Dobre dane z Wielkiej Brytanii
„Europejska gospodarka leci na jednym silniku, eksporcie. Drugi, popyt krajowy, jeszcze nie zaskoczył” – powiedział podczas wczorajszego wystąpienia Joerg Asmussen, członek zarządu ECB.
„Europejska gospodarka leci na jednym silniku, eksporcie. Drugi, popyt krajowy, jeszcze nie zaskoczył” – powiedział podczas wczorajszego wystąpienia Joerg Asmussen, członek zarządu ECB.
Środowy poranek przynosi lekkie umocnienie złotego. O tym na jakich poziomach zakończy on dzisiejsze notowania zdecydują nastroje na rynkach globalnych i wyniki posiedzenia RPP.
Pod względem liczby i wartości publicznych ofert akcji obecny rok jest najsłabszy od dziesięciu lat. Pierwsze, słabe dla giełdy półrocze, odstraszyło emitentów, drugie, znacznie lepsze, nie zdążyło ich zachęcić do przeprowadzania emisji lub sprzedaż akcji. Rynek pierwotny ruszy prawdopodobnie za kilka miesięcy.
Dzisiejsza sesja na azjatyckich parkietach przebiegała w stosunkowo spokojnych nastrojach, choć wyraźnie widać było niepewność inwestorów, która skutkowała znacznym zróżnicowaniem w notowaniach poszczególnych indeksów.
Wtorkowy poranek przynosi lekkie osłabienie złotego, po tym jak wczoraj wyraźnie umocnił się on do euro i dolara. Zmiany te są pochodną wahań na rynku eurodolara.
Opublikowane podczas wczorajszej sesji indeksy PMI dla największych europejskich gospodarek nie były dla inwestorów dużym zaskoczeniem. Mimo to, dobre dane napływające zza Odry, gdzie wartość tego wskaźnika wzrosła w październiku do 51.7 pkt, sprawiły, że po tygodniu znaczących spadków na głównej parze walutowej, kurs EUR/USD osiągnął wczoraj poziom 1.3524.
Za niska inflacja i rekordowe bezrobocie w Eurolandzie oraz zaskakująco dobre dane z USA z drugiej strony, stoją za ostatnią przeceną EUR/USD. O ataku na barierę 1,40 dolara możemy zapomnieć.
Koniec tygodnia na światowych rynkach finansowych upłynął pod znakiem dalszej przeceny eurodolara.
Potężny impuls monetarny ze strony Fed wystarczył do dynamicznego, ale nietrwałego wzrostu amerykańskiej gospodarki. Mimo kolejnych dawek pieniądza, nie reaguje ona jak należy. Sytuacja zaczyna przypominać tę z początku wieku. W obawie, by nie skończyło się podobnie, rezerwa federalna nieprędko zaryzykuje zacieśniając politykę pieniężną.
Wzrosty trwające od dłuższego czasu w USA bez wahania można nazwać hossą płynnościową.
Najważniejszym wydarzeniem wczorajszej sesji była publikacja raportu z posiedzenia FOMC. Zgodnie z oczekiwaniami ekonomistów, Fed podjął decyzję o kontynuowaniu dotychczasowej polityki monetarnej.
W reakcji na posiedzenie FOMC dolar umocnił się do głównych walut. FOMC nie potwierdził rynkowych oczekiwań, że na pierwsze cięcie QE3 przyjdzie zaczekać do marca 2014 roku. Oznacza to, przynajmniej w teorii, że do takiego cięcia może dojść nawet w grudniu.
W dniu dzisiejszym uwaga uczestników rynku skupi się na kończącym się wieczorem posiedzeniu FOMC (amerykańskiego odpowiednika RPP).
Po porannym osłabieniu, co w ostatnich dniach jest już pewną tradycją, złoty odrobił cześć strat. Pomógł odreagowujący wtorkową przecenę EUR/USD. Dzisiejszy dzień na forexie upłynie pod znakiem oczekiwania na wyniki posiedzenia FOMC.
Po doniesieniach o planowanym wstrzymaniu nominacji Janet Yellen na nowego szefa Fed, Komisja Bankowa zaczęła rozważać możliwość przesłuchania obecnej wiceprezes.
W dniu dzisiejszym coraz wyraźniej widać, iż europejscy inwestorzy czekają na bodźce zza oceanu. Od rana bowiem rynki zachowują się bardzo spokojnie, a największe europejskie indeksy wczesnym popołudniem notują niewielkie wzrosty.
We wtorek mogą być podejmowane kolejny próby osłabienia złotego w relacji do głównych walut. Ich powodzenie będzie zależało przede wszystkim od nastrojów dominujących na rynkach europejskich i amerykańskich oraz od sytuacji na EUR/USD.
Początek tygodnia na światowych rynkach finansowych upłynął wyjątkowo spokojnie. W Wielkiej Brytanii opublikowano informacje o sprzedaży detalicznej wg CBI, która w ostatnim miesiącu wyniosła 2 pkt.
Odkładanie nawet niewielkich kwot przez długi okres pozwala na zabezpieczenie przyszłości – przekonują instytucje finansowe. Czy mają rację? Wydaje się, że tak, co dobitnie pokazał niedawny kryzys gospodarczy. To właśnie wtedy okazało się, jak duże problemy mogą mieć ci, którzy nie posiadają żadnych oszczędności. Eksperci porównywarki finansowej Comperia.pl, z okazji zbliżającego się Dnia Światowego Oszczędzania, wskazują powody, dla których warto mieć zgromadzone dodatkowe środki.
Wydarzeniem wtorku na globalnych rynkach finansowych będzie publikacja danych o sytuacji na amerykańskim rynku pracy. Raport ten zdecyduje również o losach złotego.