Gdy zaufanie znika – czego Argentyna uczy o systemie bankowym
To zjawisko ma głębokie historyczne korzenie i pokazuje, jak trudno odbudować zaufanie do instytucji finansowych, gdy raz zostało ono poważnie naruszone.
Jak szacuje Bloomberg Argentyńczycy przechowują poza bankami około 170 mld dol. Gdyby choć część tych pieniędzy trafiła do systemu finansowego byłoby to ogromne źródło kapitału.
Rząd próbował to osiągnąć poprzez program „Fiscal Innocence”, który ma zachęcić obywateli do wpłacania dolarów do banków, ograniczając kontrolę podatkową nad tymi środkami. Jednak efekty są na razie bardzo skromne – od lutego depozyty dolarowe w bankach wzrosły o mniej niż 1 mld dolarów.
Czytaj także: Banki odzyskują zaufanie | Co stoi za zwrotem?
Argentyńczycy wolą materace od banków
Przyczyna jest prosta – Argentyńczycy pamiętają wydarzenia z 2001 roku, kiedy rząd wprowadził tzw. corralito – zamrożenie depozytów bankowych i przymusową konwersję dolarów na peso. Wartość oszczędności wielu ludzi spadła wtedy o kilkadziesiąt procent.
Od tamtej pory dolar trzymany w domu stał się dla wielu mieszkańców kraju jedynym bezpiecznym sposobem przechowywania oszczędności. Gdy pojawiają się napięcia polityczne lub rośnie inflacja, popyt na amerykańską walutę natychmiast rośnie.
Kultura przechowywania gotówki jest tak powszechna, że w Argentynie powstały nawet lokalne zwyczaje związane z dolarami. Starsze banknoty studolarowe z mniejszym wizerunkiem Benjamina Franklina nazywane są „cara chica” i na nieformalnym rynku mają nieco niższą wartość niż nowsze wersje. Sprzedawcy, zwłaszcza handlujący drogimi towarami, nauczyli się doskonale rozpoznawać autentyczność banknotów – często po samym dotyku.
Zaufanie trudno odzyskać
Choć rząd przekonuje, że sytuacja gospodarcza się stabilizuje, zmiana nawyków oszczędzania okazuje się niezwykle trudna. Zaufanie do instytucji nie odbudowuje się dekretami ani programami zachęt. Potrzeba wielu lat stabilnej polityki gospodarczej i przewidywalnych decyzji władz.
Historia Argentyny jest ważną lekcją dla innych krajów. Pokazuje, jak łatwo można zniszczyć zaufanie do systemu finansowego i jak trudno je później odbudować. A bez tego zaufania nawet najlepiej zaprojektowane reformy gospodarcze mogą nie przynieść oczekiwanych efektów.
Sytuacja w Polsce jest dziś wyraźnym przeciwieństwem tego, co obserwujemy w Argentynie. To efekt udanej transformacji gospodarczej oraz wielu lat stabilnego funkcjonowania sektora bankowego, które zbudowały wysokie zaufanie społeczne do instytucji finansowych. Rząd powinien o tym pamiętać i unikać działań, które mogłyby tę budowaną przez dekady stabilność podważyć.
