Inwestorzy chcą więcej
Wystarczyło zdanie o umiarkowanym postępie w negocjacjach między Ukrainą i Rosją, by inwestorzy wrócili do zakupów akcji. I chcą kupować więcej.
Wystarczyło zdanie o umiarkowanym postępie w negocjacjach między Ukrainą i Rosją, by inwestorzy wrócili do zakupów akcji. I chcą kupować więcej.
Logika rynków bywa pokrętna. Niższe PKB Niemiec i Francji daje wszak mandat do kolejnych działań ECB, a rynki lubią ręczne pobudzanie.
W ostatnim tygodniu bulionowi inwestorzy mogli odetchnąć z ulgą po serii spadków wywołanych hurraoptymizmem wobec amerykańskiej gospodarki. Na fali coraz poważniejszych działań militarnych na Ukrainie oraz interwencji Stanów Zjednoczonych w Iraku kurs złotego kruszcu znacząco pokonał granicę $1300 z tygodniowym maksimum na poziomie $1320,10 (ok. 4158 PLN) za uncję.
Euro (EUR) wzrosło do poziomu 1.3393 po czym spadło do poziomu 1.3336 w stosunku do dolara amerykańskiego (USD) w czasie trwania konferencji prasowej Europejskiego Banku Centralnego (ECB), a przed jej końcem znowu wróciło do poziomu 1.3356. Prezes ECB, Mario Draghi, powiedział, że jest zadowolony z ostatniego spadku ceny euro i opisał dużo innych czynników, które mogą obniżyć notowania waluty jeszcze bardziej, wspomagając tym samym wzrost inflacji.
Czwartkowa sesja została zdominowana przez posiedzenie EBC. Zgodnie z przewidywaniami ekonomistów, na wczorajszej konferencji prasowej Mario Draghi zapowiedział utrzymanie stóp procentowych na rekordowo niskim poziomie oraz wprowadzenie dodatkowych narzędzi mających zapobiec zbyt długiemu okresowi niskiej inflacji. Zdaniem szefa ECB, w najbliższym czasie negatywny wpływ na kondycję europejskiej gospodarki będzie miał wzrost napięcia geopolitycznego związany z zaostrzającym się konfliktem między Rosją a Zachodem.
Złoty wciąż w odwrocie z uwagi na wzrost napięcia na Wschodzie, brak przyszłych wpływów spowodowanych embargiem oraz wycofywanie kapitału z ryzykownych aktywów. Dalsze przecena jest wciąż bardzo prawdopodobna. W wypowiedziach M. Draghiego da się odczuć zadowolenie z tendencji, w które w ostatnim czasie wkroczyły rynki. EBC będzie starał się je podtrzymywać.
Czwartek na ryku FX upłynął w atmosferze podwyższonej awersji do ryzyka w związku z obawami o negatywne skutki rosyjskich sankcji nałożonych na Europę. Do tego dochodzą jeszcze wciąż rozczarowujące dane ze strefy euro (po słabych zamówieniach zawiodła też niemiecka produkcja przemysłowa) i rosnący strach przed ich dalszym pogorszenie. Rosja była do tej pory największym odbiorcą produktów rolnych z Europy i teraz po podpisaniu dekretu zakazującego wwozu do FR produktów rolnych, surowców i żywności z krajów, które poparły nałożone na nią sankcje gospodarka Eurolandu na pewno to odczuje. Obawy takie wyrażał nawet prezes EBC M. Draghi w rozmowie z dziennikarzami. W ostatnim czasie, oprócz informacji o „budzącym się” rynku kredytów do inwestorów nie docierały żadne pozytywne publikacje.
Nieoczekiwanie, najważniejszym wydarzeniem wczorajszej sesji okazało się ogłoszenie decyzji o ograniczeniu przez Rosję importu z krajów, które nałożyły sankcje ekonomiczne na Moskwę.
Środową sesję na rynku głównej pary walutowej rozpoczęliśmy od dalszego umocnienia dolara wobec euro będącego reakcją rynku na mocno negatywnie zaskakujące dane z Niemiec. Zamówienia w przemyśle naszych zachodnich sąsiadów spadły w czerwcu o 3,2% m/m wobec spadku o 1,6% miesiąc wcześniej. Rynek liczył na wzrost o 1,1%. Dane nie pozostały też bez wpływu na notowania naszej waluty, gdyż spadek zamówień w niemieckim przemyśle (szczególnie zagranicznych) nie wróży dobrze polskiemu przemysłowi.
