W centrum uwagi rynek pracy w USA
W piątek nastroje na rynkach globalnych będą kształtować przede wszystkim dane z amerykańskiego rynku pracy. Coraz mniej emocji natomiast powinna budzić Grecja.
W piątek nastroje na rynkach globalnych będą kształtować przede wszystkim dane z amerykańskiego rynku pracy. Coraz mniej emocji natomiast powinna budzić Grecja.
Zgodnie z przewidywaniami ekonomistów, podczas wczorajszego posiedzenia RPP podjęto decyzję o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Zdaniem prezesa NBP, istotny wpływ na przyszłość polityki monetarnej Polski będzie miało rozpoczęcie programu luzowania ilościowego w strefie euro.
Środa przyniosła dynamiczną korektę trzydniowej hossy na rynku ropy. Nerwowa reakcja Wall Street nie pozostawia wątpliwości, że inwestorzy się z tego nie ucieszyli. W spadku indeksów swój udział miała też szefowa Fed z Cleveland, oznajmiając że jej zdaniem stopy procentowe powinny wzrosnąć już w pierwszej połowie roku. Jeśli do tego dodamy wieczorną niespodziewaną informację o wstrzymaniu zasilania greckich banków przez EBC, trudno spodziewać się pomyślnego dla byków początku handlu.
Na wczorajszym posiedzeniu, zgodnie z rynkowym konsensusem, RPP nie zmieniła stóp procentowych. Zgodnie też z oczekiwaniami, zapowiedziała takie cięcie w marcu.
W dzisiejszych czasach sektor bankowy niebywale szybko zmienia swe technologiczne oblicze. IT w bankowości rozwija się bardzo dynamicznie, aby nadążyć za coraz większymi potrzebami, szczególnie w aspekcie bezpieczeństwa transakcji i przechowywanych danych.
Odbicie po spadkach związanych z obniżeniem stóp procentowych w Australii widzimy na wykresie pary GBP/AUD. Po wybiciu górą z flagi wzrostowej strona popytowa stara się przełamać poziom fibo 61,8 oraz powrócić ponad linię trendu wzrostowego. Po jego przełamaniu ceną docelową będzie opór 1,9655.
Wczorajsza sesja została zdominowana przez informacje o dalszym wzroście cen ropy naftowej – za baryłkę ropy WTI płacono we wtorek ponad 54 USD, natomiast za baryłkę ropy Brent – prawie 59 USD.
Za ogólną słabością warszawskiego parkietu, widoczną w ostatnich dniach, krył się wczoraj imponujący rajd części spółek surowcowych oraz silna przecena walorów większości banków. Duża zmienność i nastrojów i dynamika wahań to jednak specjalność nie tylko naszego parkietu, o giełdach towarowych nie wspominając. Najbardziej zaskakująca jest reakcja amerykańskich indeksów na słabe dane makroekonomiczne.
Wydarzeniem środy w Polsce jest kończące się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej (RPP). Zmiana stóp nie jest oczekiwana, ale ważne będą wskazówki co do przyszłości. Na świecie zaś zostanie opublikowana seria ważnych danych makro, co też pośrednio będzie miało wpływ na złotego.
Mimo utrudnień w handlu z Rosją, większość polskich firm eksportowych zalicza 2014 rok do udanych. Według wewnętrznego badania AKCENTY* blisko 60 proc. eksporterów wskazało, że ich szacowane wyniki w minionym roku były wyższe niż w 2013 r., 23 proc. twierdzi iż pozostały na podobnym poziomie. Gorsze wyniki zadeklarowało 17 proc. przedsiębiorców.
W godzinach popołudniowych kurs EUR/USD mocno ruszył do góry, testując poziomy nieoglądane od dwóch tygodni.
