Kwartalnik Rynkowy BSR – Rynek akcji
Prognozujemy wzrost indeksu WIG w nadchodzącym kwartale do 47-48 tys. pkt, a w całym roku do 50 tys. pkt.
Prognozujemy wzrost indeksu WIG w nadchodzącym kwartale do 47-48 tys. pkt, a w całym roku do 50 tys. pkt.
Na wykresach UST oraz Bunda dominował wczoraj ruch w stronę lokalnych minimów. Bund stabilizował się w okolicy linii wsparcia średnioterminowego, aby naruszyć ją nieznacznie w drugiej części dnia spadkiem poniżej 1,34%. Poranne kwotowanie na rynku Bunda potwierdza szansę na głębszy test tego poziomu – otwierając drogę do strefy 1,25-1,26%. Niemiecki benchmark 2-letni testował wczoraj poziom zera, co czyni również na dzisiejszym otwarciu.
We wtorek na rynku głównej pary walutowej niewiele się działo, biorąc pod uwagę jak nerwowo zakończyła się sesja poniedziałkowa.
Poniedziałkowa sesja na rynku głównej pary walutowej przyniosła dalsze osłabienie euro wobec dolara prowadzące do testu wsparcia na 1,284 USD. Choć Cyprowi udało się uniknąć niewypłacalności to jednak trudno jest zakładać, że na rynki powróci trwały optymizm i inwestorzy przystąpią do nabywania aktywów nominowanych w euro.
„Rozwiązanie” sprawy cypryjskiej nie przyniosło radykalnego wzrostu popytu na ryzyko. Co prawda ryzyko Cyprexitu (przynajmniej w krótkim terminie) zostało zażegnane, ale konsekwencje podjętych decyzji dla Cypru, dla krajów strefy euro oraz dla (wiarygodności) wspólnej waluty nie muszą być tak oczywiste, co udowodniła wczorajsza sesja.
Pierwsze dni kalendarzowej wiosny: a tu nie tylko brak (nawet fałszywej) zapowiadającej odwilż jaskółki, tylko śnieg i wizja przedłużającej się zimy. Dane z polskiej gospodarki w lutym w kombinacji ze słabością strefy euro (potwierdzonej głównie wstępnymi odczytami wskaźników PMI) potwierdzają wciąż nikłe szanse na ocieplenie nastrojów polskich firm i konsumentów.
Czwartkowa sesja europejska na rynku głównej pary walutowej rozpoczęła się silnym spadkiem notowań euro, choć nie doszło do pogłębienia wtorkowego dołka na 1,285 USD za euro. Niemniej kurs EUR/USD już w pierwszych godzinach handlu ponownie spadł poniżej 1,29. Wczoraj nie tylko Cypr był zmartwieniem inwestorów, ale też słabe raporty gospodarce. Europa nastraszyła bowiem danymi podważającymi oczekiwania na trwałe ożywienie gospodarcze.
Oblicze Europy zmieniło się diametralnie po tym, jak M.Draghi powiedział, że zrobi wszystko co możliwe, aby chronić Euro. Jak dobrze pamiętamy chodziło o OMT, które wyznaczyło punkt przegięcia na funkcji zaufania europejskiego sektora finansowego. Tym, którzy uważali, że zrobi to za darmo i jest to stwierdzenie zbliżające politykę EBC do działań Fed, prezes EBC odpowiadał już niejednokrotnie, kiedy ważyły się (polityczne) losy Hiszpanii, czy Włoch.
To, że dane z amerykańskiego rynku nieruchomości okazały się nieco lepsze od oczekiwań nie jest wielkim zaskoczeniem – lepszych danych można było oczekiwać po ostatniej publikacji dotyczącej m.in. sprzedaży detalicznej, ale to, że wskaźnikowi ZEW udało się wypracować kolejny wzrost można uznać za małą niespodziankę.
Wtorkowa sesja nie zmieniła obrazu rynku głównej pary walutowej. Kurs EUR/USD utrzymuje się poniżej poziomu 1,30. W centrum uwagi pozostawał wczoraj nadal Cypr. Rynek bacznie śledził temat głosowania w cypryjskim parlamencie dotyczącego propozycji opodatkowania depozytów bankowych – warunku koniecznego dla uzyskania przez kraj międzynarodowej pomocy.
Zgodnie z oczekiwaniami długi koniec polskiej krzywej rentowości nie pozostał obojętny na lukę otwarcia na wykresie Bunda i lukę finansowania w portfelu cypryjskiego rządu.
Na rynku głównej pary walutowej od poniedziałkowego otwarcia poniżej 1,30 USD za euro niewiele się zmieniło. Wczorajszą sesję zdominowały dyskusje i spekulacje na temat przyznanej w weekend warunkowej pomocy finansowej dla Cypru. Planowane obciążenie kosztami ratowania kraju także zwykłych obywateli (chodzi o „podatek” od depozytów bankowych) jest bowiem pierwszym takim przypadkiem w historii UE.
