Latem inflacja będzie pełzała około zera
Inflacja zbliża się do zera. W maju wyniosła tylko 0,5 proc., latem może być nieznacznie niższa, a do końca roku raczej nie przekroczy 1 proc. Czy bank centralny oprze się pokusie silniejszego cięcia stóp?
Inflacja zbliża się do zera. W maju wyniosła tylko 0,5 proc., latem może być nieznacznie niższa, a do końca roku raczej nie przekroczy 1 proc. Czy bank centralny oprze się pokusie silniejszego cięcia stóp?
Tematem najbardziej gorących dyskusji jest obecnie trwała zmiana trendu na rynkach obligacji i przepływ kapitału w kierunku akcji. W domyśle, na giełdach zapanuje hossa, papiery dłużne znów będą pogardzane przez większość inwestorów, a zanim to nastąpi, możemy być świadkami krachu na rynku obligacji.
Wydłużając okres spłaty kredytu hipotecznego z 30 do 40 lat, obniżamy miesięczną ratę o 11,6 proc., ale sumę zapłaconych bankowi odsetek zwiększamy o 40,4 proc.
Miniony tydzień nie obfitował w wiele raportów gospodarczych i wydarzeń politycznych, jednak okazał się bardziej interesujący niż oczekiwało tego wielu inwestorów. Globalne rynki akcji doznały załamania, a aukcje amerykańskich obligacji wypadły słabo. Waluty rynków wschodzących i krajów eksportujących surowce traciły na całej linii, jednocześnie mogliśmy obserwować umocnienie się tzw. bezpiecznych przystani – japońskiego jena i szwajcarskiego franka.
Zaczęło się! Spotkanie FOMC, które może zmienić oblicze rynku finansowego i przetestować zasadność ostatnich ruchów na globalnym rynku, rozpoczyna się dzisiaj i stawia w tle (niemalże) wszystkie inne napływające z gospodarki światowej informacje. Chodzi tu de facto o dwa ostatnie ruchy: pierwszy – majowo/czerwcowy, który przecenił aktywa podwyższonego ryzyka (w tym obligacje krajów wschodzących), i drugi (z ostatniego tygodnia), który był odreagowaniem tego pierwszego.
Zakończone w maju dwunastomiesięczne lokaty przyniosły średnio 3,54 proc. realnego zysku. Powtórzenie tego wyniku dla aktualnie zakładanych lokat wymagałoby głębokiej deflacji.
Ruch przygotowujący rynek finansowy na posiedzenie FOMC w środę, skonsumował niemal połowę osłabienia polskiego długu, które obserwowaliśmy od majowych dołków do końca pierwszej dekady czerwca. DS1023, który jeszcze w środę testował poziom, 4,04% skończył piątkową sesję poniżej 3,70%. Jest to efekt zmiany oczekiwań
dotyczących polityki Fed w najbliższych tygodniach a nawet miesiącach. Skrajny ruch czyszczący globalny rynek obligacji (choć nie tylko) z wpływu taniego pieniądza spotkał się z ideą racjonalizującą oczekiwania dotyczące tzw.taperingu (ograniczenia) polityki poluzowania ilościowego (QE) przez Rezerwę Federalną. Doprowadziło to również do przybliżenia EUR/PLN do strefy 4,20 (choć atak piątkowy nie został zakończony sukcesem) wpisując się w scenariusz umocnienia również na krótszym końcu polskich krzywych.
Koniunktura na giełdach państw rozwijających się pozostaje słaba od co najmniej kilkunastu miesięcy. Wciąż nie widać, by sytuacja miała ulec poprawie. W ostatnim czasie pogłębia się rozdźwięk między nimi, a giełdami państw najbardziej rozwiniętych.
Przewalutowanie kredytu w euro może się opłacać tylko w nielicznych przypadkach. Dla większości kredytobiorców będzie oznaczało wzrost miesięcznej raty nawet o jedną czwartą.
Podsumowanie tygodnia najlepiej zamknąć w jednym słowie: „zmienność”. To co wywołuje rynkową zmienność, to niepewność dotycząca perspektyw polityki ilościowej głównych banków centralnych. Intensyfikacja tych obaw pchnęła wzwyż rentowności tak na rynkach bazowych jak i w grupie krajów rozwijających się, w tym w Polsce.
Debata główna konferencji „Horyzonty Bankowości 2013” zatytułowana „Bezpieczeństwo, a rozwój. Czy sektor bankowy ma szanse nadal być motorem polskiej gospodarki. Jakie są koszty regulacji ?” ma na celu nakreślenie perspektyw rozwoju polskiego sektora bankowego. Od paru lat jest on pod ogromną presją ze strony Brukseli, aby zwiększyć kontrolę państwa nad instytucjami finansowymi. Dla wielu naszych bankowców to swoista „zbiorowa kara” za błędy banków „starej Unii”. W kryzysie po roku 2008 nie upadał ani jeden polski bank i nasze państwo nie wydało ani złotówki aby je ratować !. Co więcej cały sektor ma rok do roku ma znakomite wyniki finansowe. O co więc chodzi !?.
