Koronawirus: grozi nam inflacja czy deflacja?
Zwiększenie zakupów aktywów przez banki centralne i finansowanie przez nie rosnącego długu publicznego wywołuje obawy przed wybuchem inflacji. Nie wszyscy się jednak z tym zgadzają.
Zwiększenie zakupów aktywów przez banki centralne i finansowanie przez nie rosnącego długu publicznego wywołuje obawy przed wybuchem inflacji. Nie wszyscy się jednak z tym zgadzają.
W 2016 roku amerykańska Rada ds. Standardów Rachunkowości Finansowej ( FASB ) zarekomendowała bankom uwzględnianie bieżących oczekiwanych strat kredytowych i tworzenia na nie rezerw. Standard CECL koncentruje się na szacowaniu oczekiwanych strat w całym okresie kredytowania, podczas gdy dotychczasowy standard opierał się na stratach już poniesionych. Tymczasem nie wiadomo jak ocenić wielkość przyszłych strat poniesionych przez banki w wyniku pandemii koronawirusa.
Poprzednia prognoza wpływu pandemii na gospodarkę światową, sporządzona przez S&P Global Rating w końcu marca, przewidywała spadek PKB w krajach wysoko rozwiniętych. Najnowsza z 16 kwietnia jest jeszcze bardziej pesymistyczna.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przedstawiła w środę 15 kwietnia b.r. plan stopniowego wychodzenia z blokady gospodarki i społeczeństw, która wprowadzona została przed miesiącem we wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej w związku z pandemią koronawirusa.
13 kwietnia b.r. Kenneth Rogoff, były główny ekonomista MFW zamieścił w Channel News Asia komentarz zatytułowany: „Załamanie spowodowane Covid-19 przekroczy wszystkie recesje z ostatnich 150 lat”.
Tzw. finansowa tarcza antykryzysowa, zapowiedziana przez premiera Mateusza Morawieckiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego została pozytywnie oceniona przez reprezentantów przedsiębiorców.
Dość oczywistym źródłem finansowania potrzeb rządu w okresie kryzysu mogłyby być oszczędności, zgromadzone w OFE, pisze Witold Gadomski.
Część firm zamkniętych podczas epidemii Covid-19 jest narażonych na utratę płynności i w konsekwencji na upadłość. Ale jest też wiele firm, które mają znaczne zasoby gotówkowe, pozwalające na wielotygodniowy przestój, zwłaszcza jeśli zostaną częściowo zwolnione ze składek ZUS i będą mogły odroczyć płatność podatków.
Z powodu recesji wywołanej koronawirusem wielu kredytobiorców straci płynność, a poduszka płynnościowa w rządowym programie ratunkowym jest skromna – według wypowiedzi premiera Morawieckiego wynosi ok. 50 mld zł. Banki staną przed dylematem – egzekwować należności od klientów, którym grozi upadłość, czy zgodzić się na odroczenie płatności. W obu przypadkach sytuacja banków się pogorszy, wzrosną odpisy na nieregularnie obsługiwane kredyty, spadną zyski.
Polska wciąż znajduje się w grupie krajów o względnie niskich kosztach pracy, które w 2019 roku wyniosły 10,7 euro za godzinę – wynika z danych Eurostatu.
Niezależny instytut ekonomiczny Ifo, mający siedzibę w Monachium przedstawił scenariusze wpływu koronawirusa na gospodarkę niemiecką w zależności od tego, jak długo trwać będzie jej zamrożenie.
Według najnowszej analizy S&P Global Ratings strefa euro i Wielka Brytania stoją w obliczu głębokiej recesji. S&P oczekuje, że 2020 roku gospodarka skurczy się o około 2%. Realny PKB będzie o 420 mld euro mniejszy niż przewidywano w prognozie z listopada 2019 roku.
Epidemia koronawirusa i wynikająca z niej głęboka recesja zmniejsza dochody rządów, które jednocześnie przygotowują pakiety wsparcia dla gospodarki. Szacunki, dotyczące głębokości, a zwłaszcza długości recesji są niepewne, ale liczyć się trzeba ze znacznymi deficytami budżetowymi, które mogą sięgnąć nawet 10 i więcej procent PKB.
Kraje dotknięte epidemią COVID-19 przeżywają głęboką recesję. Deutsche Bank przewiduje spadek PKB w strefie euro w drugim kwartale o 24 %, a w Niemczech nawet głębszy. Podobna skala recesji występuje w Stanach Zjednoczonych
Kolejne instytucje obniżają prognozy wzrostu PKB dla Polski w 2020 roku. Kto, i o ile tnie swoje przewidywania – pisze o tym Witold Gadomski.
Prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki przedstawili propozycje działań antykryzysowych, które mają osłabić szok, jakim dla gospodarki jest epidemia koronawirusa. Szczegóły poznamy za kilka dni.
Prezes NBP Adam Glapiński zapowiedział, że będzie rekomendował Radzie Polityki Pieniężnej obniżenie stóp procentowych, co ma wzmocnić gospodarkę w obliczu kryzysu spowodowanego epidemią. Prezes stwierdził, że inflacja wkrótce spadnie, gdyż ludzie ograniczą zakupy. Ale na razie inflacja jest wyraźnie wyższa niż górna granica celu, a skutki epidemii dla inflacji są nieznane.
Wyniki budżetu po pierwszym miesiącu 2020 roku mogą uspokajać, ale pojawienie się w Polsce epidemii koronawirusa zmieniło sytuację.
Branża przewoźników jest jedną z najbardziej narażonych na skutki epidemii koronawirusa. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej branża ta rozwijała się dynamicznie. Dostarcza 10 % PKB i zatrudnia około miliona pracowników.
W Unii Europejskiej istnieją znaczące różnice w poziomie PKB na głowę mieszkańca, zarówno między poszczególnymi krajami, jak i wewnątrz nich.