Bankowość i Finanse | Prawo – SPCG | Kredyty walutowe i złotówkowe w postępowaniach sądowych – różnice i podobieństwa

Bankowość i Finanse | Prawo – SPCG | Kredyty walutowe i złotówkowe w postępowaniach sądowych – różnice i podobieństwa
Fot. yelosmiley/stock.adobe.com
Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
Obecnie w domenie publicznej pojawiają się liczne wypowiedzi na temat prawnych możliwości kwestionowania kredytów złotowych. Powstaje zatem pytanie, czy w wypadku kredytów złotówkowych grozi bankom podobna fala pozwów jak przy kredytach frankowych.

Dr Tomasz Spyra
radca prawny, Partner w kancelarii prawnej SPCG

Odpowiedź na to pytanie zależy od losu pierwszych pozwów, które zostały już skierowane do sądów. Na wyroki w tych sprawach przyjdzie nam jeszcze poczekać. Tym niemniej wydaje się nieuniknione, że sądy będą patrzeć na te pozwy przez pryzmat spraw, które już znają, czyli tych dotyczących kredytów walutowych. Dlatego warto podjąć próbę analizy szans kwestionowania kredytów złotówkowych poprzez porównanie zarzutów formułowanych w wypadku kredytów walutowych i złotówkowych.

W wypadku kredytów złotówkowych w wypowiedziach publicznych kancelarii reprezentujących kredytobiorców, którzy zamierzają kwestionować kredyty złotówkowe, można wyróżnić trzy grupy zarzutów formułowanych wobec tych umów: dotyczące stosowanego wskaźnika WIBOR, dotyczące konstrukcji klauzul umownych określających zmienne oprocentowanie oraz dotyczące nienależytego poinformowania o ryzyku zmiennej stopy procentowej przy zawarciu umowy.

Zarzuty wobec WIBOR

Pierwsza grupa zarzutów dotyczy wskaźnika WIBOR jako podstawy ustalenia zmiennego oprocentowania umowy kredytu. Dotyczą one tego, że WIBOR jest wskaźnikiem nieadekwatnym, który nie określa kosztów pozyskania pieniądza na potrzeby akcji kredytowej (koszty takie ma określać oprocentowanie depozytów). Ponadto zarzuty dotyczą tego, że WIBOR nie jest ustalany na podstawie danych transakcyjnych, ale przewidywań banków. Wreszcie także i tego, że WIBOR ma być podatny na manipulację i konflikt interesów.

Nie trzeba wnikać w głębszą analizę tych zarzutów, żeby zauważyć istotne odmienności pomiędzy kwestionowaniem wskaźnika WIBOR a kwestionowaniem tabel kursowych w ramach procesów frankowych.

Po pierwsze, wskaźnik WIBOR jest stosowany na podstawie rozporządzenia BMR [Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/1011 z dnia 8 czerwca 2016 r. w sprawie indeksów stosowanych jako wskaźniki referencyjne w instrumentach finansowych i umowach finansowych lub do pomiaru wyników funduszy inwestycyjnych i zmieniające dyrektywy 2008/48/WE i 2014/17/UE oraz rozporządzenie (UE) nr 596/2014 – przyp. red], jako uregulowany w nim wskaźnik referencyjny. WIBOR jest ustalany przez GPW Benchmark S.A. na podstawie zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego. Tym samym miernik ten jest wskaźnikiem urzędowym, podczas gdy stosowanie tabel kursowych przez banki wynika ze zwyczaju rynkowego. W dużym stopniu ogranicza to możliwość kwestionowania prawidłowości czy adekwatności WIBOR-u jako wskaźnika referencyjnego.

Po drugie, WIBOR jest ustalany przez podmiot zewnętrzny wobec stron umów kredytu złotówkowego. Tymczasem w wypadku kredytów walutowych, tabela kursów jest ustalana przez bank będący zarazem stroną stosunku umownego. Jest to jedna z podstawowych przyczyn kwestionowania tabel kursowych przez sądy. Ustalanie WIBOR przez podmiot zewnętrzny w istotnym stopniu eliminuje możliwość jego kwestionowania.

Osobnym zagadnieniem są przy tym skutki wyeliminowania wskaźnika WIBOR z umowy. Zależą one od tego, czy wyeliminowanie będzie dotyczyć tylko samego wskaźnika, czy całej klauzuli oprocentowania. Jeżeli wyeliminujemy sam wskaźnik, to niewykluczone będzie zastosowanie tzw. testu niebieskiego ołówka i usunięcie kwestionowanego elementu przy pozostawieniu pozostałej części klauzuli oprocentowania, czyli marży. W takim wypadku oprocentowanie kredytu byłoby równe marży. Jeżeli natomiast usunięcie będzie dotyczyło całej klauzuli oprocentowania, to skutki mogą być dwojakie: albo umowa staje się umową kredytu darmowego, albo też umowa upada w całości, ze względu na upadek elementu określającego główne świadczenie kredytobiorcy. Teoretycznie w wypadku braku określenia oprocentowania możliwe byłoby sięgnięcie po art. 359 par. 2 k.c., określający odsetki kapitałowe ustawowe. W praktyce przyjęcie takiego rozwiązania jest jednak mało prawdopodobne.

