Tygodniowy przegląd rynku obligacji: Kurs musi zostać utrzymany
Ten rok może zostać zapamiętany jako okres świetnych wyników obligacji – zwłaszcza na rynkach wschodzących, które od początku roku zyskały 16%.
Ten rok może zostać zapamiętany jako okres świetnych wyników obligacji – zwłaszcza na rynkach wschodzących, które od początku roku zyskały 16%.
Na rynkach globalnych stabilizacja. Zyskują polskie 10-latki. To wyraz wzrostu zaufania do naszego kraju. Dziś mamy poznać szczegóły ustawy „frankowej”. Wg informacji „Rzeczpospolitej” ma ona być w bardzo złagodzonej formie, co powinno wspierać złotego i polską giełdę. Kluczowe dla dalszego obrazu rynku jest przełamanie 4,35 na EUR/PLN.
W zeszłym tygodniu doszło do mocnej przeceny na rynku ropy naftowej ze względu na wzrost amerykańskich zapasów, który zaskoczył rynek. Zapasy wzrosły aż o 1,7 mln baryłek a spodziewano się spadku o 2,5 mln baryłek, pozostając na najwyższym od 20 lat sezonowym poziomie. Ogólnie lipiec był najgorszym w tym roku miesiącem dla ropy, a ceny amerykańskiej odmiany WTI spadły aż o ponad 14 proc.
Złoty miał w piątek okazję przebić się poniżej poziomu 4,35 za euro. Przeszkodziła słaba sesja na GPW i obawy o ustawę o kredytach frankowych. Czynniki globalne dają podstawy do dalszej aprecjacji, co ostatecznie powinno dać impuls do wzrostu wartości złotego powyżej wartości sprzed brytyjskiego referendum.
Uwagę inwestorów w najbliższych dniach przykuwać będą przede wszystkim publikacje wskaźników wyprzedzających dla przemysłu i usług głównych gospodarek świata oraz dane z amerykańskiego rynku pracy, mogące dać wskazówkę co do terminu podwyżki stóp w Stanach Zjednoczonych.
Dolar amerykański traci dziś do większości walut, gdyż po tym jak Fed utrzymał swoje sceptyczne podejście do zacieśniania polityki pieniężnej, szanse na podwyżkę stóp procentowych w tym roku pozostały na poziomie poniżej 50 proc.
Wczoraj wieczorem o godzinie 20:00 poznaliśmy decyzję dotyczącą poziomu stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych oraz komunikat do decyzji. Zgodnie z oczekiwaniami rynku, Rezerwa Federalna USA nie podjęła działań zmieniających koszt pieniądza, a w opublikowanym komunikacie odniosła się do gospodarki, ryzyka i inflacji.
Podczas środowej sesji europejskiej, w oczekiwaniu na komunikat Fed po kończącym się posiedzeniu, eurodolar stabilizował się w okolicach 1,10 złoty zaś zaczął tracić na wartości względem obydwu tych walut na parze EURPLN dochodząc do 4,38 a na USDPLN do 3,985. Fed, choć zostawił otwartą furtkę do szybszej podwyżki stóp, to w ocenie rynku nie był przekonywujący, co do możliwej wcześniejszej niż w grudniu decyzji umacniając tym euro do blisko 1,108 a złotego do 4,362. Dolara dodatkowo osłabiały publikowane w środę rozczarowujące dane z USA.
Dzisiaj o 20 czasu polskiego poznamy decyzję FOMC (Federalny Komitet do spraw Operacji Otwartego Rynku). Inwestorzy raczej spodziewają się, że pozostanie status quo. Na tej fali rynki akcji w Europie i w Stanach Zjednoczonych idą w górę, ale również w oczekiwaniu na mocniejsze stymulowanie gospodarki japońskiej.
Europejskie giełdy rozpoczęły wtorek od spadków. Wskazuje to, że wśród inwestorów nadal panują mieszane uczucia. W głównej mierze byli skoncentrowani na wynikach spółek i czekają na środową decyzję Fed, a także czwartkową Banku Japonii.
