Bank i Klient: Pieniądze to nie wszystko
Z prof. dr hab. Ireną Kotowską, kierownikiem Zakładu Demografii w SGH, przewodniczącą Komitetu Nauk Demograficznych PAN, rozmawiali Przemysław Barbrich i Jan Osiecki.
Z prof. dr hab. Ireną Kotowską, kierownikiem Zakładu Demografii w SGH, przewodniczącą Komitetu Nauk Demograficznych PAN, rozmawiali Przemysław Barbrich i Jan Osiecki.
Inwestorzy i Fed dość istotnie różnią się w ocenie tego, jak często ten ostatni będzie podnosił w tym roku stopy procentowe w USA. Najbliższe posiedzenie Fed powinno przynieść rozmiękczenie stanowiska banku centralnego, a to będzie tworzyć podażową presję na dolara.
Wizja rozszerzenia działań stymulujących ze strony EBC spowodowała wyhamowanie przeceny akcji, walut emerging markets oraz spadku dochodowości obligacji. M. Draghi i koledzy dostrzegli wzmożone zagrożenia dla odbicia inflacji i utrzymania trajektorii wzrostu gospodarczego. Odniosą się do nich zapewne również przedstawiciele Fed w środowym komunikacie po posiedzeniu. Oddalona zostanie perspektywa podwyżek stóp procentowych, co naszym zdaniem wywoła trwałe odreagowanie na rynkach.
W ubiegłym tygodniu nareszcie pojawiła się nadzieja na przerwanie dramatycznej serii parkietów giełdowych, która trwa od początku roku. Mario Draghi ponownie rozbudził nadzieję inwestorów na rozszerzenie programu skupu aktywów lub inne niestandardowe działania. Rynek finansowy w ostatnich latach mocno przyzwyczaił się do systematycznej stymulacji ze strony banków centralnych i najwidoczniej nie potrafi się bez tego obejść.
Złoty odrabia straty. Wspierający nastroje łagodniejszy niż spodziewał się tego rynek czwartkowy ton komentarza prezesa M. Draghi’ego pozwolił na zejście pary EURPLN w okolice 4,45 po tym jak jeszcze przed posiedzeniem EBC euro wyceniano na 4,51 PLN. Przypomnijmy, EBC zasugerował, że gotowy jest dokonać rewizji i ponownej oceny polityki monetarnej na marcowym posiedzeniu, kiedy pojawią się nowe projekcje makroekonomiczne. Bank obawia się wystąpienia efektu drugiej rundy, czyli spirali cenowo-płacowej, m.in. ze względu na utrzymujące się spadki cen ropy.
W regionie CEE najlepiej zachowywał się węgierski forint, co można powiązać z oczekiwaniami związanymi z przyszłotygodniowym posiedzeniem banku centralnego (wtorek) w kontekście podejmowanych ostatnio działań mających zwiększyć atrakcyjność rządowych obligacji z dłuższym terminem zapadalności. Na rynku pojawiają się też spekulacje, że Węgrzy za sprawą przyzwoitych danych makro mają szanse na podwyżkę ratingu w najbliższych miesiącach.
To jedna z niewielu grup inwestorów w kraju, która zyskała na ostatniej decyzji S&P. Kurs złota wyrażony w naszej walucie w minionym tygodniu wzrósł o grubo ponad procent. Tragedii nie było również w przypadku pary AU/USD, która utrzymała poziomy z końca poprzedniego tygodnia.
Potężne odbicie na rynku ropy, ale też wzrosty cen innych surowców i wczorajsze gołębie wypowiedzi prezesa Europejskiego Banku Centralnego (ECB) poprowadzą dziś w górę europejskie giełdy. W tym również parkiet przy ulicy Książęcej. Skala wzrostów będzie moderowana przez serię publikacji indeksów PMI.
Po listopadowym skoku o 7,8 proc., w grudniu ubiegłego roku produkcja przemysłowa wzrosła w porównaniu do grudnia 2014 r. o 6,7 proc., a więc wyraźnie mocniej niż się spodziewano. Tak wysokiej dynamiki z reguły nie udaje się utrzymać przez dwa miesiące z rzędu. W ostatnim miesiącu ubiegłego roku było to tym trudniejsze, że punkt odniesienia z 2014 r. był dość wysoki. Tendencja wzrostowa została jednak zachowana i nic nie wskazuje na to, by miała w najbliższym czasie ulec zmianie. W porównaniu do listopada, grudniowa produkcja była jednak niższa o 3,6 proc.