Stwierdzenie to znajduje swoje potwierdzenie w twardych danych liczbowych wywiadowni gospodarczej Bisnode Polska. W 2014 roku firmy z zagranicy zamówiły raporty handlowe o ponad 124 tys. polskich firm. Badając je pod względem ich kondycji finansowej, ryzyka współpracy i działalności. To w porównaniu do roku 2013 stanowi wzrost o blisko 18 proc.
Nieoczekiwanie, początek tygodnia upłynął pod znakiem znaczącej aprecjacji czarnego złota. W reakcji na doniesienia o rozpoczęciu strajku przez pracowników amerykańskich rafinerii, podczas poniedziałkowej sesji cena ropy naftowej wzrosła do najwyższego poziomu od sześciu tygodni – za baryłkę ropy WTI na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku płacono wczoraj 49.98 USD, natomiast za baryłkę ropy Brent na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie – 55.38 USD.
Jeszcze dwa miesiące temu wszystko wskazywało na to, że powoli zaczynać się będzie okres normalizacji polityki monetarnej na świecie. Stany Zjednoczone miały być drugą gospodarką rozwiniętą po Nowej Zelandii, która podwyższy stopy procentowe, a pozostałe banki miały po prostu pozostawić parametry polityki monetarnej niezmienione. Jak się okazało, nic bardziej mylnego – w ostatnich tygodniach stopy obniżono w Kanadzie, Norwegii, Danii, Szwajcarii, Rosji czy Turcji. Dziś w nocy do tego grona dołączyła Australia.
Kurs szwajcarskiego franka kontynuuje osłabienie. W tym osłabienie do złotego. Kurs CHF/PLN spadł poniżej 3,94 zł z 4,03 zł w piątek na zamknięciu i wobec 4,14 zł tydzień wcześniej.
oniec tygodnia został zdominowany przez szereg istotnych publikacji makroekonomicznych. W ciągu dnia uwagę inwestorów przyciągnęły informacje na temat aktualnej sytuacji ekonomicznej w strefie euro – jak wynika z danych opublikowanych Eurostat, dynamika inflacji HIPC spadła w ostatnim miesiącu do -0.6% r/r, co jest najgorszym wynikiem w historii.
Niedzielne dane chińskich instytucji, pokazujące spadek wskaźników PMI zarówno dla przemysłu, jak i usług, znalazły dziś potwierdzenie w wersji publikowanej przez Markit Economics. Nie pozostaną one raczej bez wpływu na rynki, szczególnie gdyby dołożyły się do nich negatywne sygnały z Niemiec, strefy euro lub Stanów Zjednoczonych.
Pierwsze dwie dekady stycznia zdawały się rozwiewać nadzieje warszawskich inwestorów na udany początek roku. W ciągu ostatnich siedmiu sesji WIG20, mimo wielu przeszkód, zyskał jednak prawie 100 punktów i wszystko wskazuje na to, że zakończy miesiąc zwyżką. Efektu stycznia możemy pozazdrościć Frankfurtowi, ale i my mamy skromną nagrodę pocieszenia.
Wydarzenia ostatniego miesiąca sprawiły, że uwaga inwestorów ponownie skierowała się w stronę banków centralnych. Po ogłoszeniu przez ECB w ubiegłym tygodniu programu luzowania ilościowego, wczorajsza sesja została zdominowana przez informacje napływające ze Skandynawii, gdzie Narodowy Bank Danii podjął decyzję o trzeciej w przeciągu ostatnich dwóch tygodni obniżce stóp procentowych.
Inwestorzy amerykańscy nareszcie dołączają do europejskich i odważniej wchodzą na rynek. Wczorajsza sesja na Wall Street przyniosła solidne wzrosty i to mimo tego, że wyniki spółek raczej wyjątkowo rozczarowują. Jednak wytłumaczenie w większości przypadków jest podobne – mocny dolar. Wczoraj właśnie w ten sposób tłumaczył się Google, a po początkowej przecenie akcji spółki, szybko zaczęły one zyskiwać na konferencji CEO.