Silniejsze euro argumentem za obniżką stóp EBC
Dla Europejskiego Banku Centralnego obecna siła euro staje się poważnym wyzwaniem, pisze Daniel Kostecki, główny analityk rynkowy w polskim oddziale CMC Markets.
Dla Europejskiego Banku Centralnego obecna siła euro staje się poważnym wyzwaniem, pisze Daniel Kostecki, główny analityk rynkowy w polskim oddziale CMC Markets.
Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) podjął w czwartek decyzję o dalszym zaostrzaniu polityki pieniężnej, podnosząc stopę SNB do poziomu 1,75%, pisze Daniel Kostecki, główny analityk rynkowy w polskim oddziale CMC Markets.
Ostatni tydzień roku na rynku kryptowalut upływa pod dyktando podaży. Kapitalizacja rynku spadła do 2,2 bln USD, a kurs najpopularniejszej kryptowaluty ponownie testował średnią z 200 sesji, czyli granicę hossy.
Zgodnie z danymi serwisu Coingecko.com we wtorek 9 listopada wartość rynku kryptowalut po raz pierwszy w historii osiągnęła poziom 3 bln USD. W tym samym czasie bitcoin i ethereum wyznaczyły nowe szczyty notowań.
W czwartek po południu za najpopularniejszą kryptowalutę płacono nawet 58 500 USD. To najwyższy poziom od 10 maja. Maksimum wszech czasów – 64 830 USD – zdaje się być na wyciągnięcie ręki. Zwłaszcza, że „wyrzuceni” z Chin górnicy zdążyli już ulokować swoje koparki w innych krajach i znów pracują.
Najpopularniejsza kryptowaluta potaniała od początku miesiąca o blisko 7%. Bez względu na przyczynę zniżki, wrześniowa słabość wpisuje się w statystyczne zależności, zgodnie z którymi dziewiąty miesiąc roku to miesiąc dla bitcoina najgorszy.
Trwająca nieprzerwanie od 21 lipca fala wzrostowa na Bitcoinie w końcu musiała zostać poważnie skorygowana. We wtorek kurs kryptowaluty spadł o ponad 10%. Dostało się też alternatywnym aktywom. Tąpnięcie zbiegło się w czasie z oficjalnym uznaniem Bitcoina za prawny środek płatniczy w Salwadorze.
MicroStrategy zainwestowało kolejne miliony w najpopularniejszą kryptowalutę, Visa nabyła unikatowy token NFT, PayPal rozszerzył swoją ofertę na Wielką Brytanię, a Budweiser został właścicielem unikatowej domeny. To był ciekawy tydzień w świecie cyfrowych aktywów.
We wtorek w pierwszej części giełdowego dnia w Warszawie, Warszawski Indeks Giełdowy pobił historyczny rekord uzyskany 28 czerwca tego roku. Inwestorzy mają coraz większe nadzieje na opuszczenie przez główne indeksy GPW szerokiej konsolidacji. Od początku czerwca czekają na mocniejszy impuls wzrostowy i wejście w kolejną, dynamiczną falę hossy.
W świetle rosnącej inflacji inwestorom w oczy zaczyna zaglądać ryzyko ewentualnego zacieśniania polityki pieniężnej. O ile o wczorajszym komunikacie RPP rynek szybko zapomniał, o tyle na notowania walut wpłynęły słowa Janet Yellen. Dziś z kolei poznamy decyzje Banku Anglii. Obserwowana od początku tygodnia presja podażowa na PLN obecna jest również dziś, ale ostatnie godziny przyniosły delikatną ulgę.
Poniedziałek przyniósł spadki na giełdach, zarówno w Warszawie, jak i za granicą. Przyczyną nie była jednak oficjalna nominacja Janet Yellen na sekretarza stanu USA, ale chęć realizacji zysków po doskonałym listopadzie. Dla WIG20 był to najlepszy miesiąc od października 2001 r. Dalsze wzrosty w grudniu nie są jednak wykluczone, pod warunkiem, że „paliwa” będą dostarczać im kolejne doniesienia o postępach w produkcji i dystrybucji szczepionek przeciw COVID-19.