W tym tygodniu odbędą się posiedzenia Rezerwy Federalnej oraz Banku Japonii. W stosunku do amerykańskiego banku nie ma żadnych oczekiwań, ale BoJ ma już wysoko podniesioną poprzeczkę. Inwestorzy po wygranej rządzącej partii z premierem Shinzo Abe liczą na dodatkową ekspansję fiskalną oraz monetarną.
Notowania na europejskich parkietach w poniedziałek przyniosły głównie wzrosty. Giełdy na Starym Kontynencie w najmniejszym stopniu nie przejęły się weekendowymi, kolejnymi atakami w Europie i w USA. Można odnieść wrażenie, że rynki już całkiem nie reagują na akty terroru. Niemiecki DAX wzrósł o 0,50%, francuski CAC40 zyskał 0,16%, a brytyjski FTSE100 stracił 0,30%.
Europejskie indeksy zyskują na wartości, gdyż niemiecki sentyment biznesowy okazał się odporny na negatywne przewidywania analityków, obawiających się o wpływ Brexitu na niemiecką gospodarkę. Niemiecki indeks Ifo spadł w lipcu do poziomu 108,3 punktów, czyli bardzo niewiele w porównaniu z czerwcowym odczytem na poziomie 108,7 punktów. Analitycy oczekiwali spadku aż do poziomu 107,5 punktów.
Ostatni tydzień lipca przyniesie wydarzenia i informacje, mogące w istotny sposób wpłynąć na nastroje inwestorów. Główne wydarzenia to posiedzenia Fed i Banku Japonii, a kluczowe dane dotyczyć będą tempa wzrostu gospodarek Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i strefy euro. GUS opublikuje informację o stopie bezrobocia za czerwiec.
Stymulujące programy banków centralnych obniżają rentowności. Z powodu Brexitu i okresu wakacyjnego obniża się płynność. Zbliża się pierwsza emisja obligacji Arabii Saudyjskiej
Notowania na europejskich parkietach w środę przebiegły w dobrych nastrojach. Przez większość dnia rynki bazowe na Starym Kontynencie rosły, starając się przykryć obraz kiepskiego wtorkowego sentymentu. W momencie zamknięcia, niemiecki DAX wzrósł o 1,61%, brytyjski FTSE100 zyskał 0,47%, a francuski CAC40 1,15%.
Wydarzeniem dnia jest dziś posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Możliwości zareagowania na Brexit ma bardzo ograniczone. Czyżby zatem skończyło się na słownych interwencjach? Wszystko na to wskazuje. Złotemu działania ze strony Banku zaszkodzić nie mogą. Będzie dalej zyskiwał na wartości.
Jutro odbędzie posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, na którym raczej nie należy spodziewać się zmian stóp procentowych. Niemniej jednak prezes EBC może zasugerować przyszłe działania na konferencji po posiedzeniu.
Złoty wspierany przez pozytywną decyzję Fitch, osłabiany wzrostem napięcia geopolitycznego. Zakładamy, że w w krótkim terminie przeważy ten pierwszy czynnik i polska waluta umocni się na przestrzeni całego tygodnia. Nadal złoty handlowany jest z dyskontem w relacji do innych walut gospodarek wschodzących.
W czasie panicznej wyprzedaży aktywów tuż po Brexicie, inwestorzy nerwowo poszukiwali impulsu, który mógłby przywrócić wzrosty na rynkach finansowych. Znaleźli go. „Ostoją hossy” zostały (nie po raz pierwszy zresztą) banki centralne. Początkowo, na fali optymizmu, inwestorzy kupowali niemal wszystko – akcje, obligacje i surowce. Napędzało ich przekonanie, że Europejski Bank Centralny, Bank Japonii i Bank Anglii będą kontynuowały (a nawet zwiększały) programy luzowania ilościowego, a amerykański Fed utrzyma stopy procentowe na obecnym, niskim poziomie.