Polowanie na dywidendę dla odważnych i wytrwałych
Rok 2012 był na warszawskim parkiecie rekordowy pod względem stopy dywidendy. Obecny nie powinien być dużo gorszy. Szczęśliwcy mogą liczyć na sowite wypłaty, bijące na głowę lokaty bankowe.
Rok 2012 był na warszawskim parkiecie rekordowy pod względem stopy dywidendy. Obecny nie powinien być dużo gorszy. Szczęśliwcy mogą liczyć na sowite wypłaty, bijące na głowę lokaty bankowe.
Ponad 40-krotnie przeszacowano wartość programu pomocowego dla kredytobiorców, którzy w skutek kryzysu stracili pracę. Chętnych na bezzwrotną pożyczkę było jak na lekarstwo.
Spowolnienie gospodarcze mamy przeżyć przez konkurencyjny eksport, wewnętrzny popyt, oszczędności w sferze finansów publicznych i pobudzanie inwestycji. Wszystko z myślą o kolejnej perspektywie finansowej Unii Europejskiej na lata 2014-2020. Tymczasem wstrzymanie finansowania na poziomie nie mniejszym niż równowartość 16 mld. PLN, to wyzwanie co się zowie.
Choć od początku roku widoczna jest przewaga małych spółek nad szerokim rynkiem i indeksem tuzów, jest ona zbyt mała i trwa zbyt krótko, by być pewnym, że idzie hossa. Na potwierdzenie dobrej koniunktury trzeba jeszcze poczekać.
Średnia stopa zwrotu z 585 zakończonych w 2012 roku produktów strukturyzowanych wyniosła 1,44 proc. Najbardziej opłacało się mieć w portfelu struktury oparte na złocie. Więcej jasnych punktów na strukturyzowanym niebie nie zauważyliśmy.
Patrząc na rynki z szerokiej perspektywy, widzimy z jednej strony czekanie na spadkową korektę, z drugiej nieustające rekordy na Wall Street. Na naszym podwórku mamy czekanie na koniec spadkowej korekty i nowe rekordy oraz wyprzedaż papierów banków przez ich wiodących akcjonariuszy.
Jedną z przyczyn tak zwanych „wojen walutowych” jest polityka superniskich stóp procentowych i pompowanie taniego pieniądza w gospodarkę. Aktualnie nie oczekuje się, by ta polityka została zmieniona, co najmniej do momentu, gdy koniunktura na amerykańskim rynku pracy widocznie się nie poprawi. Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC) będzie obradować, by w środę podać kolejne decyzje w sprawie stóp procentowych w USA.
Większość prognoz zakłada dobry rok dla indeksu naszych blue chips. Mają one szansę się sprawdzić, mimo iż patrząc na skład spółek z WIG20, można mieć wiele wątpliwości.
Kiedy w kolejnych trzech głosowaniach Sejm z rzadką konsekwencją wyrzucał do kosza trzy projekty przedłożeń dot. tzw. związków partnerskich miałem poczucie niesmaku i wstydu. Nie dlatego przecież, by sprawa nie budziła kontrowersji, a nawet konfliktów.
Po bardzo mocnym otwarciu roku i euforii po zawarciu częściowego porozumienia w sprawie amerykańskiego klifu fiskalnego, przyszedł czas na uspokojenie nastrojów i delikatną realizacje zysków.
Ostatnie miesiące pokazują, że można się spodziewać sporych zysków z inwestycji na rynkach wschodzących, choć jeszcze do niedawna nie było o nie łatwo i wielu graczy mogło się zniechęcić do egzotycznych przygód.
Mówi się, że limit szczęścia to zbiór, nie tyle zamknięty ile ograniczony czasoprzestrzenią. Zwłaszcza w sporcie, który kochamy i za to, ze tzw. ” bici faworyci”, a czego bolesnym potwierdzeniem były londyńskie – mowa o olimpiadzie – dokonania naszych siatkarzy, którzy jechali „po złoto” i Agnieszki Radwańskiej, która na wimbledońskiej trawie miała powtórzyć, co najmniej, finał, by przegrać wszystko-singla, debla i miksta w pierwszej rundzie.
Tytułowe stwierdzenie jest tak oczywiste, że często zapomina się o jego znaczeniu. Warto jednak patrzeć nie tylko na oficjalne stopy procentowe, ale na rynkowy koszt pieniądza. Jego wysokość trafnie wskazuje kierunek ruchu giełdowych indeksów.
Różnica czasu pomiędzy Melbourne a Warszawą sprawia, ze chcąc być on-line z Australian Open, trzeba zarywać noce. Póki co warto, chociaż jeśli Ana Ivanović zagra z Agnieszką Radwańską tak jak ze swoją rodaczką Jeleną Janković, to może być różnie. Urodziwa mieszkanka Bazylei, przed laty numer jeden w kobiecym tenisie, od czasu triumfu w Paryżu u progu kariery, nie wygrała zbyt wiele.
Nabywca mieszkania, który w połowie 2007 r. zaciągnął kredyt hipoteczny we franku szwajcarskim, cały czas płaci raty niższe niż ktoś, kto zadłużył się w złotych. Jednak przez wzrost kursu franka sprzedaż takiego mieszkania jest bardzo utrudniona.
Frank szwajcarski (CHF) w relacji do koszyka głównych walut osiągnął na wczorajszej sesji lokalne minimum na poziomie 1,0735. Widoczne w ostatnim czasie odwrócenie tendencji na franku może być zwiastunem większego apetytu na ryzyko wśród inwestorów.
Obserwowana od kilku dni siła małych spółek to klasyczny efekt stycznia. Statystykom można wierzyć lub nie, ale nie sposób nie wierzyć własnym oczom. W tym roku rajd small cap widać bardzo wyraźnie.
Akcje na giełdzie w Abu Dhabi na koniec poprzedniego tygodnia osiągnęły najwyższy poziom od ponad 18 miesięcy, tuż poniżej istotnego pułapu 2750 pkt. W mojej opinii głównym czynnikiem, który zachęcił inwestorów do zakupów, są bardzo dobre perspektywy sektora finansowego, w szczególności wyniki finansowe banków działających w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA).
Rada Europejskiego Banku Centralnego nie zmieniła stóp procentowych, ale stawka EURIBOR nadal jest na poziomach najniższych w historii. Dzięki temu raty spłacanych kredytów są niższe, w ciągu roku spadły o 25 proc.
Złoty był w 2012 r. jedną z najmocniej zyskujących walut na świecie. Dla jednych to powód do radości, dla innych przyczyna kłopotów. Dla inwestorów najważniejsze są zyski. Warto więc pomyśleć, jak siłę waluty wykorzystać i uniknąć pułapek.