Do końca 2019 r. zostało już tylko kilka sesji na GPW. Wszystko wskazuje na to, że dla WIG20 będzie to rok spadkowy, co jaskrawo kontrastuje nie tylko z wiodącymi na świecie parkietami, ale też na przykład z węgierskim indeksem BUX. Nadzieją dla inwestorów na GPW pozostają dobre nastroje na globalnych rynkach.
WIG20 rośnie na fali optymizmu globalnych inwestorów, którego papierkiem lakmusowym są historyczne szczyty S&P500. Wartość obrotów na GPW poziomie ponad miliarda złotych jest sygnałem świadczącym o znaczeniu tych zwyżek. Słabe dane z gospodarki mogą paradoksalnie sprzyjać wzrostom wycen akcji, utwierdzając inwestorów w przekonaniu, że banki centralne będą nadal stymulować gospodarkę.
Wyniki wyborów parlamentarnych nie wpływają na notowania na GPW i nie powinno się to już zmienić. Istotniejsze mogą okazać się dane z niemieckiej gospodarki, rozmowy handlowe czy nastroje na amerykańskich giełdach, kształtowane przez wyniki kwartalne tamtejszych spółek.
Bieżący tydzień będzie bardzo ważny zarówno dla warszawskiej giełdy, jak i całej polskiej gospodarki. Już w czwartek poznamy bowiem wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) dotyczący kredytów indeksowanych do szwajcarskiego franka. Obawy związane z tym wydarzeniem ciążą zarówno GPW, jak i polskiemu złotemu, od dłuższego czasu, jednak we wtorek i w środę mogą przybrać na sile. Największa zmienność może się pojawić na spółkach sektora bankowego.
Warto obserwować złotego, któremu ciążą obawy o skutki orzeczenia TSUE i realizacji obietnic wyborczych. Ewentualne naruszenie poziomu 4,4 na EUR/PLN i jednoczesne wzmocnienie się USD/PLN znacznie powyżej 4,00 może być zwiastunem nadchodzącej paniki. Poziomy na wykresie i spekulacyjne reakcje inwestorów w krótkim terminie mogą być wtedy ważniejsze od kwestii makroekonomicznych.
Wojny handlowe w połączeniu ze spowolnieniem gospodarczym w krajach UE, tworzą niebezpieczną mieszankę, która już szkodzi polskiej gospodarce i cenom akcji. Czy wieloletni okres ekonomicznej prosperity, do którego się przyzwyczailiśmy, może być zagrożony?
Inwestorzy odwracają się od walut uznawanych za ryzykowne, co skutkuje przeceną złotego. Zyskują za to „bezpieczne przystanie”, takie jak frank, przez co kurs CHF/PLN osiągnął poziom najwyższy od wiosny 2017 r. Uczestnicy rynku walutowego obawiają się nasilenia globalnego spowolnienia gospodarczego. Najnowsze decyzje banków centralnych w Azji i Nowej Zelandii utwierdzają ich w przekonaniu, że ryzyko realizacji takiego scenariusza jest realne.
Notowania złotego mogą w czwartek mocno się wahać. Na rynkach jest nerwowo przed szczytem G20. „Szaleje” złoto, rynki surowcowe i bitcoin, a główne, światowe indeksy doszły do ważnych poziomów.
Ogłoszenie chińskich ceł odwetowych na dobra importowane z USA wystraszyły globalnych inwestorów. Co więcej, obawiają się oni, że Chiny zaczną sprzedawać amerykańskie obligacje, co mogłoby zachwiać delikatną równowagę na rynkach akcji. Lęki te pogrążyły wczoraj notowania akcji, również w Warszawie. Aktualnie kluczowym wsparciem dla WIG20 jest pułap 2100 pkt. i można się obawiać, że popyt na akcje nie pojawi się dopóki notowania nie spadną do tego właśnie poziomu.