Od pierwszych godzin poniedziałkowego handlu kurs EUR/USD ponownie notuje poziomy poniżej wsparcia na 1,30 po tym, jak jeszcze pod koniec ubiegłego tygodnia testowaliśmy okolice 1,31. Wyprzedaż wspólnej waluty pojawiła się na rynku już podczas piątkowej sesji amerykańskiej wraz z ponownym rozbudzeniem obaw, że Fed może zacząć rozważać plan wychodzenia z programu wsparcia QE3. Powodów do spekulacji dostarczyły doniesienia o mocniejszym niż oczekiwano wzroście inflacji w lutym w USA (indeks CPI wzrósł o 2,0% r/r – najsilniej od października 2012 roku i 0,7% m/m – najmocniej od czerwca 2009 roku wobec oczekiwanych odpowiednio: 1,9% i 0,5%).
Sprawa cypryjska nabierała siły rażenia w ciągu ostatniego tygodnia, aby ostatecznie wzmocnić falę awersji do ryzyka. Pakiet pomocowy dla Cypru został uzgodniony przez EU/MFW i wyniósł 10 mld EUR, ale został dopełniony warunkiem nałożenia podatku na cypryjskie depozyty w bankach i jest rozwiązaniem bezprecedensowym, odzwierciedlającym próbę zaangażowania sektora prywatnego w proces ratowania krajowego sektora bankowego. Obok wzrostu opodatkowania przedsiębiorstw o 2,5%pp. do 12,5% i podniesienia dochodów państwowych z tytułu prywatyzacji, UE/MFW zażądały jednorazowej opłaty od depozytów. W przypadku depozytów do 100 tys. euro ma ona wynosić 6,75%, a powyżej 100 tys. euro – 9,9%.
Nie było z punktu widzenia polskiego rynku stopy procentowej nic ważniejszego wczoraj niż publikacja inflacji CPI. Skala umocnienia polskiego długu i spadku krzywej IRS była bardzo duża jeszcze przed publikacją danych o CPI (w tym stawki 2Y IRS, która biła rekordy podążając za a nawet ponownie wyprzedzając spadek stopy referencyjnej RPP i testowała okolice 3,29% tuż po publikacji CPI, podczas gdy papiery skarbowe zapadające w tym toku notują rentowności poniżej 3,0%).
Czwartkowa sesja walutowa przyniosła dalsze umocnienie dolara wobec euro. Gospodarka amerykańska po raz kolejny udowodniła, że jej kondycja poprawia się. W ubiegłym tygodniu liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych spadła do 332 tys. wobec oczekiwanych 350 tys. Kolejne, lepsze dane wspierają więc inwestorów grających pod szybsze zakończenie (ewentualnie ograniczenie) programu QE3, co prowadzi do dalszego umocnienia dolara. W czwartek w reakcji na dane euro/dolar zaczął kierować się ku 1,29.
Pomimo nie najgorszego startu środowa sesja przyniosła silne osłabienie euro. W pierwszych godzinach handlu wspólną walutę wspierały jeszcze odczyty inflacyjne m.in. dla Francji, Słowacji i Hiszpanii, które w większości okazały się niższe od prognoz. Jednakże wraz z publikacją słabych danych ze strefy euro i rozczarowujących wyników aukcji we Włoszech kurs EUR/USD ponownie zaczął spadać i jeszcze przed południem zszedł poniżej wsparcia na 1,30.
Mario Monti powiedział mniej więcej rok temu, że „gdzieś we Włoszech jest ukryta potrzeba nudnego rządu, który będzie próbował mówić prawdę nie używając politycznego żargonu”. Ten rok pokazuje, że najprawdopodobniej „prawda Montiego” jest ukryta naprawdę głęboko, ponieważ, nie odbierając nikomu należnej czci i chwały z powodu palmy zwycięstwa w ostatnich wyborach, Włochy okazują się krajem, w którym komik staje się gigantem politycznym. Nie używa politycznego żargonu, ale na pewno nie zapewnia tak potrzebnej włoskiej nudy. Owa potrzeba włoska głęboko się więc skryła.
Mieszane nastroje oznaczają najczęściej nieznacznie mocniejszego Bunda. Tak działo się również w czasie wtorkowej sesji. Rentowność niemieckiej obligacji spadła do poziomu 1,48% po tym jak w poniedziałek testowane były okolice 1,52%. Podwyższone poziomy rentowności amerykańskiej 10-latki również wzbudziły popyt inwestorski. Rentowności UST 10Y sięgnęła w najsilniejszym momencie dnia poziomu 2,01%, niwelując cały wzrost rentowności 10-letniego benchmarku, który miał miejsce po publikacji silnych piątkowych danych z amerykańskiego rynku pracy.
Za nami kolejny dzień tygodnia bez istotnych wydarzeń mogących kreować nastroje inwestorów. Podobnie jak w poniedziałek, wczorajszy kalendarz makroekonomiczny nie obfitował w wiele ważnych publikacji, stąd uwagę zwracały jedynie dane dotyczące kondycji brytyjskiej gospodarki. Dynamika produkcji rozczarowała inwestorów, co znalazło przełożenie w dalszym osłabianiu funta brytyjskiego.