Wszyscy wyczekiwaliśmy publikacji dotyczącej dynamiki wzrostu cen w maju. A ta nie zawiodła. Swoim spadkiem nie tylko pokonała konsensus rynkowych (0,7%r/r), ale i osiągnęła poziom najniższy od 6 lat, kojąc tym samym zszargane nerwy ostatnią przeceną. GUS podał, że w maju inflacja CPI w ujęciu r/r obniżyła się do 0,5% (z 0,8% w kwietniu), notując jednocześnie -0,1% w skali miesiąca.
Inflacja w maju wyniosła 0,5 proc. rok do roku i -0,1 proc. miesiąc do miesiąca, czyli lekko poniżej mojej prognozy na poziomie odpowiednio 0,6 i 0 proc. (która i tak była poniżej konsensusu). Głównym powodem spadku inflacji w stosunku do kwietnia (kiedy wyniosła 0,8 proc. rdr i 0,4 proc. mdm) były obniżki cen paliw oraz walka cenowa na rynku telekomunikacyjnym.
Niskie stopy procentowe, to nie tylko atrakcyjne kredyty mieszkaniowe, ale również wyjątkowo korzystne pożyczki hipoteczne, pozwalające pod zastaw mieszkania pozyskać pieniądze na dowolny cel. Na koniec 2012 r. tylko na konsumpcję Polacy wyciągnęli z nieruchomości ponad 18 mld zł.
Na polskim rynku stopy doszło do odreagowania. Szanse na spadki wzdłuż krzywych widoczne były już na otwarciu wczorajszej sesji, a wynikały m.in. z uspokojenia nastrojów na bazowych rynkach jak i naturalnego odreagowania po bardzo dużym ruchu. Pozytywny impuls dla wyceny polskich obligacji nadszedł również z porannego umocnienia PLN. Po zetknięciu się z psychologiczną „czwórką” jeszcze w trakcie wczorajszej sesji, benchmark 10Y DS1023 ruszył w stronę poziomu 3,90% (wczorajsze minimum; zamknięcie nastąpiło nieco powyżej tego poziomu). Spadkom nie oparł się także środek i krótki koniec krzywej. PS0718 zamykała dzień na poziomie 3,43%, podczas gdy OK0715 odrobiła również ponad 10pb osiągając poziom 2,77%.
Ubiegłotygodniowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej dała bankom zielone światło do przeprowadzenia kolejnej fali obniżek oprocentowania depozytów. Roczne lokaty dają zarobić średnio 2,89 proc., czyli o ponad 2,5 pkt proc. mniej niż w październiku ub.r.
Po wtorkowej przecenie, nastroje na giełdach uspokoiły się. Żadna ze stron rynkowych zmagań nie uzyskała jednak wyraźnej przewagi. Słabe i krótkotrwałe odreagowanie zniżki przemawia za scenariuszem kontynuacji korekty w najbliższych dniach.
Niedawne wydarzenia w Tokio pokazują, jak wielki wpływ na rynek akcji ma osłabienie waluty. Także dwie dynamiczne fale hossy na Wall Street można wiązać z tąpnięciem dolara. Ostatniej zwyżce w Warszawie towarzyszy słabość złotego. Czyżby u nas realizował się podobny scenariusz?
„Ucieczka w przyszłość” na polskiej krzywej zintensyfikowała ruch wzwyż stawek na szerokim rynku stopy procentowej. Rynek FRA ponownie obniżył ocenę prawdopodobieństwa obniżki w lipcu (sektory od 1×4 do 5X9 uwzględniają w cenie spadek Wiboru 3M do okolic 2,70%). Długi koniec krzywej FRA, ( FRA 21X24), wyceniał wczoraj wzrost WIBOR 3M za dwa lata już na 75pb (w czasie poprzedniej sesji było to „tylko” nieco ponad 60pb). W ślad za tym poszły stawki IRS.
Zgodnie z oczekiwaniami stromienie krzywej rentowności pozostało wczoraj w mocy. Obecność nowego gracza na rynku w postaci Narodowego Banku Polskiego nie zdołała zachęcić inwestorów obecnych na polskim rynku długu do zmiany spojrzenia. Również gracze z rynku FX nie odwrócili trendu. Nie bez znaczenia dla zachowania polskich aktywów były zmiany na rynkach bazowych. Pomimo, że europejski czas kwotowań był relatywnie spokojny, sesja była wzrostowa dla całej krzywej niemieckiej (2Y benchmark testował okolice 0,2%).