ECB pozostaje w centrum uwagi
Niezmiennie tematem numer jeden na rynkach finansowych pozostaje czerwcowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. Dziś nie przyćmiła tego nawet rewizja w dół danych o amerykańskim PKB za I kwartał 2014 roku.
Niezmiennie tematem numer jeden na rynkach finansowych pozostaje czerwcowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. Dziś nie przyćmiła tego nawet rewizja w dół danych o amerykańskim PKB za I kwartał 2014 roku.
Oczekiwane w przyszłym tygodniu poluzowanie polityki monetarnej przez Europejski Bank Centralny (ECB) odciska swe piętno na polskich aktywach. Złoty w relacji do euro jest najmocniejszy od połowy stycznia br., a rentowność polskich 10-letnich obligacji spadła do najniższego poziomu od czerwca 2013 roku.
Na Starym Kontynencie dokonał się cud – Francois Hollande nawołuje do radykalnej redukcji podatków i wydatków publicznych, a David Cameron przyznaje, że Europejczykom potrzeba mniej… Europy. Ta zaskakująca iluminacja jest dowodem na to, że za prawdziwych populistów można z całą pewnością uznać obecny euroestablishment, który teraz próbuje dostosować się do nastrojów społeczeństwa. Próba zwodzenia elektoratu na niewiele się jednak zda.
Podczas środowej sesji uwagę inwestorów w dalszym ciągu przyciągały wiadomości docierające z Europy. Jak wynika z danych opublikowanych przez Komisję Europejską, wskaźnik koniunktury gospodarczej w strefie euro wzrósł w ostatnim miesiącu do poziomu 102.7 pkt, natomiast indeks obrazujący nastroje panujące wśród europejskich producentów wyniósł -3.0 pkt.
Warunki rynkowe powodują, że koszt wynajmu mieszkania jest zbliżony do wysokości raty kredytu, zaciągniętego na zakup własnego lokum. W tej sytuacji trudno się dziwić, że preferujemy mieszkanie „na swoim”, niż w wynajętym. Ale jednocześnie liczna grupa Polaków, zwłaszcza młodych, nie mogąc dostać kredytu, zmuszona jest do wydawania sporych pieniędzy na czynsz. Ich sytuacji nie poprawi ani konieczność posiadania wkładu własnego, ani rządowa inicjatywa budowy mieszkań na wynajem.
Zgodnie z przewidywaniami ekonomistów, wczorajsze wystąpienie Mario Draghiego przyczyniło się do dalszego osłabienia wartości europejskiej waluty.
Złoty pozostanie w środę pod wpływem czynników globalnych. Nie wykluczone, że podobnie jak to miało miejsce już wiele razy w maju, pierwsze godziny notowań upłyną pod znakiem deprecjacji, po czym godziny popołudniowe przyniosą jego aprecjację.
Ze względu na obchody Dnia Pamięci w Stanach Zjednoczonych, początek tygodnia został zdominowany przez informacje napływające z Europy, gdzie trwają spekulacje na temat możliwości dalszego luzowania polityki monetarnej Wspólnoty.
Dla większości Polaków zakup mieszkania jest jedną z najważniejszych inwestycji w życiu. Transakcja taka wiąże się z wieloma ryzykami. Home Broker przyjrzał się sytuacji klienta kupującego nieruchomość na rynku wtórnym i zwraca uwagę na najważniejsze zagrożenia.
Niewielka ilość publikacji makroekonomicznych zaplanowanych na piątek sprawiła, że koniec tygodnia został zdominowany przez informacje docierające zza Odry.
W kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego dominowała wielka polityka, ale przy tej okazji niektóre partie przypomniały, że troszczą się o los emerytów. Można z tego wnioskować, że zmiany w systemie emerytalnym staną się elementem walki przed przyszłorocznymi wyborami do Sejmu. Nowych pomysłów nie widać, ale obietnic raczej nie zabraknie.
Książkowe prowadzenie ceny na EURAUD
Po zaskakująco dobrych danych na temat dynamiki sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii, w czwartek uwagę inwestorów z Europy przyciągnęły kolejne wiadomości docierające znad Tamizy, gdzie PKB w I kwartale wzrosło odpowiednio o 0.8% k/k i 3.1% r/r. Nie ulega wątpliwości, że od dłuższego czasu obserwujemy stopniową poprawę sytuacji ekonomicznej w Zjednoczonym Królestwie, co w najbliższych miesiącach najprawdopodobniej stanie się impulsem do podejścia przez BoE decyzji o podniesieniu stóp procentowych.
Lepsze od oczekiwań dane z chińskiego sektora przemysłowego wsparły w czwartek nastroje na giełdach, stając się jednocześnie pretekstem do umocnienia walut surowcowych i osłabienia japońskiego jena.
Najważniejszym wydarzeniem środowej sesji była bez wątpienia publikacja protokołu z ostatniego posiedzenia Fed, podczas którego dyskutowano o możliwości normalizacji polityki monetarnej Stanów Zjednoczonych. Wiele wskazuje na to, że mimo wyraźnego ożywienia gospodarczego, spekulacje na ten temat są przedwczesne.
W tym roku przypada siódma rocznica krachu na amerykańskim rynku nieruchomości i uruchomienia lawiny, która doprowadziła do globalnego kryzysu finansowego i recesji. Obchody odbywają się przy akompaniamencie ostrzeżeń przed kolejną bańką, odnoszących się nie tylko do sytuacji w Stanach Zjednoczonych, ale w wielu innych krajach. W Polsce nie widać żadnych oznak do niepokoju. Mówi się jedynie nieśmiało o nadchodzącym ożywieniu na rynku nieruchomości. Dopóki nie ma boomu, trudno mówić o krachu.
Niewielka ilość zaplanowanych na wtorek publikacji makroekonomicznych sprawiła, że wczorajsza sesja została zdominowana przez wystąpienia przedstawicieli banków centralnych. Popołudniu, uwagę inwestorów po obu stronach Oceanu przyciągnęło przemówienie Williama Dudleya, szefa Fed z Nowego Jorku, który na spotkaniu zorganizowanym przez New York Association of Business Economics poruszył temat aktualnej sytuacji ekonomicznej Stanów Zjednoczonych, oceniając obecne tempo wzrostu jako rozczarowujące. W zdecydowanie bardziej optymistycznym tonie upłynęło natomiast wystąpienie Charlesa Plossera, szefa Fed z Filadelfii, który podkreślił znaczącą poprawę kondycji tamtejszego rynku pracy.
Sytuacja na rodzimym rynku walutowym pozostaje stabilna. Od kilku dni zloty waha się w podobnym przedziale do euro i dolara. Być może dzisiejszy protokół FOMC zakończy ten marazm.
Lepsze od prognoz dane o produkcji przemysłowej w Polsce pozostały bez wpływu na notowania złotego, który we wtorek próbował mocniej osłabić się do głównych walut. Na próbach jednak się skończyło.
Nad Wisłą poniedziałkowa sesja została zdominowana przez informacje obrazujące aktualną sytuację na tutejszym rynku pracy. Po serii zaskakująco dobrych wiadomości na temat ogólnego stanu polskiej gospodarki, opublikowane wczoraj dane okazały się nieco gorsze od prognozowanych. Jak wynika z raportu GUS, w kwietniu dynamika zatrudnienia wyniosła 0.7% m/m, natomiast wynagrodzenia – 3.8% m/m, podczas gdy analitycy spodziewali się wyników na poziomie odpowiednio 0.8% m/m i 4% r/r.