Kumulacja odwrotu od ryzyka wywołana zmniejszoną płynnością na rynkach wraz z groźbą otwartej wojny na Ukrainie spowodowała silną przecenę złotego i walut regionu. Kurs USD/PLN ustanowił nowe maksima 2014 r. Dziś posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, po którym spodziewamy się korekcyjnego odbicia kursu EUR/USD i nieco lepszej postawy polskiej waluty.
Spadki mogą łagodzić opublikowane wyniki kwartalne europejskich firm jak Nestle czy Commerzbank, ale z drugiej strony dane makro napływające dziś rano są słabsze niż oczekiwano.
Wtorkowa sesja na rynku głównej pary walutowej przyniosła wyraźne umocnienie dolara wobec euro. Jeszcze przed południem kurs EUR/USD powrócił poniżej 1,34 znosząc cały ruch wzrostowy będący reakcją na słabsze od oczekiwań, zeszłotygodniowe dane z rynku pracy w USA. Po południu para dotarła już w okolice 1,336. Środę rano trend spadkowy euro wciąż był kontynuowany odejmując kolejne 10 pkt., po publikacji danych o zamówieniach z Niemiec.
Ograniczenie pieniędzy dostarczanych przez Fed powoduje dalszą ucieczkę od ryzykownych aktywów, co skutkuje przeceną złotego. Istnieje ryzyko kontynuowania przeceny powyżej poziomu 4,20 za euro i 3,15 za dolara. Amerykańska waluta otrzymuje kolejne wsparcie ze strony bardzo dobrych danych z gospodarki. Jutro posiedzenie EBC.
Rynek inwestycyjny nieruchomości handlowych w Europie w II kw. 2014 r.
Euro (EUR) spadło do poziomu 1.3408 w stosunku do dolara amerykańskiego (USD). Euro pozostaje pod presją, ponieważ na dzisiejszej konferencji prasowej Europejskiego Banku Centralnego (ECB) jego prezes, Mario Draghi, może jeszcze bardziej poluzować politykę monetarną.
Zeszłotygodniowe dane z amerykańskiego rynku pracy wyrwały eurodolara z konsolidacji, która utrzymywał się w reakcji na wcześniejsze mieszane informacje dot. kondycji gospodarki amerykańskiej. W piątek kurs EUR/USD dotarł w okolice 1,3445, w poniedziałek po ruchu tym pozostały już tylko poziomy, notowania euro powróciły bowiem do trendu horyzontalnego.
Rynki w stabilizacji przed czwartkowym wydarzeniem tygodnia jakim jest posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. Złoty i obligacje zyskały. W centrum uwagi dziś odczyty PMI/ISM dla usług.
Poniedziałkowe kalendarium publikacji danych makro nie zawiera istotnych odczytów mogących przełożyć się na notowania rynkowe. W naszej ocenie dzisiejsza sesja powinna zatem przynieść uspokojenie nastrojów, po dość burzliwej, ze względu na rozczarowujące dane z USA, sesji piątkowej. Podtrzymujemy przy tym nasze wcześniejsze stanowisko dotyczące wartości złotego.
Euro (EUR) wzrosło do poziomu 1.3429 w stosunku do dolara amerykańskiego (USD) przed publikacją raportu o zatrudnieniu w sektorze pozarolniczym w USA (NFP), który pokazał 209 tys. zatrudnionych osób, kiedy jego prognozy wskazywały aż 231 tys. zatrudnionych osób w tym sektorze.
Bieżący tydzień na rynku złotego rozpoczynamy w okolicach 4,18 wobec euro, przy eurodolarze oscylującym przy 1,342 po tym jak piątkowa sesji krajowa przyniosła kontynuację silnej wyprzedaży naszej waluty, a na core markets rozczarowały dane z rynku pracy w USA. Obok utrzymującej się wysokiej awersji do ryzyka na świecie, nasilającej popyt na aktywa bezpieczne PLN osłabiły dodatkowo doniesienia krajowe. Kurs EUR/PLN wzrósł w piątek do ponad 4,19 – poziomu najwyższego od maja br. osłabiany doniesieniami o słabnącej koniunkturze w polskim sektorze przemysłowym.