Technologia blisko człowieka | Jak banki spółdzielcze mogą zbudować model 360° nawet w tak trudnych czasach
To wszystko, co dzisiaj mają do zaproponowania duże komercyjne, często międzynarodowe banki, ale też fintechy. Od czasów uruchomienia koncepcji OpenAPI na polskim i europejskim rynku, coraz łatwiej wyobrazić sobie bankowanie w modelu usługi. Posługując się tu przypadkiem sieci sklepów Seven-Eleven w Japonii, która zdecydowała się wykorzystać model Bank-as-a-Service, te sklepy to coś podobnego do polskiej Żabki, a zatem trudno sobie wyobrazić klienta bliżej niż w spożywczym, który schodzi do sklepu w piżamie i klapkach, ewentualnie jak ma trochę dalej niż we własnym budynku, to ubiera buty.
Nic więc dziwnego, że banki spółdzielcze również szukają rozwiązań, które będą mogły zaproponować swoim dobrze już znanym klientom. Relacje już są, zaufanie jest, pora więc zastanowić się, co jeszcze klient może dostać od swojego banku, żeby załatwiał tam więcej spraw.
A jest o co powalczyć, bo jak pokazują badania, w Polsce na koniec 2024 r. działało 489 banków spółdzielczych, z sumą bilansową 241,1 mld zł, depozytami sektora niefinansowego 184,1 mld zł i wynikiem netto 4,865 mld zł, najwyższym w historii sektora. To pokazuje, że sektor nie jest niszą, tylko dużym, stabilnym segmentem rynku.
Wydaje się w dzisiejszych czasach, że doszliśmy do momentu, kiedy to bank spółdzielczy potrzebuje nie kolejnych aplikacji, lecz spójnego kręgosłupa technologicznego. To z kolei wymaga sprytnego podejścia, elastyczności, wiedzy o banku i doskonałego zaplecza technologicznego. Tu dochodzimy do modelu ko-kreacji. Można by go zamknąć w ramy współpracy, która polega na wspólnym tworzeniu rozwiązań na miarę. Dostawca, dysponując komponentami technologicznymi, szczególnie taki, który ma do dyspozycji cały wachlarz technologii z różnych dziedzin, w dialogu z klientem szyje rozwiązanie absolutnie zgodne z wytycznymi. Może też, znając rynek i mapy produktowe, zasugerować najlepsze metody osiągnięcia celu przy optymalizacji czasowej i kosztowej. Sam tym samym zyskuje doświadczenie konieczne do jeszcze skuteczniejszej pracy w kolejnych projektach.
Banki spółdzielcze są tu paradoksalnie w dobrej sytuacji, ponieważ swoje zapotrzebowanie na nowe technologie dla swoich klientów mogą zgłaszać wszystkie banki zrzeszone, ale to bank zrzeszający będzie je reprezentował we współpracy z dostawcą. Co za tym idzie można osiągnąć niższe koszty i bardziej zaawansowaną technologię, niż mogłoby się wydawać. Doświadczenie pokazuje, że już niejednokrotnie bankowość spółdzielcza zaskoczyła rynek swoją nowoczesnością, mimo iż wielu uważało, że technologia tak zaawansowana przekroczy wszelkie budżety sektora.
Bank spółdzielczy 360° to instytucja, w której gotówka, dokumenty, dane, bezpieczeństwo i decyzje kredytowe pracują w jednym ekosystemie. Dzięki temu zarząd widzi więcej, doradca działa szybciej, compliance ma porządek, a klient dostaje prostszą i szybszą obsługę. Na potrzeby tego rozważania, można przyjąć podział banku 360° na kilka warstw:
- warstwa operacyjna – gotówka, bankomaty, liczarki, automatyzacja cash management,
- warstwa procesowa – dokumenty, archiwum, zgodność, audyty,
- warstwa danych – integracja, raportowanie, analityka,
- warstwa bezpieczeństwa – SOC, monitoring, reakcja, raportowanie,
- warstwa decyzyjna – AI/scoring, zarządzanie ryzykiem, wsparcie doradcy.
Przyjrzyjmy się nieco każdej z nich.
Gotówka nie znika, ale jej obsługa musi być tańsza, bezpieczniejsza i bardziej przewidywalna. To szczególnie pasuje do banków spółdzielczych, bo działają lokalnie, często obsługują klientów przywiązanych do placówki, gotówki i osobistego kontaktu. NBP prowadzi cykliczne raporty o obrocie gotówkowym, obejmujące m.in. dostępność, akceptację gotówki i relacje między bankiem centralnym a uczestnikami rynku. Bankomaty, recyklery, liczarki i urządzenia obsługi gotówki nie powinny być traktowane jako sprzęt na zapleczu, ale jako część cyfrowego systemu operacyjnego banku. Ich dane mogą wspierać planowanie zasileń, optymalizację kosztów i kontrolę ryzyka operacyjnego. Tu niezwykle istotny stał się obieg zamknięty gotówki, bo klasyczne rozwiązania po prostu nie wystarczają.
