SNB przecenił GNB
Choć Catalyst jako całość po raz kolejny wykazał małą wrażliwość na turbulencje na światowych rynkach, to jednak decyzja SNB odcisnęła się i na części tego rynku.
Choć Catalyst jako całość po raz kolejny wykazał małą wrażliwość na turbulencje na światowych rynkach, to jednak decyzja SNB odcisnęła się i na części tego rynku.
Niespodziewana decyzja Banku Centralnego Szwajcarii (SNB) o uwolnieniu kursu franka to zła wiadomość nie tylko dla zadłużonych w tej walucie Polaków, ale i dla osób, które dopiero planowały zakup mieszkania i chciały na ten cel zaciągnąć kredyt.
Czwartek 15 stycznia przyniósł względny spadek kursu eurodolara z około 1,17 na 1,16 oraz osłabienie kursu złotego wobec euro z około 4,25 do około 4,30 na koniec dnia choć w jego trakcie eurozłoty był nawet na poziomie 4,34.
Po czwartkowym szokującym umocnieniu szwajcarskiego franka, dziś emocje już nieco opadły. Marne to jednak pocieszenie, bo stabilizacja rynku walutowego ma miejsce na nowych poziomach. Ta sytuacja szybko się nie zmieni.
Wydarzeniem dnia był oczywiście największy od upadku systemu Bretton Woods jednorazowy ruch na franku szwajcarskim. EUR/CHF jednego dnia spadł o 20 proc. Wpływ na kurs EUR/PLN był ograniczony – złoty osłabił się wyraźnie wobec euro, ale nie było oznak paniki. To jednak wystarczyło, by złoty był najsłabszą walutą wśród rynków wschodzących. Ponieważ frankowy szok zwiększa ryzyko dla polskiej gospodarki, ceteris paribus oznacza to słabszego złotego. Wpływ na stopy procentowe jest niejednoznaczny.
Z danych Biura Informacji Gospodarczej* wynika, że przeterminowane należności są dla 72% przedsiębiorców problemem, który stanowi poważną barierę dla ich rozwoju. Zatory płatnicze są prawdziwą bolączką szczególnie dla firm z sektora MSP. Jednym z rozwiązań na trudności wynikające z opóźnień w płatnościach jest faktoring. Planując rozwój firmy w nowym roku warto pamiętać, że usługa ta w znacznym stopniu wspomaga płynnością finansową firmy oraz pozwala zabezpieczyć się przed nierzetelnymi kontrahentami.
Wtorek przyniósł spadek eurodolara (z ok. 1,1830 do ok. 1,1750) oraz wzrost eurozłotego (z ok. 4,27 do 4,28).
Fala drastycznego umocnienia szwajcarskiego franka przetoczyła się w czwartek przez rynek walutowy, po tym Narodowy Bank Szwajcarii (SNB) nieoczekiwanie odstąpił od obrony poziomu 1,20 na parze EUR/CHF. Z drogim frankiem, w tym również do złotego, należy teraz nauczyć się żyć. Długo nie zobaczymy szwajcarskiej waluty poniżej 4 zł.
Niespodziewana decyzja szwajcarskiego banku centralnego o rezygnacji z utrzymywania kursu na poziomie 1,2 euro za franka spowodowała ogromne zamieszanie na rynkach finansowych. Potężnym wahaniom ulegały indeksy giełdowe, lecz przede wszystkim kursy walut. Na naszym rynku międzybankowym momentami frank wyceniany był nawet na 5,2 zł., a wahania mieściły się w przedziale od 4,05 do 5,2 zł.
Na rynku stopy procentowej przed posiedzeniem RPP doszło do spadku na krótkim i na długim końcu krzywej. Powodem umocnienia rynku były spadki rentowności na rynkach bazowych (w konsekwencji spadających cen ropy naftowej i po publikacji słabszych od oczekiwań danych nt. sprzedaży detalicznej w USA), a także oczekiwanie na łagodny ton komentarza Rady. Naszym zdaniem w czwartek dodatkowy impuls do spadku krzywych przyniesie publikacja danych nt. grudniowej inflacji w Polsce. Spodziewamy się spadku cen w ujęciu rocznym o przynamniej 1,0% (oczekiwania rynkowe: minus 0,9% r/r).
