Producenci kruszców bronią się przed stratami
Ubiegły tydzień był drugim z rzędu, w którym złoto zyskiwało. W dolarach był to wzrost o 1,19 procent, a w złotówkach o 0,64 procent.
Ubiegły tydzień był drugim z rzędu, w którym złoto zyskiwało. W dolarach był to wzrost o 1,19 procent, a w złotówkach o 0,64 procent.
Za nami kolejny już tydzień wzrostów. Mając na uwadze reprymendę ze strony przedstawicieli amerykańskiej bankowości centralnej, ubiegły tydzień charakteryzował się widoczną racjonalnością inwestorów przy ustalaniu cen handlu bulionowym kruszcem. W związku z zawirowaniami, które dotknęły rynek ropy naftowej i pośrednio determinowały także notowania amerykańskiego dolara, złoto w pełni wykorzystało przestrzeń do wzrostów. Ubiegły tydzień zakończyliśmy wyraźne nad kreską, zamykając piątkowe notowania wynikiem $1238,60 za uncję złota.
Euro (EUR) zyskało na wartości odbijając się z poziomu 1.2730 aż do poziomu 1.2824 w stosunku do dolara amerykańskiego (USD). Euro skorzystało na tym, że inwestorzy spodziewają się późniejszego podniesienia poziomu stóp procentowych przez Fed w związku ze spowolnieniem rozwoju światowej gospodarki.
Niektóre badania pokazują, że koszt wydobycia złota przekłada się na jego notowania. Analitycy tłumaczą to zjawisko wieloletnią relacją pomiędzy złotem i inflacją – inflacja wpływa na zwiększenie kosztów wydobycia kruszcu, więc spółki górnicze, by pokryć wydatki, życzą sobie za nie wyższej ceny.
Tylko przez moment kurs złota pozostawał poniżej 1200 dolarów za uncję. Chwilę po przebiciu tego pułapu, do gry weszli kupujący i do tej pory mają przewagę. W poprzednim tygodniu złoto podrożało o około 3 procent i obecnie jego uncja kosztuje 1220 dolarów.
Euro (EUR) odbyło wczoraj swój rajd zyskując aż 260 pipsów i osiągnęło poziom 1.2886 po czym spadło do poziomu 1.2820 w stosunku do dolara amerykańskiego (USD), ponieważ dane miesięcznego raportu o sprzedaży detalicznej w USA okazały się gorsze niż oczekiwano.
Ostatnie dwa lata przyzwyczaiły nas do słabości amerykańskiej waluty. Jednak od kilku miesięcy ta tendencja ulega wyraźnemu odwróceniu. Dolar idzie w górę i wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze droższy. Oznacza to spore zmiany dla wszystkich, od konsumentów, poprzez inwestorów, na firmach i gospodarkach kończąc.
Ubiegły tydzień na rynku metali szlachetnych przebiegał pod znakiem silnej korekty. Znaczący spadek ceny złota, poniżej krytycznej granicy $1200 za uncję, wyraźnie rozbudził bycze nastroje na rynkach. Utrzymująca się w dalszym ciągu wysoka cena amerykańskiego dolara nie zdołała zatrzymać serii wzrostów. W obliczu niepokojących prognoz o spowolnieniu gospodarki światowej, ostatni tydzień zakończyliśmy wynikiem $1223,30 za uncję, co daje nam ponad $30 zysku względem poprzedniego zamknięcia.
Na zachodzie bez zmian – tak najkrócej można opisać sytuację rynku złota w ostatnim tygodniu. Pomimo pokonania we wtorek granicy $1230 za uncję, silny dolar w dalszym ciągu rozwiewał wszelkie nadzieje na wzrosty. Tydzień zakończyliśmy wynikiem $1218,80 za uncję, ledwie o $2 powyżej zeszłotygodniowego zamknięcia.
Im więcej pieniędzy posiadamy, tym trudniej załapać się na promocje bankowych lokat czy rachunków oszczędnościowych. W zamian otrzymujemy natomiast dostęp do szerszej palety rozwiązań oszczędnościowo-inwestycyjnych. Rozsądne zagospodarowanie oszczędności w kwotach kilkuset tysięcy czy miliona złotych, wymaga dłuższego zastanowienia.
