Nadpłynność nie jest zyskiem. Dalsze podwyższanie CIT osłabi zdolność banków do finansowania gospodarki

Nadpłynność nie jest zyskiem. Dalsze podwyższanie CIT osłabi zdolność banków do finansowania gospodarki
Źródło: Związek Banków Polskich (ZBP)
Polski sektor bankowy z niepokojem przyjął niedawną wypowiedź Minister Funduszy i Polityki Regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, która zapowiedziała przedstawienie propozycji dalszego podwyższenia CIT dla banków – czytamy na stronie internetowej Związku Banków Polskich (ZBP). Poniżej publikujemy całość artykułu.

Argumentacja przedstawiona przez minister opiera się jednak na błędnym utożsamieniu płynności sektora z jego rentownością i świadczy o niezrozumieniu podstawowych mechanizmów funkcjonowania sektora bankowego oraz zasad oceny jego kondycji finansowej.

Co więcej, wpisuje się ona w niepokojący trend zastępowania merytorycznej debaty prostymi, populistycznymi przekazami, które mogą być atrakcyjne politycznie, lecz nie znajdują oparcia w faktach ani analizie ekonomicznej. Takie podejście utrudnia prowadzenie rzeczowej dyskusji o finansach publicznych i roli sektora bankowego w finansowaniu rozwoju gospodarki.

W naszej ocenie wypowiedź ta wymaga uporządkowania podstawowych pojęć oraz przedstawienia gospodarczych konsekwencji proponowanego rozwiązania. Wysoka płynność banków nie jest bowiem równoznaczna z ich wysoką rentownością. Depozyty zgromadzone przez klientów nie są zyskiem banków ani wolnymi środkami, które można bez konsekwencji dodatkowo opodatkować. Stanowią zobowiązania banków wobec deponentów i są jednym ze źródeł finansowania akcji kredytowej. Łączenie tych pojęć prowadzi do błędnych wniosków ekonomicznych i może skutkować formułowaniem nieadekwatnych propozycji regulacyjnych i podatkowych.

Dyskusja o kolejnym zwiększeniu CIT nie może abstrahować również od skali obciążeń, które już dziś ponosi sektor bankowy ani od wpływu dalszego ograniczania jego wyników finansowych na zdolność do budowy kapitałów. To właśnie kapitał, a nie sama płynność, wyznacza możliwości finansowania przedsiębiorstw, gospodarstw domowych oraz strategicznych inwestycji polskiej gospodarki.

Minister myli płynność z rentownością

Płynność i rentowność są dwoma zupełnie różnymi pojęciami ekonomicznymi. Wysoka płynność oznacza, że banki dysponują stabilną bazą depozytową i są zdolne terminowo regulować swoje zobowiązania. Nie oznacza jednak, że zgromadzone przez klientów pieniądze są dochodem banków.

Bank może być bardzo płynny, a jednocześnie osiągać niską rentowność. Może również dysponować dużą nadwyżką depozytów nad kredytami, ale nie mieć wystarczającego kapitału do istotnego zwiększenia finansowania gospodarki. Regulacje ostrożnościowe ograniczają bowiem skalę aktywów, w tym kredytów, jaką bank może utrzymywać w relacji do własnych funduszy.

Z tego względu argument, że „ogromna nadpłynność” uzasadnia dalsze podnoszenie CIT, jest chybiony. Podatek dochodowy nie jest płacony z płynności ani z depozytów klientów, lecz z wyniku finansowego. Każde dodatkowe obciążenie zmniejsza zysk netto, który mógłby zostać przeznaczony na zwiększenie kapitałów i finansowanie kolejnych kredytów.

