Mały czy duży, bank czy fintech, kto ma większe szanse w wyścigu technologicznym?

Mały czy duży, bank czy fintech, kto ma większe szanse w wyścigu technologicznym?
Fot. M.Wagner,
Wyzwania technologiczne banków i konkurencja ze strony podmiotów niebankowych – to tylko niektóre zagadnienia, które postawiono przed ekspertami podczas jednego z paneli dyskusyjnych zakończonego niedawno Forum Bankowego. Debatę prowadził Włodzimierz Kiciński, wiceprezes Związku Banków Polskich.

Nowe technologie rozwijają się tak dynamicznie, i tak silnie oddziałują na konkurencyjność firm sektora finansowego, że jakakolwiek dyskusja nad koniecznością ich wprowadzania mija się z celem. Szczególnie, że rynek już zadecydował – bankowość jest jedną z najbardziej zaawansowanych technologicznie branż gospodarki.

Ale bankowość nie jest jednorodna – są w tym sektorze zarówno ogromne korporacje o zasięgu globalnym, jak i niewielkie podmioty skupiające się na rynkach lokalnych.

Są też fintechy. Bez wątpienia u wszystkich widać przebudowę modeli biznesowych, pytanie jednak brzmi, czy w tym technologicznym wyścigu większe szanse mają giganci, czy może podmioty mniejsze, ale bardziej „zwinne”.

Duże instytucje mają pewną przewagę w stosunku do fintechów, które atakują rynek bankowy. My po prostu wiemy, czym jest bezpieczeństwo. Klienci przychodzą do nas nie dlatego, że mamy fajną apkę czy ekstra ofertę, ale dlatego, że pieniądze w banku są bezpieczne. I o tym trzeba cały czas pamiętać rozpoczął dyskusję Marcin Zygmanowski, wiceprezes zarządu Bank Pekao.

Z tak postawioną tezą nie do końca zgodził się Przemysław Koch, który choć nie reprezentuje fintechu, ale VeloBank, jednak wobec Pekao raczej do dużych zaliczać się go nie da.

To nie jest kwestia czy duży może więcej, czy duży jest zbyt mało elastyczny, czy dla odmiany mały jest bardziej elastyczny. Dzisiaj wszyscy musimy być elastyczni. Musimy nadążać za tym, co się dzieje na świecie, za technologią generatywnej, sztucznej inteligencji, która przemebluje każdy aspekt naszego życia, a także funkcjonowania naszych organizacji – podkreślił członek zarządu ds. operacji i IT w VeloBanku.

W jego ocenie generatywna sztuczna inteligencja pokazała, że trzeba inaczej patrzeć na świat, inaczej dostarczać rozwiązania technologiczne. Podkreślił, że firmy, które do tej pory specjalizowały się w dostarczaniu rozwiązań technologicznych, w tej chwili „krwawią” na giełdach światowych i tracą po kilkadziesiąt procent, jeżeli chodzi o kapitalizację.

„Za wolny, żeby przetrwać”

Z kolei – jak podkreślił Błażej Mika, wiceprezes zarządu SGB Bank – na te przemiany technologicznie z punktu widzenia mniejszych organizacji i również banków spółdzielczych można patrzeć optymistycznie.

Po pierwsze, technologia stała się demokratyczna. Ja dzisiaj mogę skorzystać z wielu rozwiązań, nie budując ich samemu, tylko korzystając z pewnych modułów, które jestem w stanie zaimplementować. Dwa, to kwestia tej elastyczności. To jest klucz do wszystkiego. Pamiętacie to powiedzenie „zbyt duży, żeby upaść”?

Dzisiaj moim zdaniem należy mówić : „za wolny, żeby przetrwać”. Chodzi cały czas o tę zmianę. W przypadku małych organizacji, tak jak to u nas się dzieje, to rozwijamy się poprzez platformę. Mały bank nie jest w stanie wszystkiego zrobić sam technologicznie, ale może skorzystać z tych narzędzi, które my – jako bank zrzeszający – dostarczamy w ramach jednolitej platformy – podkreślił Błażej Mika.

Również Zbigniew Pomianek, wiceprezes zarządu Asseco Poland, nie był w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na postawione pytanie. Uznał, że oczywiście z punktu widzenia odporności cyfrowej trzeba być odpowiednio dużym, żeby móc sobie pozwolić na wiele rozwiązań, które są potrzebne, na odpowiedni zespół, który będzie pilnował bezpieczeństwa, a tych kompetencji jest naprawdę sporo. Do tego dochodzą procedury, które również są bardzo istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa.

I to jest bardzo trudno wszystko – mówiąc kolokwialnie – ogarnąć małej instytucji – ocenił.

Z drugiej strony – jak przyznał – trzeba być jednak odpowiednio elastycznym, bo chociażby AI stawia nowe wyzwania, ponieważ potrafi łamać zabezpieczenia w zaskakujący sposób, więc trzeba umieć na to odpowiednio szybko reagować. Więc na pewno trzeba zapewnić odpowiedni poziom środków oraz kompetencji.

Małemu bankowi jest bardzo trudno samemu zapewnić odpowiednie środki i zasoby, ale można wyoutsourcować to bezpieczeństwo do firmy technologicznej, albo do banku zrzeszającego, jak to jest w przypadku SGB. Można też działać we własnym zakresie, ale ta poprzeczka jest dzisiaj dosyć wysoko zawieszona – dodał wiceprezes Pomianek.

„Anglicy mają swoje powiedzenie”

Jeżeli mówimy o różnicach między mniejszymi a większymi bankami, to nie sądzę, że jest ona jakaś drastyczna. Dostęp do technologii jest dosyć powszechny, choć oczywiście są rozwiązania droższe, wymagające wyższego poziomu inwestycji.

Natomiast świadomość zagrożeń jest chyba wyrównana. To, co może wyróżniać organizację w zakresie budowania przewagi konkurencyjnej, różnicuje się na poziomie bazy klientów i posiadania już pewnych technologii, które trzeba obsługiwać, co oczywiście wiąże się w pewnym sensie z wielkością – zauważył z kolei Jarosław Szczepankiewicz, director of Technology & Architecture z firmy GFT.

W jego ocenie, zupełnie inaczej wygląda sprawa z fintechami, które są małe i „zwinne”, ale nie mają ostatecznej odpowiedzialności wobec klienta.

Jak pieniądze zginą, to klienci przyjdą do nas. To jest wyzwanie, o którym trzeba pamiętać. A co możemy zrobić? Zbroić się i wydawać pieniądze, ale także edukować naszych klientów i pracowników – zaznaczył Jarosław Szczepankiewicz.

Czy my naprawdę powinniśmy próbować konkurować z fintechami, z tym wszystkim, co powstało w openbankingu, czy raczej powinniśmy się bardziej skupić się na tym, co wyróżnia banki, na bezpieczeństwie?

Anglicy mają swoje powiedzenie – nie musisz być właścicielem browaru, żeby napić się piwa, tak więc wszelkiego rodzaju outsourcing jest możliwy, ale zawsze pojawia się pytanie, która z instytucji jest tak naprawdę w stanie unieść inwestycje zapewniające to bezpieczeństwo. Dlatego zgadzam się z prezesem Miką, że szczególnie dla mniejszych banków, może to być nie do udźwignięcia – podsumował Rafał Gołębiewski, dyrektor zarządzający Elavon Polska.

Źródło: BANK.pl