Rynek chciał podaży – no to ją ma
Sesja poniedziałkowa była relatywnie spokojna, choć – niemalże tradycyjnie – emocje wzrastają po rozpoczęci amerykańskiego czasu kwotowań.
Sesja poniedziałkowa była relatywnie spokojna, choć – niemalże tradycyjnie – emocje wzrastają po rozpoczęci amerykańskiego czasu kwotowań.
Zgodnie z oczekiwaniami poniedziałkowa sesja nie przyniosła większych zmian w obrazie rynku głównej pary walutowej. Pomimo opublikowanych, wspierających wspólną walutę danych notowania euro/dolara nie zdołały przełamać oporu na 1,33. Co więcej tuż po nieudanym ataku na ten poziom euro zaczęło wyraźnie kierować się na południe, osiągając minimum dnia na wysokości 1,323 USD.
Przesadzone oczekiwania zawsze wróżą zmiennością. A jeśli silne oczekiwania dotyczą amerykańskich danych od których uzależnione jest „być albo nie być” amerykańskiego QE to zmienność być musi. Silne oczekiwania na bardzo mocne dane, uzasadnianie publikacjami poprzednich zmiennych nieco rozczarował.
Na rynku głównej pary walutowej pierwszy tydzień sierpnia zakończyliśmy lekko poniżej 1,33 USD za euro. Bez wątpienia najważniejszym wydarzeniem piątkowej sesji była publikacji danych z rynku pracy w USA. Dane rozczarowały, co znalazło silne przełożenie na obraz rynku euro/dolara.
Czwartek 1 sierpnia na rynku walutowym przyniósł nieznaczne umocnienie dolara względem euro (z około 1,33 do około 1,32) oraz stabilizację notowań złotego (w okolicach 4,25 ale przy dziennym minimum w okolicach 4,23).
Super Mario pozostał w tle super-danych. Co to oznacza? Że zawoalowane, ale jednak wciąż dość czytelne sugestie dotyczące gotowości do dalszych działań nie miały odbicia na szerokim rynku finansowym, a lepiej to ujmując, miały wpływ bardzo wybiórczy.
Zaczynając od tego co najważniejsze, czyli od stanu rynku po niezbyt szokującym a ostatecznie zgodnym z oczekiwaniami rynkowymi komunikacie Fed rentowność 10-letniej obligacji amerykańskiej spadła po publikacji około 6pb.
Środa 31 lipca do godziny przyniosła wzrost zmienności na rynku eurodolara i eurozłotego. Kurs EUR/USD oscylował w ciągu dnia pomiędzy 1,3212 a 1,3344 przy czym na koniec dnia rezultat dziennych wahań przyniósł ostateczne umocnienie eurodolara (wzrost z około 1,3262 na otwarciu do 1,3300 na zamknięciu).
Model reakcji jest prosty. Im bardziej jastrzębi Fed, tym większa presja na osłabienie PLN i polskie obligacje. Im bardziej łagodny, ewentualnie „w tonie” wcześniejszych wypowiedzi, tym gładziej przejdzie posiedzenie FOMC. Pamiętamy, że niekorzystnie było w czerwcu, gdy B.Bernanke po raz pierwszy explicite zarysował plan ograniczania stimulusa ilościowego, co przełożyło się na skokowe osłabienie PLN i spadek cen obligacji.
Wtorek 30 lipca nie przyniósł większych zmian na rynku eurodolara i eurozłotego. Kurs EUR/USD stabilizował się w okolicach 1,3250 natomiast kurs EUR/PLN w okolicach 4,23.
Inwestorzy doszukiwali się wczoraj czynników specyficznych dla każdego sektora obligacji. W czasie oczekiwania na kluczowe rozstrzygnięcia „każdy” rynek bazowy znalazł coś dla siebie, co znalazło odzwierciedlenie w wyraźnej – choć co do skali nie imponującej – grze na spreadach w czasie wczorajszej sesji.
Poniedziałek 29 lipca nie przyniósł większych zmian na rynku eurodolara i eurozłotego. W oczekiwaniu na serię istotnych z punktu widzenia rynku walutowego wydarzeń w dalszej części tygodnia (PKB z USA w środę, komunikat FOMC oraz konferencja prezesa EBC po decyzji o stopach procentowych w czwartek, dane z amerykańskiego rynku pracy w piątek) zarówno kurs EUR/USD jak i EUR/PLN nieznacznie spadły (eurodolar z okolic 1,33 do około 1,3250 a eurozłoty z około 4,23 do około 4,22).
Rozpoczynamy bieżący tydzień „średnio” o 10 punktów wyżej na wykresach rentowności głównych obligacji. Piątek jednak był dniem lekkiej korekty, która pozwoliła kwotowaniom oddalić się od kolejnych newralgicznych poziomów oporu. Rentowność 10-letniego Bunda zakończyła sesję europejską w okolicy 1,66%, podczas gdy UST kończył dzień w okolicy 2,55% notując jak na 10-letni benchmark duży bo 9 -punktowy ruch.
Piątek 26 lipca nie przyniósł większych zmian na rynku eurodolara i eurozłotego. Kurs EUR/USD nieznacznie się umocnił przechodząc z pasma wahań 1,32 – 1,3250 do pasma 1,3250 – 1,33 natomiast kurs EUR/PLN stabilizował się wokół poziomu 4,23 (plus minus 1 grosz), cały czas jednak nieco powyżej strefy wsparcia 4,20 – 4,22.
Dzisiejszy kalendarz jest relatywnie mało atrakcyjny. To kolejny tydzień będzie szarpał emocjami, tym bardziej, że wiele wskazuje na to, iż dane na temat zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw w lipcu wpiszą się w obserwowaną ścieżkę ożywienia na rynku pracy i ugruntować przekonanie, że wrzesień przyniesie jednak ograniczenie skupu aktywów dłużnych przez FOMC.
Czwartek na rynku walutowym upłynął pod znakiem stabilnych notowań eurodolara który w dalszym ciągu pozostawał w strefie 1,32 – 1,3250, oraz niewielkiego wzrostu kursu EUR/PLN, który z okolic 4,22 na otwarciu do końca dnia wzrósł do 4,24.
Środa 24 lipca była kolejnym dniem względnej stabilizacji na rynku eurodolara oraz eurozłotego. Kurs EUR/USD podobnie jak we wtorek pozostawał blisko poziomu 1,32 natomiast kurs EUR/PLN w dalszym ciągu poruszał się w strefie wsparcia 4,20-4,22 i jej bliskich okolicach (1,2240 maksimum dnia kursu EUR/PLN).
Otwarcie na globalnym rynku stopy wskazywało na szansę kontynuacji wzrostów rentowności, szczególnie na rynku niemieckim. Bund jeszcze w poniedziałek oderwał się od technicznego poziomu 1,50% grając pod oczekiwane lepsze dane na temat PMI.
Jeszcze wczoraj to Chiny dawały sygnał do wzrostu popytu na bardziej ryzykowne aktywa. Zobowiązanie do promowania wzrostu i wyznaczenie minimum oczekiwanego tempa PKB w tym roku na 7 % przez chiński rząd stabilizowało rynki i było jednym z czynników odpowiadających za realizację zysków na krzywej niemieckiej.
Wtorek 23 lipca nie przyniósł większych zmian na rynku walutowym. Zarówno eurodolar jak i eurozłoty oscylowały wokół poziomów otwarcia rynku (EUR/USD w okolicach 1,32 a EUR/PLN w okolicach 4,21).