Właśnie dzięki systematycznemu wzmacnianiu bazy kapitałowej sektor bankowy dysponuje dziś większą zdolnością do finansowania gospodarki, czego efekty są już widoczne w bieżącym roku w postaci wyraźnego ożywienia akcji kredytowej. Dalsze podwyższanie obciążeń podatkowych działałoby w przeciwnym kierunku – ograniczałoby tempo odbudowy kapitałów, a tym samym możliwości finansowania inwestycji, przedsiębiorstw i gospodarstw domowych.

Wyniki banków już znajdują się pod silną presją

Dyskusja o kolejnym podwyższeniu podatków odbywa się w momencie, w którym wynik finansowy sektora wyraźnie się pogarsza. Po pięciu miesiącach 2026 r. wynik finansowy netto banków wyniósł 17,72 mld zł i był o 15,6% niższy niż rok wcześniej.

Największym pojedynczym czynnikiem obniżającym wynik banków był wzrost CIT. Do końca maja 2026 r. banki zapłaciły około 10,14 mld zł tego podatku, czyli o 50,4% więcej niż rok wcześniej. Wyższe obciążenie CIT zmniejszyło wynik finansowy netto sektora o około 3,4 mld zł w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.

Sektor jest już skrajnie obciążony fiskalnie

Od początku 2026 r. nominalna stawka CIT dla banków wynosi 30%, a następnie ma zostać obniżona do 26% w 2027 r. i 23% od 2028 roku.

Już obecne przepisy oznaczają, że w latach 2026-2028 sektor zapłaci około 13,9 mld zł CIT więcej, niż wynikałoby ze standardowej, 19-procentowej stawki podatku. Jest to wzrost o około 36% ponad „normalne” obciążenie, szacowane na 38,2 mld zł.

Efektywna stopa CIT banków wzrosła w 2026 r. do około 36-38%. Po uwzględnieniu podatku od niektórych instytucji finansowych łączna efektywna stopa obciążeń fiskalnych sektora sięga około 42–45%.

Po pierwszym półroczu 2026 r. obciążenia fiskalne banków wyniosły już około 15,8 mld zł. Było to o 38,6% więcej niż rok wcześniej i odpowiadało ponad 47% wyniku finansowego brutto sektora. Kwota obciążeń fiskalnych już zapłacona przez sektor w ciągu sześciu miesięcy była wyższa niż łączne obciążenia banków w całym 2022 roku.

W latach 2023-2026 wpływy budżetowe bezpośrednio związane z sektorem bankowym – obejmujące CIT, podatek bankowy, dywidendy oraz PIT pracowników – wyniosą łącznie około 115 mld zł. Trudno zatem utrzymywać, że banki nie uczestniczą w finansowaniu potrzeb państwa.

Co więcej, rola sektora bankowego nie ogranicza się do odprowadzania podatków. Banki należą do największych krajowych nabywców obligacji Skarbu Państwa, zapewniając stabilne finansowanie potrzeb pożyczkowych państwa i zwiększając odporność finansów publicznych na wahania sytuacji na rynkach międzynarodowych.

Oznacza to, że sektor bankowy nie tylko zasila budżet poprzez podatki, ale również odgrywa kluczową rolę w finansowaniu państwa i utrzymaniu stabilności rynku długu.

Rentowność polskich banków pozostaje poniżej średniej UE

Wysokie nominalne wyniki banków są często przedstawiane bez odniesienia do wielkości ich aktywów, kapitałów i ponoszonego ryzyka. Tymczasem dopiero wskaźniki rentowności aktywów i kapitału pozwalają ocenić czy działalność sektora rzeczywiście przynosi nadzwyczajne zyski.

Ocena rentowności sektora bankowego nie powinna opierać się na wynikach pojedynczego roku, lecz obejmować cały cykl polityki pieniężnej. Wyniki banków pozostają bowiem w naturalny sposób uzależnione od poziomu stóp procentowych, które w ostatnich latach przechodziły od historycznie niskich poziomów do najwyższych od dwóch dekad, a następnie ponownie zaczęły spadać. Analiza obejmująca kilka lat pozwala ograniczyć wpływ tych przejściowych czynników i daje znacznie bardziej miarodajny obraz trwałej rentowności sektora.