Zarzuty dotyczące konstrukcji klauzul umownych

Druga grupa zarzutów dotyczy sformułowania klauzuli oprocentowania i zawarcia w niej elementów abuzywnych: potencjalnie nieprecyzyjnych, niejasnych czy niekorzystnych dla konsumenta. Generalna ocena tego zarzutu nie jest możliwa. Jego skuteczność zależy od sformułowania konkretnej klauzuli. Już od dłuższego czasu znane są wątpliwości co do zgodności z prawem niektórych elementów klauzul określających zmienne oprocentowanie (niektóre zostały wpisane do rejestru klauzul abuzywnych w czasie, kiedy rejestr ten był prowadzony). Dotyczy to np. elementów klauzul określających przesłanki zmiany oprocentowania. Również tzw. klauzule dolnego progu, czyli wykluczające zmiany oprocentowania na niekorzyść banku poniżej pewnej granicy, budzą wątpliwości w tym zakresie (por. wyrok TSUE z dnia 9 lipca 2020 r. w sprawie C-452/18).

W razie przyjęcia, że klauzula oprocentowania jest bezskuteczna w całości, skutkiem jej usunięcia będzie, jak już wskazano, uznanie umowy za kredyt darmowy, upadek umowy lub (co mało prawdopodobne) zastosowanie odsetek ustawowych. W razie bezskuteczności tylko części klauzuli dotyczącej zmiany oprocentowania, jej wyeliminowanie będzie skutkowało utrwaleniem pierwotnie określonej w umowie stawki oprocentowania (choć również w tym wypadku nie można wykluczyć upadku umowy, por. np. stanowisko Prezesa UOKiK wyrażone w piśmie z dnia 26 listopada 2018 r., DOZIK-025-2.2018, gdzie wskazano, że wyeliminowanie możliwości zmiany oprocentowania byłoby sprzeczne z naturą umowy kredytu o zmiennym oprocentowaniu).

Zarzuty o niewykonanie obowiązków informacyjnych

Trzecia grupa zarzutów dotyczy niewykonania lub nienależytego wykonania obowiązków informacyjnych przez bank. Kredytobiorcy utrzymują, że w momencie zawierania umowy nie otrzymali od banku informacji, które pozwoliłyby im w pełni zrozumieć wiążące się z umową ryzyko zmiennej stopy procentowej. Biorąc pod uwagę generalnie krytyczne stanowisko sądów w odniesieniu do wykonania przez banki obowiązków informacyjnych w zakresie ryzyka walutowego (w wypadku kredytów walutowych), należy spodziewać się również kwestionowania przez nie wykonania przez bank obowiązku informowania o ryzyku zmiennej stopy procentowej. Trzeba jednak wskazać, że niewykonanie obowiązków informacyjnych w orzecznictwie dotyczącym kredytów walutowych nie jest samodzielną podstawą unieważnienia umowy. Zawsze pojawia się jako element dodatkowy, uzupełniający zarzut abuzywności klauzul przeliczeniowych lub klauzul ryzyka. Jest to zgodne ze stanowiskiem Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który analizuje obowiązki informacyjne głównie w kontekście art. 4 ust. 2 Dyrektywy 93/13, a zatem jako podstawę objęcia kontrolą abuzywności postanowień dotyczących głównych świadczeń stron. Tym samym ryzyko przyjęcia niewykonania obowiązków informacyjnych jako samodzielnej podstawy unieważniania umów nie wydaje się wysokie.

Ponadto należy zwrócić uwagę, że odmiennie niż w wypadku kredytów walutowych, upadek kredytu złotówkowego nie jest oczywiście korzystny dla klienta. Upadek umowy powinien rodzić obowiązek uiszczenia kosztu kapitału, tak samo jak w wypadku kredytu walutowego. O ile w wypadku kredytu walutowego takie przekształcenie jest w typowych przypadkach korzystne dla klienta, o tyle w wypadku kredytu złotówkowego sytuacja jest niejasna. Powstaje bowiem pytanie, jak kalkulować koszty korzystania z kapitału w wypadku wyeliminowania wskaźnika WIBOR. Wydaje się, że niezależnie od przyjętej metody koszty te nie będą odbiegać od kosztów wynikających z zakwestionowanej umowy.

Podsumowując, wydaje się, że kwestionowanie kredytów złotówkowych będzie znacznie trudniejsze niż kredytów walutowych. Kwestionowanie samego WIBOR-u wydaje się mało prawdopodobne. Możliwe wydaje się podważenie poszczególnych klauzul dotyczących zmiennego oprocentowania, w połączeniu z zarzutem niepoinformowania lub nienależytego poinformowania o ryzyku, z tym, że upadek umowy w wyniku uznania zasadności tych zarzutów może okazać się mniej korzystny dla klienta niż utrzymanie umowy w mocy.

Źródło: Miesięcznik Finansowy BANK