemożliwych do pomiaru.

– Jest coraz więcej ryzyk, które maja charakter niefinansowy, a jesteśmy w stanie dobrze zarządzać ryzykami, które potrafimy zmierzyć – powiedział.

– Mamy rożne kategorie regulacji, niektóre ingerują bardzo mocno w procesy zarządcze. Mogą ograniczać zdolność do reakcji na ryzyka, których jeszcze nie znamy – dodał Marian Gola, wiceprezes Spółdzielni Systemu Ochrony Zrzeszenia BPS.

Regulacje nie nadążają za dynamiką zmian na rynku finansowym. Takim zdarzeniem jest np. pojawienie się całej klasy kryptoaktywów. Do czego mogą służyć kryptoaktywa? Np. do ukrywania majątku przez dłużników. Ale prawo na to terytorium nie wkracza.  

– Specyfika rynku finansowego zmienia się szybciej niż regulacje (…) Nie mamy prawa umożliwiającego skuteczna egzekucję – powiedział wiceprezes mBanku Marek Lusztyn.  

Niektóre polskie banki, będące własnością „matek” ze strefy euro, dotknięte są nie tylko krajowymi regulacjami.

– Jesteśmy dotknięci także regulacjami płynącymi ze spółki matki i z Europejskiego Banku Centralnego (…) W ostatnim okresie nastąpiło 355 zmian, które dotknęły nasz bank. Ważniejsza od samych regulacji jest nadinterpretacja istniejących przepisów. Tak jest np. z wymogami kapitałowymi  – mówił.

– W grupie mamy dwa procesy raportowe (…) To zmienia nasz fokus na właściwe zarządzanie ryzykiem, gdyż mamy dwa systemy ryzyka (…) Niektóre opcje narodowe prowadzą do dwóch systemów. Trzeba ten system uprościć (…) FINREP w wydaniu europejskim jest inny niż w wydaniu lokalnym – powiedziała wiceprezes ING Banku Śląskiego Bożena Graczyk.

Banki spółdzielcze natomiast uważają, że w Polsce nie jest w pełni respektowana zasada proporcjonalności i – jak mówił Marian Gola – małe banki podlegają tym samym regulacjom co wielkie instytucje.

Nadzór nie pozostawia jednak złudzeń. Banki czeka nowa regulacyjna fala. Choć także zapowiadane są deregulacje.

Oczekiwania nadzoru

– Jesteśmy przygotowani na wyzwania regulacyjne, które nas czekają, Dla nadzoru jest istotne, kiedy sektor jest rentowny, udało się przygotować solidną nadwyżkę kapitałową przez ostatnie lata – powiedział Marcin Mikołajczyk.

Przestawił też priorytety nadzorcze na ten rok. Nadzór skupi się na poprawność wyliczania wymogów kapitałowych z tytułu ryzyka kredytowego i operacyjnego oraz poprawie odporności na przyszłe wyzwania. W Unii ma nastąpić rewizja podejścia do ryzyka rynkowego w celu utrzymania konkurencyjności w stosunku do gospodarki amerykańskiej.

Następnym priorytetem nadzorcy jest kwestia relacji z klientem, a zwłaszcza tworzenia produktów bankowych w taki sposób, by na etapie projektu starano się uniknąć problemów i możliwych konfliktów z klientem. Nadzór będzie także zwracał uwagę na zarządzanie ryzykiem stopy procentowej i ryzykiem płynności.

Nadzór oczekuje, że banki przygotują się do obowiązywania Wskaźnika Finansowania Długoterminowego (WFD). Zapewnia również, że zasady dotyczące SOT NII i EVE SOT zostaną zmienione, gdyż są obecnie zbyt restrykcyjne i mogą spowodować niekorzystne skutki. Banki będą także przygotowywać się do zastąpienia stopy WIBOR stopą POLSTR.

– Reforma wskaźników musiała się pojawić, jesteśmy w finalnej fazie ustalania mapy drogowej (…) Chciałbym widzieć zmniejszanie portfeli WIBOR-owych i pojawienie się oferty na POLSTR – mówił Marcin Mikołajczyk.

Piotr Mazur proponuje natomiast umożliwienie bankom dostępu do bazy danych ZUS, do bazy PESEL oraz wprowadzenie wzorca umowy informującej o ryzykach związanych z produktem, który określa jako MiFID III, czyli test zrozumienia przez klienta ryzyka związanego z zaciągnięciem kredytu.  

– Możemy obniżyć ryzyko systemowe, a tysiące stron regulacji by spadły – powiedział.

Źródło: BANK.pl