Średnia rentowność aktywów polskiego sektora bankowego w latach 2020–2025 wynosiła około 0,86%, wobec około 0,98% średnio w Unii Europejskiej. Średnia rentowność kapitału wyniosła odpowiednio około 10,75% w Polsce i 10,84% w UE. Mimo poprawy wyników w ostatnich latach polski sektor pozostaje więc pod względem podstawowych wskaźników rentowności poniżej średniej europejskiej.

Również porównanie z innymi branżami nie potwierdza tezy o nadzwyczajnej dochodowości bankowości. Wskaźnik ROA banków notowanych na GPW wynosił na koniec pierwszego kwartału 2026 r. około 1,6%, co plasowało banki na piątym miejscu od końca wśród analizowanych sektorów giełdowych.

Polska już dziś należy do państw o najwyższym poziomie opodatkowania sektora bankowego w Europie

Po uwzględnieniu podwyższonej stawki CIT oraz podatku od niektórych instytucji finansowych efektywna stopa obciążeń fiskalnych banków w Polsce wynosi około 42,3%, podczas gdy średnia dla państw UE to zaledwie 21,3%.

Oznacza to, że polski sektor bankowy jest obciążony fiskalnie niemal dwukrotnie mocniej niż przeciętny sektor bankowy w Unii Europejskiej. Pokazuje to, że banki w Polsce funkcjonują w warunkach fiskalnych istotnie odbiegających od standardów obowiązujących w pozostałych państwach Unii Europejskiej.

W tych warunkach postulaty dalszego podnoszenia podatków dla banków trudno uznać za zbliżanie Polski do europejskich standardów. Przeciwnie – prowadziłyby one do dalszego pogłębiania różnic konkurencyjnych pomiędzy polskim sektorem bankowym a jego europejskimi odpowiednikami, ograniczając zdolność krajowych banków do finansowania rozwoju gospodarki.

Jeżeli celem państwa jest zwiększenie inwestycji, produktywności i konkurencyjności polskiej gospodarki, trudno uzasadnić dalsze zwiększanie obciążeń sektora, który już dziś jest jednym z najwyżej opodatkowanych sektorów bankowych w całej Unii Europejskiej.

Obecna podwyżka CIT może oznaczać około 41 mld zł mniej kredytów

Skutkiem wyższego CIT nie jest wyłącznie pogorszenie wyniku finansowego akcjonariuszy banków. Niższy zysk oznacza mniejszą możliwość zwiększania funduszy własnych, a tym samym niższą zdolność do rozwoju akcji kredytowej.

Mechanizm jest prosty: zysk zwiększa kapitały własne banku, a kapitał pozwala na wielokrotne zwiększenie skali bezpiecznej akcji kredytowej. Jeżeli zysk zostaje przejęty przez podatek, nie może jednocześnie finansować wzrostu funduszy własnych.

Wyższy CIT miałby sfinansować zmiany w PIT. Koszt dla akcji kredytowej byłby wielokrotnie większy

Zapowiedź dalszego podwyższenia CIT dla banków została powiązana z postulatem zmniejszenia obciążeń osób, które – jak wskazała minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz – zarabiają średnio, a ponoszą relatywnie wysokie ciężary podatkowe. Jednym z rozważanych rozwiązań jest podniesienie drugiego progu podatkowego w PIT do 140 tys. zł, co wedle szacunków Ministerstwa Finansów kosztowałoby budżet niespełna 12 mld zł.

Przerzucenie tego kosztu na sektor bankowy wymagałoby bardzo głębokiego zwiększenia jego opodatkowania. Aby uzyskać dodatkowe 12 mld zł wpływów w 2026 r., nominalna stawka CIT dla banków musiałaby wzrosnąć z obowiązujących 30% do około 45,4%. W kolejnych latach musiałaby wynosić około 44,5% w 2027 r. oraz 42,1% w 2028 r. Efektywna stopa CIT, uwzględniająca specyfikę podstawy opodatkowania banków, zbliżyłaby się wówczas do 60%.

