Rynki działają pod dyktando banków centralnych
Rozmowa rynkowa z Robertem Ślepaczukiem, szefem inwestycji ilościowych, oraz Krzysztofem Izdebskim, zarządzającym funduszami obligacji w Union Investment TFI
Rozmowa rynkowa z Robertem Ślepaczukiem, szefem inwestycji ilościowych, oraz Krzysztofem Izdebskim, zarządzającym funduszami obligacji w Union Investment TFI
Notowania większości surowców idą w dół od końca czerwca. W ciągu zaledwie trzech miesięcy indeks CRB stracił 11,5 proc. Powszechność tej tendencji wskazuje, że jej przyczyny mają charakter systemowy. Można do nich zaliczyć z pewnością słabość globalnej gospodarki, politykę Fed i wynikającą z niej rosnącą siłę dolara. Taki układ czynników nie rokuje rynkom surowcowym pomyślnej przyszłości.
Podchmielony rowerzysta mknie nadwiślańskim bulwarem, wydatnie się zataczając. Pijacki rajd kończy się na betonowym koszu na śmieci: zdarte kolana, przednie koło skręcone w ósemkę, wyłamany teleskopowy przedni widelec. Mija niespełna dzień – i oto wytrzeźwiały już cyklista odsyła wrak do sprzedawcy, domagając się… zwrotu pieniędzy. Miejska legenda? Kiepski dowcip? A może fragment scenariusza nigdy niezrealizowanego filmu Stanisława Barei? Nic z tych rzeczy – po prostu… prawa konsumenta. Jeżeli tylko bicykl został nabyty w sklepie internetowym, a od zakupu minęło nie więcej niż czternaście dni – przedstawiony powyżej rozwój wypadków staje się jak najbardziej realny.
Mijają cztery lata od pojawienia się na naszej giełdzie pierwszego funduszu typu ETF. Nie można jednak powiedzieć, żeby instrument ten spotkał się z dużym zainteresowaniem ze strony polskich inwestorów. A szkoda, bo w porównaniu z klasycznymi funduszami akcji jest tańszy i bardziej zyskowny.
Przez większą cześć czwartku obserwowaliśmy wzrosty dochodowości niemieckich i amerykańskich papierów skarbowych. Dochodowości przesuwały się w górę pomimo negatywnego zaskoczenia danymi o inflacji producenckiej w Eurostrefie (PPI r/r spadł z minus 1,3% w lipcu do minus 1,4% w sierpniu) oraz danymi o zamówieniach w USA. W efekcie krzywa amerykańska przesunęła się w górę o 2 pb. w segmencie 10Y, zaś niemiecka w podobnej skali na całej swojej długości.
Kurs euro w stosunku do złotego utrzymuje się w bardzo wąskim paśmie wahań nie przekraczających 1 grosza, nie reagując na decyzje EBC, słabsze dane makro, wahające się ryzyko polityczne itd. Widać, że kurs osiągnął jakiś wysoki poziom równowagi w okolicach bieżących cen. Trudno właściwie wskazać jednoznacznie jakiś czynnik, który w krótkim okresie mógłby to zmienić.
Generalnie zapowiedzi Pani Premier są zgodne z moimi skromnymi oczekiwaniami. Usłyszeliśmy parę zapowiedzi działań, na których przedsiębiorcom zależy.
Wczorajsze wyniki posiedzenia ECB w żaden sposób nie zaskoczyły. Jednak wobec rozbudzonych oczekiwań to wystarczyło, żeby kurs EUR/USD odbił w górę. Pytanie, czy dzisiejsze dane dadzą mu kolejnego kopa i przesądzą o trwalszym wzrostowym odbiciu?
Wrześniowe notowania Indeksu Dostępności Kredytowej poszły w górę. Po raz pierwszy od wielu miesięcy o łatwiejszym dostępie do kredytów mieszkaniowych zadecydował spadek marż.
Wydarzeniem czwartku na rynkach finansowych jest posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. Bank nie zmieni parametrów polityki monetarnej, ale przedstawi szczegóły ogłoszonego we wrześniu programu zakupu aktywów. To one zdecydują o nastrojach na rynku. W tym o losach EUR/USD.
