Szwedzi wracają do gotówki?

Zaskakująca zmiana na rynku

Szwedzi wracają do gotówki?
Fot. Archiwum prywatne
O potrzebie utrzymania gotówki w systemie gospodarczym, jej bezpieczeństwie i zagrożeniach związanych z jej wyeliminowaniem z rynku, a także o nieoczekiwanym zwrocie państw skandynawskich w drodze do bezgotówkowości rozmawiamy z Andrzejem Kawińskim, regionalnym dyrektorem sprzedaży Giesecke+Devrient Currency Technology.

W ostatnich latach słyszeliśmy, że jesteśmy praktycznie o krok od świata bezgotówkowego. Liderzy tego rynku szli na całość, likwidowali płatności gotówkowe, gdzie się tylko dało. I nagle się okazuje, że oni nie tylko się zatrzymali w tych działaniach, ale nawet zaczęli się wycofywać ze swoich idei. Co się stało?

– Rzeczywiście, parę lat temu, m.in. szwedzki bank centralny Riksbank obwieścił, że Szwecja będzie pierwszym krajem całkowicie bezgotówkowym na świecie. I teraz ten bank, po cichu, wycofuje się z tego sformułowania, a na rynku finansowym wyraźnie widać pewne ruchy, których celem jest odbudowywanie sieci gotówki. Trzy lata temu największy operator bankomatów, firma Bankomat AB, której właścicielem są szwedzkie banki, podjęła decyzję o zbudowaniu własnej sieci dystrybucji gotówki. Firma zatrudniała niewiele osób, bo większość konkretnych zadań – jak transport, ochrona czy sortowanie banknotów – outsourcingowała. Spadek udziału gotówki na rynku spowodował wycofanie się z rynku międzynarodowych firm świadczących takie usługi. Konieczność wdrożenia planu ciągłości działania spowodowała kosztowną decyzję o zbudowaniu od podstaw własnych sortowni. Wdrożone na rynku szwedzkim regulacje wymuszają na sektorze bankowym zapewnienie klientom odpowiedniego dostępu do gotówki. Usługę tę w imieniu banków zapewnia Bankomat AB przez swoją sieć urządzeń samoobsługowych.

To, co zadziało się na rynku skandynawskim w ostatnich latach, przekroczyło już barierę zdrowej proporcji pomiędzy gotówką a płatnościami cyfrowymi. Trudno mi powiedzieć, jak ta proporcja powinna wyglądać i czy podział 50 na 50 jest odpowiedni. Tylko taki układ daje szansę na to, żeby z jednej strony utrzymać sieć dystrybucji gotówki, a z drugiej zapewnić opłacalne funkcjonowanie płatności bezgotówkowych, które w ostatnich latach są mocno promowane przez banki. W innym przypadku – jak ma to miejsce choćby w Skandynawii – całe łańcuchy dystrybucji gotówki zaczynają po prostu zanikać, a firmy świadczące takie usługi znikają z rynku. Podobna sytuacja jest w tej chwili także na Słowacji, gdzie realnie jest tylko jeden podmiot obsługujący gotówkę i banki zostały zmuszone do powołania własnej firmy zajmującej się processingiem gotówki.

Gotówkę można porównać do klatki schodowej w wieżowcach. Na co dzień korzystamy z wind. Jeżeli jednak nie będziemy dbali o schody, to czy w momencie pojawienia się sytuacji awaryjnej, np. pożaru, będą one dostępne? Podobnie jest z gotówką – karty są bardzo wygodne, ale gdy wybucha pandemia albo wojna, gdy pojawia się blackout lub duży atak hackerski, to okazuje się, że gotówka staje się jedyną dostępną formą płatności.

Wymienił pan wiele zagrożeń dla płatności bezgotówkowych i akurat w ostatnich latach wszystkie się wydarzyły – mieliśmy pandemię, cały czas mamy po sąsiedzku wojnę, były gigantyczne awarie sieci energetycznych w Hiszpanii, hackerzy też nie próżnują. Czy właśnie te wydarzenia wpłynęły na decyzje banków centralnych? Czy może wydarzyło się coś spektakularnego w świecie finansów, co było katalizatorem do podjęcia decyzji o przywróceniu gotówce należnych jej praw?

– Nie było jednego znaczącego wydarzenia, ale wszystkie zjawiska, które pan wymienił, pokazały jednoznacznie, jak istotne jest zachowanie gotówki na rynku. Pamiętam, że gdy wybuchła wojna na Ukrainie, to niektóre bankomaty były opróżniane w ciągu czterech godzin. Po pieniądze ustawiały się kolejki. I wtedy okazało się, że problemem w dystrybucji środków pieniężnych nie są sortownie czy brak gotówki, ale transport, który w większości przypadków jest outsourcowany. Presja banków na ograniczanie kosztów doprowadziła do sytuacji, że system stał się zupełnie niewydajny w sytuacji kryzysowej.

Jednym z argumentów podnoszonych przez krytyków wycofywania gotówki jest ograniczenie wolności, ograniczenie swobody decydowania o formach płatności, a jednocześnie oddawanie naszych decyzji zakupowych pod nadzór państwa. Czy takie argumenty miały jakiekolwiek znaczenie dla decyzji o zatrzymaniu pędu do całkowitej bezgotówkowości?

