Propozycje zmian w systemie ETS: Polska z bardziej uprzywilejowaną pozycją
Komisja Europejska zaprezentowała projekt reformy systemu handlu uprawnieniami do emisji ETS. Zmiany mają przygotować system do działania w latach 2030-40.
„Na razie dostałem dobry sygnał z Brukseli, że po raz kolejny na polskie oczekiwania, aby pewne regulacje, decyzje Komisji Europejskiej były bardziej sprzyjające dla Polski, otrzymaliśmy znowu pozytywną odpowiedź” – powiedział dziennikarzom w Sejmie Donald Tusk.
Dodał, że w sprawie polityki klimatycznej trzeba mierzyć siły na zamiary.
„O tym mówiliśmy od samego początku, Polska nie będzie respektowała tej pierwotnej wersji ETS-u, cały czas skutecznie zmieniamy pewne zapisy tak, aby Polska była w lepszej sytuacji niż inne kraje.
Czy mamy większość w UE taką, która może wywrócić do góry nogami cały projekt? Wątpię. Natomiast ja się koncentruję na tym, w jaki sposób bronić maksymalnie skutecznie polskich interesów w ramach tego, co w tej chwili mamy” – dodał premier Donald Tusk.
Premier rządu RP zaznaczył, że Polska ma bardzo duży deficyt, jeśli chodzi o uprawnienia ETS.
„I między innymi o tym rozmawialiśmy, aby Polska była jednym z beneficjentów środków europejskich tak, abyśmy otrzymali europejskie pieniądze, ponieważ jesteśmy w szczególnej sytuacji, bo musimy więcej ich kupować.
Komisja to rozumie i od dzisiaj Polska ma jeszcze bardziej uprzywilejowaną pozycję w porównaniu do innych krajów” – dodał Donald Tusk.
Komisja Europejska zapowiedziała w piątek (17.07.2026) m.in. zwiększenie liczby darmowych uprawnień w systemie ETS dla przemysłów energochłonnych. Ich wartość wzrośnie o 6 mld euro do 2030 roku.
Komisja Europejska chce jednak, by po 2030 roku przemysł mógł korzystać z darmowych uprawnień, gdy zobowiąże się do walki z emisjami.
Czytaj także: Polskie firmy stawiają na niezależność energetyczną
Zmiany w systemie ETS – propozycje KE
Komisja Europejska zaproponowała w piątek w ramach reformy systemu handlu emisjami ETS, by państwa UE przeznaczały co najmniej 50 proc. przychodów z aukcji ETS na inwestycje w dekarbonizację. Zapowiedziała też zwiększenie liczby darmowych uprawnień dla przemysłu do 2030 roku.

„System handlu emisjami to nasz sztandarowy instrument klimatyczny. Minęło 20 lat, odkąd po raz pierwszy wdrożyliśmy ten system w Europie.
Działa on dobrze i stanowi skuteczny sposób na pokazanie, jak inwestować w mądrzejszy sposób” – powiedziała na konferencji prasowej wiceprzewodnicząca KE Teresa Ribera.
Zaprezentowana w piątek reforma ma określić zasady funkcjonowania systemu ETS w kolejnej dekadzie. O jej ostatecznym kształcie zadecydują kraje członkowskie w Radzie UE oraz Parlament Europejski.
„Chcemy kontynuować zasadę: 'to emituje, ten płaci’ ale chcemy dodać do niej kolejny bardzo ważny wskaźnik, a mianowicie to, że emitent otrzymuje również wynagrodzenie za zmniejszanie ilości swoich emisji”- powiedział z kolei dziennikarzom wysoki rangą urzędnik unijny.
KE szacuje, że od momentu uruchomienia ETS w 2005 r. system przyniósł wpływy w wysokości nieco ponad 260 mld euro dla całej UE, a ponad trzy czwarte tej kwoty trafiło do państw członkowskich.
Z szacunkowych danych Komisji wynika, że obecnie na inwestycje w dekarbonizację trafia zaledwie 5 proc. przychodów z ETS. Dlatego instytucja ta w ramach reformy chce zobowiązać stolice do przeznaczania na ten cel co najmniej 50 proc. przychodów z systemu. Pieniądze mają trafiać z powrotem do sektorów objętych ETS. W ocenie KE znaczna część środków może trafić na rozwój sieci elektroenergetycznych.