Rada Polityki Pieniężnej utrzymała stopy procentowe bez zmian, ale w jej komunikacie nastąpiła zmiana, która sugeruje gotowość do obniżenia kosztu pieniądza w najbliższych miesiącach. Do tej pory RPP wskazywała w komunikacie, że obniży stopy jeżeli wzrost gospodarczy osłabnie. Teraz dodano drugi warunek – przedłużającą się deflację. To oznacza, że Rada szykuje się do cięcia stóp, wiadomo bowiem, że deflacja będzie dłuższa od tego, co można było oczekiwać jesienią.
Coraz częściej sięgamy po nowe rozwiązania, takie jak notebooki i tablety, odrzucając przy tym tradycyjne pecety. Tymczasem w europejskich firmach to właśnie one nadal wiodą prym. W minionym roku odnotowano nawet znaczący wzrost ich sprzedaży. Przewidując rosnące zainteresowanie komputerami stacjonarnymi, podpowiadamy jak wybrać odpowiedni do potrzeb danej firmy sprzęt.
EUR/USD w górę po złych danych
Dolar amerykański traci dzisiaj do euro po bardzo słabych danych dotyczących sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych. Niedźwiedziom nie udało się przebić poziomu wsparcia okolicach 1,1725 po tym jak wczoraj kurs wybił się z formacji flagi. Jest to mocne wsparcie, gdyż w tych okolicach kształtowały się dołki z 2004 oraz 2005 roku.
Zgodnie z oczekiwaniami RPP nie obniżyła stóp procentowych, pozostawiając główną stopę referencyjną w wysokości 2,0%.
Wydarzeniem środy, ale też i całego tygodnia, jest posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Rynek nie oczekuje zmiany stóp procentowych. My jednak takiego scenariusza nie wykluczamy.
Choć ostatnie tygodnie przyzwyczaiły inwestorów do zwiększonej zmienności, wczoraj była ona wyjątkowo duża, zarówno pod względem kierunku, jak i skali. Można ją było obserwować zarówno na amerykańskim parkiecie, jak i na giełdach towarowych. Patrząc na poranne notowania głównych towarów, można mieć pewność, że dziś czeka nas kolejna porcja emocji.
Dawno nie widzieliśmy tak wyraźnej rozbieżności nastrojów między głównymi giełdami europejskimi a Wall Street, jak wczoraj. Amerykanom tylko przez moment udało się zdeprymować inwestorów w Paryżu i Frankfurcie. Oba indeksy kończyły dzień wzrostami przekraczającymi grubo 1 proc., w czasie gdy S&P500 ponad 1 proc. tracił.
Dług publiczny to zadłużenie instytucji państwowych w stosunku do inwestorów, którzy pożyczyli w przeszłości pieniądze na sfinansowanie deficytu sektora finansów publicznych.
Deficyt budżetowy to różnica pomiędzy dochodami budżetu państwa, a wydatkami odnotowanymi w danym roku.
Zarówno dług, jak i deficyt są ponurymi bohaterami wielu medialnych wystąpień polityków, a o walce z nimi mówi się w przeróżnych kontekstach. Z wielu wypowiedzi wynika nawet, że dług i deficyt to ta sama, niepoliczalna i nieskończenie wielka wartość. Z pewnością nie należy ich lekceważyć ani sprowadzać do poziomu tematów czysto akademickich – obie kwestie dotyczą naszej gospodarki w równym stopniu, przy czym dług to zazwyczaj kilkadziesiąt procent PKB, a deficyt tylko kilka.
Krajowy rynek walutowy żyje dwudniowym posiedzeniem Rady Polityki Pieniężnej, które dzisiaj właśnie rozpoczyna się. Rynkowy konsensus zakłada, że stopy pozostaną bez zmian. Jednak w naszej ocenie nie można do końca wykluczyć obniżek, zwłaszcza przy utrzymującej się deflacji oraz wyhamowaniu wzrostu gospodarczego. Gdyby mimo wszystko rada nie obniżyła głównej stopy procentowej już jutro, prawdopodobnie dojdzie do takiej obniżki w lutym lub marcu.
Na rynku stopy procentowej podczas poniedziałkowej sesji widać było silne spadki rentowności i to zarówno na krótkim jak i na długim końcu krzywej. Niewykluczone, że część inwestorów zajmuje długie pozycje przed środową decyzją RPP.