Po udanym początku tygodnia i zwyżce ceny do tygodniowego maksimum na poziomie $1240,50 za uncję złota, rosnące oczekiwania inwestorów co do kondycji amerykańskiej gospodarki wzięły górę. Korzystne dane dotyczące rynku pracy poparte potwierdzeniem zakończenia programu skupu obligacji przez Rezerwę Federalną pogrążyły złoty kruszec i pogłębiły spadki kończąc piątkową sesję wynikiem $1216,20 za uncję.
Monety i sztabki kolekcjonerskie ozdobione motywami chińskiego kalendarza księżycowego od wielu lat cieszą się niesłabnącą popularnością. Największe mennice świata prześcigają się w projektach, ale tradycyjnie to australijskie monety z Perth Mint i szwajcarskie sztabki z mennicy PAMP wywołują największe zainteresowanie. Teraz można je kupić także w Polsce.
Ubiegły tydzień przyniósł nam realizację najczarniejszego scenariusza dla rynku metali szlachetnych. Sytuacji nie poprawiły nawet gorsze od oczekiwań dane o zatrudnieniu w Stanach Zjednoczonych, będące dla Rezerwy Federalnej kluczową zmienną wobec planowanej podwyżki stóp procentowych.
Posiadacze metalu mają za sobą bardzo słaby tydzień. Cena w ciągu pięciu dni spadła o niemal 3 procent i rynek obecnie wycenia uncję na poziomie 1235 dolarów. Ostatnio na tym poziomie metal znajdował się 8 miesięcy temu, kiedy wychodził z grudniowego dołka.
W stołecznym centrum Expo XXI rozpoczęły się dwudniowe targi Monety Expo Warsaw 2014. Dziś i jutro można tam zobaczyć (a także kupić) najciekawsze monety kolekcjonerskie i inwestycyjne z całego świata.
Miniony tydzień z pewnością wywołał grymas niezadowolenia na twarzach bulionowych inwestorów. Nieoczekiwane zawieszenie broni na Ukrainie, a także drugi tydzień silnych wzrostów amerykańskiego dolara spowodowały zakończenie tygodnia wyraźnie pod kreską, zamykając piątkową sesję wynikiem $1269,40 za uncję złota.
Kończący się tydzień okazał się przełomowy dla rynku walutowego. Wszystko za sprawą nieoczekiwanego wyniku wrześniowego posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego. W przyszłym tygodniu powinno być znacznie spokojniej. Kolejny przełom może mieć miejsce natomiast dwa tygodnie później, przy okazji posiedzenia Rezerwy Federalnej.
Euro (EUR) spadło wczoraj o ponad 240 pipsów w stosunku do dolara amerykańskiego (USD) osiągając tym samym swoje minimum od lipca 2013 na poziomie 1.2918. Wspólna waluta straciła na wartości po tym, jak Europejski Bank Centralny (ECB) ciął stopy procentowe do rekordowo niskiego poziomu 0.05%. Mario Draghi zasygnalizował również potrzebę skupu aktywów ABS w kwocie co najmniej 700 miliardów euro, żeby podźwignąć gospodarkę w Strefie Euro.
Symboliczny procent na jednej uncji zyskali w minionym tygodniu posiadacze złota. W centrum uwagi rynków jest wciąż Ukraina, bowiem tamtejsza armia szykuje się na kolejne ataki wspieranych przez Rosjan separatystów. Niekorzystny wpływ na notowania kruszcu ma za to poprawiająca się sytuacja za Oceanem.
Euro (EUR) spadło jeszcze niżej podczas wczorajszej sesji i osiągnęło nowe roczne minimum na poziomie 1.3109, po czym odbiło się do poziomu 1.3134 w stosunku do dolara amerykańskiego (USD). Kurs euro umacnia się, ponieważ Europejski Bank Centralny (ECB) rozważa wprowadzenie nowych środków stymulacyjnych w związku z poprawą amerykańskiej gospodarki i potencjalnym podniesieniem poziomu stóp procentowych przez Fed wcześniej, niż spekulowano.