Brak aktywności klientów źródłem zysków banków, nie tylko w USA
Właściciele depozytów (osoby fizyczne i prawne) sporo na tym tracą. Zyskują banki, a rynek doświadcza stopniowego „wyciszania” międzybankowej konkurencji. Uważa się też powszechnie, że senne nawyki klientów znoszących do banków depozyty są podstawowym czynnikiem podtrzymania modelu biznesowego sektora.
Sprawę zgłębiała aż piątka badaczy z NBER, Harvardu, University of Chicago i Georgia State University: Mark L. Egan, Ali Hortaçsu, Nathan A. Kaplan, Adi Sunderam i Vincent Yao.
Wnioski z próby liczącej 89 banków i tzw. unii kredytowych oraz 12 mln rachunków depozytowych wyłożyli w pracy pt. „Dynamic Competition for Sleepy Deposits” opublikowanej właśnie przez amerykańską organizację badawczą non-profit uprawiającą szerokie połacie ekonomii – NBER (National Bureau of Economic Research).
Marże „rządzą” w sektorze bankowym
Najbardziej ogólny wniosek współbrzmi z odczuciami klientów z ponadprzeciętną wiedzą finansową. Kiedy krótkoterminowe stopy procentowe są wysokie, banki z dużym udziałem rynkowym przystępują do żniw na depozytach podnosząc swoje marże odsetkowe (markups).
W tym wypadku marża to różnica między przychodami banków z odsetek m.in. z tytułu udzielonych pożyczek i kredytów, a kosztami w postaci odsetek wypłaconych deponentom.
Takie działanie osłabia konkurencję w sektorze bankowym, więc banki dążące do powiększenia bazy depozytów, są w stanie narzucać klientom marże wyższe, niż mogłyby to robić, gdyby do wspomnianych żniw nie dochodziło.
Czytaj także: Cypryjska prezydencja w UE: rynki kapitałowe, banki i cyfrowe euro w centrum agendy ECOFIN
Kto i dlaczego przenosi rachunki – reakcje banków
Na początek naukowcy ustalili, że w badanym roku otwartych zostało w USA 5-15 proc. aktywnych rachunków bankowych, a typowy rachunek jest używany przez 8-9 lat od jego założenia.
Obroty na rachunkach są szczególnie niskie wśród deponentów w starszym wieku i wyższe w przypadku rachunków firmowych oraz rachunków o wysokim saldzie. Z różnicy tej można wyciągnąć wniosek, że firmy i osoby majętne mają większą świadomość finansową i/lub ponoszą niższe koszty zmiany rachunku bankowego.
W przypadku większości osób indywidualnych do zmiany rachunku nie dochodzi po poszukiwaniach lepszej oferty gdzieindziej. Tylko 17 proc. deponentów dokonało zmiany banku, ponieważ nowy zaoferował korzystniejsze warunki, natomiast główna przyczyna to zmiany życiowe, takie jak zwłaszcza przeprowadzka w inny rejon kraju lub śmierć.
Banki stoją przed wyborem, czy zaproponować wyższe oprocentowanie deponentom wybudzonym z jakiegoś powodu z „letargu”, czy ustalać je (trzymać) na niskim poziomie w celu tworzenia ekstra zysków, których źródłem jest désintéressement ze strony znacznie liczniejszych „śpiochów”.
Cóż się okazuje? Gdy w każdym okresie aktywnych i podatnych na przejęcie deponentów jest mniej, mniejsza jest również motywacja banków do podnoszenia swoich stóp procentowych.
Z drugiej strony, mniej okresów aktywności ze strony deponentów oznacza, że przejęty deponent pozostanie w banku na dłużej, co zwiększa motywację do podnoszenia przez banki stóp procentowych w celu przyciągnięcia nowych deponentów.
Szacunki dokonane przez autorów sugerują, że średnia marża, inaczej narzut (markup) naliczany przez banki, czyli różnica między ich kosztami a efektywną „ceną”, którą pobierają od deponentów, wynosi 68 punktów bazowych rocznie. Badacze ocenili, że gdyby nie istniała wśród deponentów grupa „śpiochów”, marża spadłaby o połowę, do 32 punktów bazowych.
DFV – deposit franchise values trudne do oszacowania
W USA wzrost koncentracji rynku nie wydaje się mieć większego wpływu na marże. Około 58 proc. średniego strumienia zysków banku związanych z depozytami można przypisać nieświadomości deponentów i odpowiednio wyższym marżom.
Nieświadomość klientów przynosi szczególne korzyści bankom o wysokich kosztach, a także bankom oferującym usługi depozytowe niskiej jakości.
Niestety, nie znalazłem danych o tzw. deposit franchise values (DFV) kreowanych w krajowych bankach. Jest to pojęcie odnoszące się do wartości, jaką bank czerpie z posiadania stabilnej, taniej bazy depozytów. Inaczej, to długoterminowa wartość bieżąca zysków, jakie bank osiąga dzięki temu, że ma dostęp do taniego i stabilnego finansowania depozytami, pomniejszona o koszty pozyskania tych depozytów np. w formie utrzymywania oddziałów i wydatków na marketing, czy systemy IT.
Ze względu na wielką pracochłonność, samodzielne oszacowanie wielkości DFP w Polsce na potrzeby krótkiej notki przeczyłoby zasadzie racjonalności. Od czego jednak sztuczna inteligencja AI, która posługując się danymi oficjalnymi uznała po chwili, że jeśli PKO BP, tj. największy bank w Polsce, ma ok. 430 mld zł depozytów, to jego DFV mieści się prawdopodobnie w przedziale 80-90 mld zł.
Ta proporcja sprawia, że PKO BP ma jedną z najsilniejszych franczyz depozytowych w Europie Środkowej.
