Nawet bez prywatyzacji w obszarze własności państwowej jest mnóstwo do zrobienia

Nawet bez prywatyzacji w obszarze własności państwowej jest mnóstwo do zrobienia
Jan Cipiur. Źródło: BANK.pl
Państwo nie powinno prowadzić działalności biznesowej w gospodarce. W tym kontekście wielka liczebność tzw. spółek skarbu państwa (SSP) to potwierdzenie słabości państwa i niedojrzałości naszej gospodarki, pisze Jan Cipiur.

Pracowici badacze z Forum Obywatelskiego Rozwoju odmalowali realistyczny wizerunek tego niezbożnego fenomenu w raporcie (Nie)jawna polityka właścicielska państwa. Wycieka z niego ciemność na podobieństwo późnych dzieł Francesco Goi, nazywanych „czarnymi obrazami” (pinturas negras).   

Obecność właścicielska państwa najsilniej zaznacza się w bankowości, energetyce i ubezpieczeniach. W energetyce, a zwłaszcza w sieciach przesyłowych, można przejść nad tym (niechętnie) do porządku dziennego.

W dwóch pozostałych sektorach – nie. Głównie dlatego, że państwo jako kredytodawca nie dba tak pieczołowicie o pieniądze jak właściciel prywatny.

Spółki-córki i spółki-wnuczki SSP

Przeciętne oko nie dostrzega powagi sprawy. Do niesłusznego samozadowolenia wystarczy mu porównanie, że w 1990 roku było w Polsce prawie 8500 przedsiębiorstw państwowych wytwarzających ok. 80 proc. dochodu narodowego, a teraz nasze państwo ma bezpośredni udział w (zaledwie?) 331 aktywnych przedsiębiorstwach, w tym w 180 jest to udział co najmniej 50-procentowy.

W zestawieniach GUS nie pojawia się jednak państwowy i wielki Bank Gospodarstwa Krajowego oraz państwowe wehikuły właścicielsko-inwestycyjne: Polski Fundusz Rozwoju, Agencja Rozwoju Przemysłu, Towarzystwo Inwestycyjne Silesia. Ze statystyk umykają także bardzo liczne spółki-córki i spółki-wnuczki SSP.

Sam Orlen ma 180 spółek zależnych i zasadne jest pytanie czy jako koncern naftowy, gazowy, energetyczny, handlowy i medialny (sic) działający w czterech państwach, może być bardzo dobrze zarządzany, gdy poważne decyzje muszą mieć jednoznaczną aprobatę polityczną?

Pytanie nie jest gołosłowne. Swego czasu tyrałem w Orlenie przez prawie 6 lat. Wbiły mi się już na zawsze w pamięć słowa ówczesnego prezesa, który podczas obrad zarządu najpierw zapowiedział następny (ważny) punkt, lecz natychmiast zmitygował się oznajmiając, że zdejmuje go z porządku, ponieważ „nie zgadzają się na to politycy”.

Czytaj także: Intel ukąszony przez gza etatyzmu

Czy zarządy i rady nadzorcze SSP są obsadzone przez najlepsze kadry?

Na tle Unii Europejskiej Polska gospodarka należy do najbardziej zetatyzowanych, bardzo nam to nie służy.

Czy istnieje bowiem polityczny gigant, zajęty dzień i noc sprawami ludu i kraju oraz parlamentarną młócką, który jest w stanie mieć w jednym palcu ten czy inny biznes?

Nie ma takich, więc z dymem poszły miliardy na definitywnie teraz zatrzymaną budowę instalacji poliolefin w SSP Grupa Azoty SA, na wybudowanie i niemal natychmiastowe wyburzenie olbrzymich kominów w Ostrołęce, na stałe subwencjonowanie wydobycia węgla i ratowanie przed bankructwem państwowej Jastrzębskiej Spółki Węglowej, na wątpliwej przydatności przekop Mierzei Wiślanej itd., itp.

Prywatny biznes też ponosi porażki, ale płacą za nie przede wszystkim właściciele, a nie podatnicy.

Nie mamy pewności, że zarządy i rady nadzorcze tzw. firm państwowych są obsadzone przez najlepszych kierowników. Gorzej, że przeczucie i liczne przykłady tzw. afer kadrowych każą sądzić, że przedrostek „naj” byłby bardzo na wyrost.

W PRL obowiązywała partyjna „nomenklatura”. Czy naprawdę użycie tego określenia w kontekście doboru kadry kierowniczej w obecnych SSP byłoby nadużyciem i przesadą?  

SSP stały się przecież politycznym łupem i zapleczem materialnym dla tysięcy aktywistów lub poputczików politycznych.

Ten bardzo przykry stan jest dopalaczem toczącej się od dwóch dekad wojny politycznej między głównym partiami, bowiem można sądzić, że brak silnego zaplecza w postaci posad w SSP ostudziłby większość głów. Z olbrzymią korzyścią dla Polski, oczywiście.

Z uwagi na aspekt społeczno-polityczny, donośniejszy niż kiedyś za przyczyną wrzodu populizmu, FOR podziela rozsądne podejście, że w dającym się przewidzieć czasie rozważania ws. wielkiego ograniczenia właścicielskiej pozycji państwa w gospodarce mijałyby się ze zdrowym rozsądkiem.

Transparentny udział państwa w gospodarce

Jednak miejsca na poprawę jest dużo. Nie mamy informacji o powodach i celu posiadania przez państwo udziałów w przedsiębiorstwach. Nie istnieje także szczegółowy dokument określający krajową politykę właścicielską.

Nie dokonuje się w Polsce regularnego przeglądu posiadanych przez państwo aktywów gospodarczych pod kątem zasadności ich posiadania, osiąganych wyników, wywiązywania się z postawionych zadań i celów.

Może nie jest to najtrafniejszy przykład, ale przez wiele lat nie wiedzieliśmy, czym zajmowała się przez ponad 15 lat spółka PGE EJ 1 sp. z o.o. utworzona w celu podjęcia przygotowań do budowy w Polsce elektrowni atomowej, choć to przecież kwestia istotna dla każdego z nas.

W kwestii jawności polityki właścicielskiej należałoby pójść śladem Skandynawów. W Norwegii, z jej ogromnym państwowym sektorem naftowym, rząd publikuje co roku  szczegółowy i przejrzysty raport o własności państwa w spółkach, gdzie przedstawia też podjęte  decyzje właścicielskie. Dokument jest przedmiotem debaty parlamentarnej. Tak samo lub bardzo podobnie powinno być w Polsce.

W myśl postulowanej przez FOR zasady jawności konieczne jest również udostępnianie informacji o strukturze właścicielskiej państwa, obejmującej znacznie większą liczbę spółek i innych podmiotów.

Autorzy z Forum Obywatelskiego Rozwoju nie ograniczyli się do narysowania obrazu. Ich raport kończy się gotowym projektem zmian w ustawie o zasadach zarządzania mieniem państwowym.

Pytanie brzmi, czy tak jak w licznych przypadkach przemyślanych, zdroworozsądkowych i nierewolucyjnych propozycji przedstawianych przez inne NGO, ich trud nie okaże się daremny.

Jan Cipiur
Jan Cipiur, dziennikarz i redaktor z ponad 40-letnim stażem. Zaczynał w PAP, gdzie po 1989 r. stworzył pierwszą redakcję ekonomiczną. Twórca serwisów dla biznesu w agencji BOSS. Obecnie publikuje m.in. w Obserwatorze Finansowym. Jest członkiem Towarzystwa Ekonomistów Polskich (TEP).
Źródło: Portal Finansowy BANK.pl