Wczoraj doszło do istotnego spadku rentowności amerykańskich obligacji, co pomogło trochę walutom rynków wschodzących, w tym złotemu. Rentowność papierów dziesięcioletnich w USA spadła o 10 pkt bazowych, a dwuletnich o 5 pkt. To dość istotny ruch jak na jeden dzień, będący reakcją na gorsze dane makro ze świata.
Od początku października do połowy listopada studenci będą mogli ubiegać się o najtańszy kredyt na rynku. Jego spłata rozpoczyna się dopiero dwa lata po zakończeniu nauki, a oprocentowanie jest na tyle niskie, że jeszcze można zarobić.
W drugiej połowie dnia złoty odrobił straty do dolara, zawracając z 14-miesięcznych ekstremów. Polska waluta jednocześnie lekko umocniła sie do euro i szwajcarskiego franka. Pomogła sytuacja na rynkach bazowych i lepszy od prognoz odczyt indeksu PMI dla polskiego przemysłu.
Po trwającym kilkanaście miesięcy okresie słabości, warszawska giełda wraca do formy. W trzecim kwartale nasze indeksy z pozycji outsidera, awansowały do ścisłej światowej czołówki najbardziej zyskujących na wartości. Szczególnie dobrze radziły sobie wskaźnik szerokiego rynku i indeks średnich spółek, które znalazły się w pierwszej dziesiątce liderów.
Tematem numer jeden na rynku finansowym jest umocnienie dolara. Amerykańska waluta systematycznie zyskuje wraz z tym, jak rosną szanse na europejską wersję luzowania ilościowego (QE – quantitative easing). Dziś rano dolar znów umacnia się po informacji o słabszym od oczekiwań odczycie indeksu PMI w Niemczech. Wielokrotnie w tym miejscu pisałem, że umocnienie dolara to długoterminowy trend – wreszcie rynek reaguje na dużą różnicę w potencjałach gospodarczych między USA i Europą.
Wydarzeniem środy na krajowym rynku walutowym jest publikacja indeksu PMI obrazującego kondycję polskiego sektora przemysłowego we wrześniu. Dane te mogą zdecydować o losach złotego. Aczkolwiek nie będzie to jedyny impuls jaki dziś napłynie.
We wtorek do wczesnego przedpołudnia bazowe rynki długu były względnie stabilne, na wyceny nie miały większego wpływu publikacje danych PMI z Chin (50,2 pkt.) ani danych o sprzedaży detalicznej w Niemczech (realny wzrost o 2,5% m/m). Dopiero publikacja zgodnych z oczekiwaniami (0,3% r/r) wstępnych informacji o inflacji w Eurostrefie za wrzesień pomogła niemieckim obligacjom. Rentowności DE10Y w reakcji na dane przesunęły się w dół o 1 pb., zaś papiery amerykańskie podążyły za nimi.
Koszty związane z zakupem nieruchomości oraz zaciągnięciem kredytu, do tego konieczność posiadania wkładu własnego, udokumentowania dochodów i długie tygodnie oczekiwania na decyzję banku, to największe zaskoczenia osób przychodzących po kredyty mieszkaniowe – wynika z sondy przeprowadzonej wśród doradców Open Finance.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że do końca roku na rachunkach prowadzonych w ramach IKE i IKZE zgromadzimy grubo ponad 5 mld zł. To niewątpliwie powód do zadowolenia, bo oszczędzanie na dodatkową emeryturę w ramach dobrowolnego III filaru jest po prostu koniecznością. Martwi niestety duża liczba osób, które choć posiadają IKE i/lub IKZE, to nie dokonują na nie żadnych wpłat.
Na eurodolarze nadal dominuje trend deprecjacyjny. Główna para walutowa już od dłuższego czasu znajduje się na coraz to nowych minimach kontynuując spadki bez większej korekty wzrostowej. W poniedziałek kurs EURUSD utrzymywał notowania w okolicach zeszłotygodniowego zamknięcia, oscylując wokół 1,27. Niemniej w oczekiwaniu na publikację zaplanowanych na najbliższe dni istotnych danych gospodarczych z USA, strefy euro oraz Chin dolar wobec koszyka głównych walut osiągnął wczoraj wieloletnie szczyty. Uczestnicy rynku spodziewają się dalszego dysonansu w wydźwięku danych, potwierdzających spowolnienie aktywności gospodarczej w strefie euro i dalsze ożywienie w największej gospodarce świata.