2016 przejdzie do historii jako najgorszy początek dla indeksów giełdowych w historii. Tuż po noworocznej przerwie za sprawą niekorzystnych danych giełda w Chinach rozpoczęła nową odsłonę swojego krachu, ponownie stając się kulą u nogi dla światowych parkietów. Za nami już 2/3 stycznia, a większość sesji wygląda podobnie: najpierw spadki w Azji, później próba odrobienia strat w Europie, a na koniec dosyć mocne otwarcie w USA i oddawanie pola niedźwiedziom przez resztę dnia. Dziś sytuacja uległa zmianie i już podczas sesji azjatyckiej były bardzo dobre.
Produkcja przemysłowa była wyższa w grudniu 2015 r. o 6,7 proc. r/r., sprzedaż detaliczna wzrosła natomiast o 4,9 proc. r/r (w cenach bieżących) – podał GUS.
Najprawdopodobniej dotarliśmy do punktu potencjalnego dalszego delewarowania. Inwestorzy z niepokojem czekali na dzisiejszą sesję amerykańską po tym, jak wczorajszy późny i słaby rajd nie oddalił nas na wystarczającą odległość od otchłani poniżej kluczowego poziomu 1 860 na indeksie S&P 500. Akcja w ciągu nocy sugeruje ponadto, że bez wzrostu apetytu na ryzyko przed otwarciem sesji amerykańskiej poziom otwarcia na tym indeksie będzie niższy.
Można się nie zgadzać z partią rządzącą, ale w jednym trzeba jej przyznać rację – gospodarczo na pewno nie zasłużyliśmy na to co się teraz dzieje na złotówce. Rodzima waluta traci przez zawirowania polityczne, ale gospodarka ma się dobrze.
Ustawą z dnia 25 września 2015 r. o zmianie ustawy prawo bankowe i niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2015 roku, poz. 1854), która weszła w życie z dniem 27 listopada 2015 r., zmieniono m.in. ustawę prawo bankowe (Dz. U z 2015 r., poz. 128), uchylając m. in. artykuły 96-98 tego aktu.
Dane GUS za grudzień ubiegłego roku potwierdzają kontynuację korzystnych tendencji na rynku pracy. Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w porównaniu do grudnia 2014 r. o 1,4 proc., zwiększając stosunkowo wysoką dynamikę, sygnalizowaną już w listopadzie. Skala zwyżki była najwyższa od 2011 r. Przy tym w ciągu ostatnich czterech lat przeciętne zatrudnienie w firmach zwiększyło się o prawie 123 tys. osób.
Zgodnie z grudniowymi pomiarami „Monitora Bankowego” przeprowadzonymi przez TNS Polska SA na zlecenie Związku Banków Polskich, koniec roku 2015 minął pod znakiem ożywienia na rynku kredytów hipotecznych. Wobec zapowiedzi podwyżek marż spowodowanych wprowadzeniem podatku bankowego oraz podwyższenia wymaganego wkładu własnego przez banki od 1 stycznia 2016 r., a także rekordowej liczby wniosków złożonych o dotację w Programie „Mieszkanie dla Młodych”, odnotowano wzrost bieżącego popytu na kredyty. Do zakupów mieszkań, w tym w celach inwestycyjnych, skłaniały także niskie stopy procentowe, rosnące średnie wynagrodzenie oraz stabilizacja cen mieszkań na rynku.
Nastroje na rynkach globalnych pozostają złe. Kontynuacja wyprzedaży ropy wywołuje strach na giełdach, powodując jednocześnie większe zainteresowanie inwestorów bezpiecznymi aktywami, jak niemieckimi i amerykańskimi obligacjami, japońskim jenem, czy też złotem.
Wyjątkowo nietrwała okazała się poprawa nastrojów na rynkach na początku sesji we wtorek. Inwestorzy z USA i Azji nie podzielili entuzjazmu Europejczyków. W tym środowisku złoty zachowuje się stabilnie. Nie ma presji na dalsze osłabienie, choć o poważniejsze wzmocnienie w takich warunkach będzie dziś bardzo trudno.
Początek nowego roku to okres pełen zamieszania dla Polski. Wydarzenia związane zarówno z polityką wewnętrzną jak i międzynarodową, dodatkowo niekorzystna sytuacja związana z obniżeniem ratingu Polski z poziomu A- do BBB+ przez agencję Standard & Poor’s. Szczególnie ta ostatnia decyzja agencji jest bardzo głośno komentowana przez wielu ekspertów, polityków, ale także zwykłych obywateli. Istnieją jednak wątpliwości co do zasadności tej obniżki.
Sektor energetyczny odnotował najgorszy tygodniowy wynik od czerwca 2011 r. po tym, jak ponowne wprowadzenie na rynek ropy z Iranu i łagodne warunki pogodowe w Stanach Zjednoczonych przyczyniły się do znacznego spadku cen ropy naftowej i gazu ziemnego. W połączeniu z utrzymującymi się obawami o wzrost gospodarczy w Chinach zdarzenia te negatywnie wpłynęły również na giełdy – ceny akcji azjatyckich spadły do najniższego poziomu od 3½ roku.