Cyfryzacja dokumentów nie jest już kwestią wygody, tylko warunkiem audytowalności, odporności operacyjnej i skrócenia czasu procesów. Bank spółdzielczy, który nadal obsługuje procesy dokumentowe półmanualnie, przegrywa nie tylko czasem obsługi, ale też jakością danych i kontrolą ryzyka. Mówimy tu nie o nowej cyfrowej szafie na dokumenty – bardziej o cyfrowym kręgosłupie organizacji, i to elastycznym na tyle, żeby skutecznie obsłużyć procesy krytyczne, jak i te najbardziej schowane w czeluściach banku.
Dane tak, te same, które według niektórych są nową ropą naftową, tylko żeby naprawdę stały się dla biznesu paliwem rakietowym, a nie olejem po frytkach w silniku diesla, muszą być dobrej jakości. Dobrze wybrane, oczyszczone, skatalogowane. Niekoniecznie oznacza to, że musi koniecznie istnieć hurtownia, której koszt utrzymania pewnie przekracza budżet niejednego z małych banków. Może się okazać, że sprytna, elastyczna i dopasowana na miarę potrzeb platforma danych zapewni podobny, a nawet lepszy efekt od integracji i blendingu, przez katalog, zapewnienie jakości danych i w końcu analitykę biznesową na ich podstawie. A co ważne, nie musi to kosztować milionów i może być świadczone w modelu usługi przez bank zrzeszający.
Cyberbezpieczeństwo przestaje być domeną działu IT; staje się elementem wiarygodności banku wobec klienta, regulatora i zrzeszenia. Zapewne można by napisać o tym kolejny w zasadzie dowolnie długi artykuł. Trzymając się jednak rzeczywistości, warto zaznaczyć, że jest to kolejny obszar, w którym model usługowy zbudowany dla całego zrzeszenia wraz z wybranymi jego członkami, może doprowadzić do osiągnięcia celów w tym zakresie, i to w rozsądnych cenach. Dostawca potrafiący zapewnić wachlarz usług, od SOC (Security Operations Center) poprzez wirtualnego CISO, testy penetracyjne aż po budowę kompleksowych archituktur ZeroTrust, może uczynić bank spółdzielczy bardzo bezpiecznym, mimo jego niewielkiej skali.
Zarządzanie ryzykiem i decyzje kredytowe to wciąż istotny element bankowania, fundament działania banku. Zatem potrzebna jest bardzo szybka, ale też bardzo precyzyjna, niewnosząca ogromnego ryzyka decyzja kredytowa. Tutaj rzeczywiście komercyjne banki prześcigają się w sposobach dotarcia do klienta i zaoferowania mu dobrego finansowania zamiast prostego zakupu. Jednak nieco inaczej wygląda ten proces, gdy znamy klienta, zupełnie zaś inaczej, kiedy jest on dla nas całkiem nowy. I tu najbardziej sprawdzają się innowacyjne rozwiązania, np. te stosowane w Japonii. Tam klientom udało się osiągnąć rozwój biznesu kredytów indywidualnych i konsumenckich przy zachowaniu znacznie zdrowszego portfela kredytowego.
Jak widać w każdej warstwie znajdzie się coś cennego, podobnie każde portfolio narzędzi osobno ma sens, ale największa wartość pojawia się dopiero wtedy, gdy dane z dokumentów, procesów, transakcji, gotówki i kanałów cyfrowych zasilają analitykę, scoring i zarządzanie ryzykiem, a całość jest chroniona przez SOC.
Bank spółdzielczy 360° to nie suma systemów, lecz jeden obieg informacji: od dokumentu i transakcji, przez dane i analitykę, po decyzję oraz bezpieczeństwo. Bank spółdzielczy przyszłości nie musi kopiować banku komercyjnego. Może pozostać lokalny, relacyjny i bliski klientowi – pod warunkiem, że jego zaplecze technologiczne będzie nowoczesne, zintegrowane i bezpieczne. To właśnie dlatego model ko-kreacji wydaje się najlepszym na dzisiejsze czasy modelem rozwoju. Nie produkty z pudełek, których ceny ze względu na sytuację gospodarczo-polityczną zdają się ciągle rosnąć, ale coś co pozwoli dopasować technologię do biznesu, a nie odwrotnie.
Właśnie w tym miejscu technologia staje się nie celem samym w sobie, lecz narzędziem ochrony tego, co w bankowości spółdzielczej najcenniejsze: zaufania, bliskości i odpowiedzialności za lokalny rozwój.