Osobno, zgodnie z oczekiwaniami Polski, zostanie uregulowana kwestia darmowych uprawnień do 2030 r. Takie darmowe pozwolenia są przyznawane przemysłowi, by zapobiec jego odpłynięciu poza granice UE. Obecnie 43 proc. wszystkich uprawnień do emisji CO2 w systemie ETS trafia do przemysłu za darmo, a 57 proc. jest sprzedawane na aukcjach.
Odrębna regulacja ma pozwolić na jej szybsze wdrożenie. KE zapowiedziała też, że przepisy te będą działać z mocą wsteczną – o co również zabiegała Warszawa – i co ma pozwolić na odwrócenie niekorzystnych rozstrzygnięć z czerwca br. Zgodnie z propozycją KE, w latach 2026-30 do systemu mają trafić darmowe uprawnienia o wartości 6 mld euro.
Reforma uwzględnia także kwestię liczby uprawnień dostępnych na aukcjach po 2030 r. System ETS zakłada regularne zmniejszanie liczby pozwoleń na sprzedaż, by przekonać emitentów do do przechodzenia na mniej emisyjne rozwiązania. W latach 2024–27 pula ta jest zmniejszana każdego roku o 4,3 proc. w stosunku do historycznego punktu odniesienia. To oznacza, że co roku z systemu znika około 84-85 mln uprawnień. Od 2028 r. tempo to ma jeszcze bardziej przyspieszyć, bo limit będzie obniżany o 4,4 proc. rocznie.
Kontynuowanie tego tempa doprowadziłoby do tego, że w 2039 r. liczba uprawnień na sprzedaż wyniosłaby zero. Dlatego KE zaproponowała wyhamowanie tego tempa. W latach 2031-35 wskaźnik ten wyniesie 3,7 proc., a w 2036-2040 – 1,7 proc.
Komisja ogłosiła też zmniejszenie tempa redukcji darmowych uprawnień po 2030 r. Wskaźnik zostanie obniżony z 2,5 proc. do 2 proc. rocznie.
W kolejnej dekadzie przemysł ma otrzymywać darmowe uprawnienia pod warunkiem, że zobowiąże się do dekarbonizacji. KE proponuje, by 80 proc. pozwoleń trafiło do spółek po zaakceptowaniu przez ich zarządy i opublikowaniu planów, które przyczynią się do zmniejszenia emisji CO2. Pozostała jedna piąta pozwoleń miałaby zostać przyznana po wdrożeniu planów.
Utrzymany Fundusz Modernizacyjny
KE chce utrzymać po 2030 r. instrumenty solidarnościowe skierowane do krajów o niższych dochodach, w tym Polski. Zaproponowała utrzymanie Funduszu Modernizacyjnego (FM), z którego korzysta 12 państw UE, w tym Polska.
Z propozycji KE wynika jednak, że skala wsparcia w ramach FM ma być o wiele niższa, bo w przyszłej dekadzie zostanie on sfinansowany z puli 280 mln uprawnień. Przy zakładanej przez KE cenie na poziomie 75 euro za jedno pozwolenie fundusz może więc wynieść 21 mld euro.
W obecnym 10-letnim okresie trafi do niego blisko 650 mln uprawnień. Szacuje się, że w latach 2021–30 do Polski trafi z FM około 14 mld euro.
KE chce też zarezerwować dla tych 12 państw jedną czwartą środków z nowego programu wspierania inwestycji, tzw. booster investment. Łącznie instrument ten zostanie zasilony pulą 400 mln uprawnień, co ma przynieść około 30 mld euro. To oznacza, że koperta dla krajów o niższych dochodach wyniosłaby 7,5 mld euro. Program ma być dostępny jeszcze przed 2030 r., a w kolejnej dekadzie ma przekształcić się w bank dekarbonizacji przemysłu.
Dodatkowo, po 2030 r. pierwsze 10 proc. uprawnień trafiających na aukcje ma być zarezerwowane dla 16 państw o niższych dochodach. Chodzi o 12 państw korzystających z Funduszu Modernizacyjnego oraz o Hiszpanię, Słowenię, Cypr i Maltę. Będą one dostępne pod warunkiem, że – jak zaznaczył komisarz ds. klimatu Wopke Hoekstra – przychody ze sprzedaży zostaną przeznaczone na zielone inwestycje.