– Gotówka ma atrybut anonimowości. Nawet w kręgu najbliższych nie zawsze chcemy dzielić się informacją dotyczącą naszych zakupów. Każda forma płatności elektronicznej zostawia ślad. Biorąc pod uwagę coraz częstsze próby ataków i informacje o wypływie danych, na pewno anonimowość transakcji gotówką ma znaczenie. Jednym z zadań banków centralnych jest zapewnienie dostępności gotówki. To ma bardzo duży wpływ na gospodarkę i, jak pokazują sytuacje kryzysowe, jest kluczowe w takich momentach. Paradoksalnie nasze badania – jak również statystyki publikowane przez banki centralne – pokazują, że poziom gotówki stale rośnie. Takie dane pokazują także statystyki Narodowego Banku Polskiego. Więc nie sądzę, żeby gotówka przestała istnieć.

Czyli rynkowy bój pomiędzy gotówką a płatnościami cyfrowymi wygasa?

– Trudno powiedzieć, natomiast widać wyraźnie, że szykuje się nowa wojna, tym razem po stronie płatności bezgotówkowych. Coraz więcej banków centralnych rozpoczyna projekty dotyczące emisji cyfrowej waluty (CBDC). Taki projekt rozpoczął również Europejski Bank Centralny. Wkrótce zatem może się okazać, że oprócz płatności kartą, telefonem czy zegarkiem będzie możliwość płatności walutą cyfrową. Nie będzie to jednak przyczynek do ograniczania płatności gotówką. Badania pokazują, że CBDC będzie zastępować inne formy płatności bezgotówkowych.

Zatem pana zdaniem nie ma takiej opcji, że gotówka w jakiejś przewidywalnej przyszłości w ogóle zniknie.

– Jestem o tym przekonany. Będziemy się jednak mierzyć z wieloma nowymi wyzwaniami w tym obszarze. Trzeba będzie znaleźć metody, żeby obsługiwać gotówkę, a także bankomaty, sprawniej i bardziej efektywnie; żeby można było ją szybciej rozliczyć, szybciej weryfikować jakość banknotów, zoptymalizować transport. Efektywność, ale również rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji w tym zakresie, będą odgrywały coraz większą rolę. Dzisiaj nie ma takiej opcji, żeby gotówka mogła absolutnie przejść do lamusa i żeby nie była w ogóle wykorzystywana. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że kraje, które obrały radykalny kurs na eliminację gotówki z rynku, dzisiaj się z tego wycofują.

A jak wygląda polski rynek na tle Skandynawii, czy szerzej Unii Europejskiej, jeśli chodzi o gotówkę? Jakie są nastroje społeczne, stanowisko banku centralnego, podejście banków komercyjnych?

– Narodowy Bank Polski podejmuje bardzo dużo dobrych działań wspierających gotówkę, szczególnie Departament Emisyjno-Skarbcowy. Jednocześnie widzimy wiele działań banków komercyjnych promujących płatności bezgotówkowe. Przykładem są duże nakłady promujące płatności bezgotówkowe kierowane do młodych osób czy też dzieci. Z drugiej strony wiem również, że te banki także podejmują działania w zakresie utrzymania gotówki. Zdarzenia ostatnich lat pokazały że jest to ważne.

Ten rynek jest w ogóle pełen paradoksów. Pamiętam jedno z badań, robione w Stanach Zjednoczonych, gdzie ankietowani oceniali bezpieczeństwo płatności. Na pierwszym miejscu – jako najbardziej bezpieczne – były karty kredytowe, na trzecim karty debetowe, gotówka znalazła się na ostatnim dziewiątym miejscu. A trzeba sobie powiedzieć jasno i wyraźnie, że kradzież gotówki wymaga fizycznej konfrontacji, przez co jest bardziej ryzykowna dla złodzieja. Płatności cyfrowe dają możliwość rabunku bez kontaktu fizycznego, nawet z krajów Trzeciego Świata, globalnie, przez internet. Niestety nie mamy takich danych – bo banki się tym nie chwalą – ile wynoszą straty przez wyłudzenia na płatnościach bezgotówkowych. A naprawdę – proszę mi wierzyć – te kwoty są dużo wyższe niż straty na oszustwach gotówkowych. I właśnie te badania pokazują, jak błędnie jest wykreowane przekonanie, że gotówka nie jest bezpieczna.

A wracając do polskiego rynku – jesteśmy w takiej sytuacji, gdzie rzeczywiście gotówka jest dosyć silnie reprezentowana, ale wbrew pozorom płatności gotówkowe w Niemczech stanowią większy procent niż w Polsce. Oczywiście do takiego poziomu, który mamy dzisiaj w Szwecji, Norwegii, Wielkiej Brytanii czy Holandii jest nam daleko; zdecydowanie bliżej nam w tym zakresie do Francji, Włoch czy Niemiec niż do krajów skandynawskich. Mam nadzieję że tak pozostanie. Dlatego też chciałbym zakończyć naszą rozmowę apelem: korzystajmy z gotówki co najmniej raz w tygodniu z korzyścią dla siebie, dla rodziny, przyjaciół i całej gospodarki.

Źródło: Miesięcznik Finansowy BANK