Skutki gospodarcze takiego rozwiązania byłyby znacznie większe niż bezpośredni dochód budżetowy. Jeżeli uwzględnić także skutki podwyżki CIT, która już weszła w życie w 2026 r., łączny ubytek wyniku finansowego względem standardowej stawki 19% wyniósłby około 18,8 mld zł. Odpowiadałoby to potencjalnemu ograniczeniu zdolności do finansowania gospodarki o ponad 110 mld zł.

Nie należy rozumieć tych szacunków jako prognozy automatycznego spadku istniejącego portfela kredytowego dokładnie o wskazaną kwotę. Pokazują one ubytek zdolności kredytowej wynikający z mniejszego wyniku finansowego i wolniejszego przyrostu kapitałów własnych. Mechanizm pozostaje jednak jednoznaczny: każdy dodatkowy miliard złotych przejęty w formie podatku nie może równocześnie zostać wykorzystany do budowy kapitału i finansowania gospodarki.

Oznacza to, że sfinansowanie zmiany w PIT przynoszącej podatnikom korzyść budżetową rzędu 10,6–12 mld zł mogłoby jednocześnie pozbawić sektor bankowy możliwości wygenerowania wielokrotnie większej akcji kredytowej. Korzyść dla podatników zostałaby zatem osiągnięta kosztem ograniczenia finansowania przedsiębiorstw, inwestycji, mieszkalnictwa i gospodarstw domowych.

W praktyce oznaczałoby to dalsze wzmacnianie modelu rozwoju gospodarczego opartego przede wszystkim na bieżącej konsumpcji, kosztem inwestycji, innowacyjności i akumulacji kapitału. Tymczasem długookresowy wzrost produktywności i konkurencyjności polskiej gospodarki wymaga zwiększania nakładów inwestycyjnych, a nie ograniczania zdolności sektora finansowego do ich finansowania.

Jednorazowy dochód budżetu, wieloletni koszt dla gospodarki

Nie można jednocześnie oczekiwać od sektora bankowego znaczącego zwiększenia finansowania transformacji energetycznej, obronności, infrastruktury, budownictwa mieszkaniowego i inwestycji przedsiębiorstw oraz systematycznie ograniczać źródeł, z których banki budują kapitały.

Wysoka płynność nie zastąpi kapitału. Bank może dysponować znacznymi depozytami, ale bez odpowiedniego poziomu funduszy własnych nie będzie mógł bez ograniczeń zwiększać portfela kredytowego. Dalsze podwyższanie CIT uderza właśnie w możliwość budowy kapitałów, ponieważ odbiera bankom część wyniku finansowego, który mógłby zostać zatrzymany.

Propozycja kolejnego podwyższenia CIT może krótkoterminowo poprawić dochody budżetu państwa. Jej długookresowym skutkiem mogą być jednak słabsza akcja kredytowa, wyższy koszt finansowania oraz mniejsze możliwości realizacji strategicznych inwestycji.

Debata o opodatkowaniu banków powinna opierać się na pełnej ocenie łącznych obciążeń sektora oraz ich wpływu na wynik finansowy, kapitały i kredytowanie. Uzasadnianie kolejnej podwyżki CIT „ogromną nadpłynnością” jest ekonomicznie błędne.

Płynność świadczy o zdolności banków do regulowania zobowiązań. Rentowność określa ich zdolność do budowy kapitału. A to właśnie kapitał, a nie nadwyżka depozytów, decyduje o tym, jak dużą część potrzeb polskiej gospodarki banki będą mogły sfinansować.

Związek Banków Polskich

Źródło: Portal Finansowy BANK.pl