Wyzwania Bankowości: co nakręca inflację?

Wyzwania Bankowości: co nakręca inflację?
Wyzwania Bankowości 2022, Fot. Sz. Krzyżanowski,
Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
Co leży u podstaw gwałtownego wzrostu inflacji w większości krajów świata, i jak na ich tle wypada polska gospodarka? Kwestie te były omawiane podczas pierwszej sesji wydarzenia „Wyzwania Bankowości”, którą zorganizowały wspólnie Związek Banków Polskich, Akademia Leona Koźmińskiego oraz Ośrodek Badań i Analiz Systemu Finansowego ALTERUM.

Rozpoczynając dyskusję, prof. dr hab. Marian Noga, pracownik naukowy Katedry Ekonomii Akademii Leona Koźmińskiego, zwrócił uwagę, iż sytuacja inflacyjna jest pochodną wielu czynników, wśród których ogromną role odgrywają te określane mianem strukturalnych o długofalowym oddziaływaniu.

Problemy te narastały od pewnego czasu, jednak w krótszej perspektywie udało się je skutecznie powstrzymywać. Prelegent wskazał tu na podobne zjawisko w latach 70-tych, kiedy to wręcz mówiło się o tzw. nawisie inflacyjnym.

Na te czynniki nałożyły się wydarzenia bieżące, takie jak najazd wojsk rosyjskich na Ukrainę, co mogło zadziałać jako wyzwalacz dotychczasowych problemów, uruchamiając tym samym swoistą lawinę.

Należy też pamiętać, iż inflacja posiada własną dynamikę, która inaczej prezentuje się przy niskim poziomie inflacji, inaczej zaś przy wysokim, zaznaczył prof. Noga.

W jego opinii należy po pierwsze podjąć właściwe kroki by opanować ten problem, po drugie zatroszczyć się, by inflacja nie wróciła w ciągu najbliższych kilku lat.

Czytaj także: Wyzwania Bankowości: skutki regulacji prawnych dla banków, gospodarki i obywateli>>>

Rok wyborczy i inflacja

Jak sytuację naszego kraju oceniają ekonomiści? Optymistyczną wizję polskiej gospodarki przedstawił Piotr Bujak, Główny Ekonomista i Dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych PKO Banku Polskiego.

Sugerował on, iż Polska znalazła się w gronie tych gospodarek unijnych, gdzie saldo fiskalne na połowę tego roku było lepsze aniżeli mediana. To zaś świadczy o poprawie pozycji fiskalnej Polski.

Nie wyklucza to rzecz jasna wyzwań, powstaje wszakże pytanie, państwa takie jak Niemcy, Francja, Włochy, Austria czy choćby pozostająca poza strukturami UE Wielka Brytania radzą sobie lepiej chociażby z fiskalizacją kryzysu energetycznego.

Panelista zauważył jednak, iż czynnikiem istotnie komplikującym  politykę fiskalną Polski jest kalendarz wyborczy – w nadchodzącym roku czekają nas wybory parlamentarne, a w roku kolejnym samorządowe. To czas składania obietnic, co nie sprzyja dyscyplinie finansów publicznych.

Zdaniem Piotra Bujaka, już dziś daje się jednak zaobserwować zapowiedzi korekt w polityce fiskalnej. Wiąże się z tym wzrost dyscypliny rynkowej, która nie powinna pozwolić na znaczący wzrost deficytu. Ten zaś może być w Polsce niższy niż w innych państwach naszego regionu.

Polska jednym z liderów stabilności makroekonomicznej?

Z drugiej jednak strony obecna sytuacja daje się we znaki polskiej gospodarce, w konsekwencji zaostrzenie polityki monetarnej w Polsce można uznać za najsurowsze w Europie, dodał przedstawiciel PKO Banku Polskiego.

Zwrócił on uwagę, iż tzw. polski pieniądz M1 spada w najszybszym tempie w Unii Europejskiej, nominalnie o 5%, zaś realnie aż o 20%.

Jednym z niekorzystnych zjawisk na polskim rynku kredytowym jest dominacja zmiennej stopy, przez co podwyżki stóp silnie odbijają się na kondycji gospodarstw domowych. Akcja kredytowa dla nich w Polsce obniżyła się najsilniej spośród wszystkich państw UE. To efekt nie tylko kolejnych decyzji RPP czy struktury portfela kredytowego, ale również zaostrzenie polityki wskutek regulacji KNF.

Według przedstawiciela PKO Banku Polskiego zmiany te mają charakter procykliczny, gdyż zdecydowano się na nie o pół roku za późno. Uważa on również, że na tle regionu Polska wygląda bezpiecznie, choć rzecz jasna jest to sytuacja daleka od doskonałości.

– Z punktu widzenia rynkowego Polska jest postrzegana jako jeden z liderów stabilności makroekonomicznej – dodał Piotr Bujak.

Z opinią tą polemizował dr Bogusław Grabowski, były członek RPP, który jednozancznie wskazał, iż „gołębia” polityka nie pozwoli na zredukowanie inflacji. Jego zdaniem, niezbędne jest zaostrzenie zarówno polityki monetarnej, jak również i fiskalnej.

Zdaniem dr. Grabowskiego, polityka pieniężna od strony kursowej rozluźnia się, czego dowodem jest osłabienie złotego na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Równocześnie ponad 2/3 Polaków uważa, że w kolejnych 12 miesiącach inflacja będzie taka sama lub nawet wzrośnie.

Tymczasem mamy do czynienia z rosnącym deficytem budżetowym – o ile w roku 2021 osiągnął on poziom 1,8%, to prognozy na ten rok, i to sprzed dwóch miesięcy, mówią o 4,5%. Do tego dochodzi problem niskiej przejrzystości finansów publicznych, przy czym, jak sugerował dr Grabowski, nie chodzi tu wyłącznie o wypychanie kosztów do funduszy typu PFR czy BGK.

Problemem są choćby tzw. „niewygasy”, co w żargonie ekonomicznym oznacza kwoty księgowane w danym roku, a wydawane w okresie następnym. Nie jest to oczywiście nowość, tego typu ruchu znane były i dotychczas, niemniej kwoty opiewały na kilka mld zł, a całość środków wydawano w pierwszym kwartale. Obecnie „niewygasy” dochodzą nawet do 100 mld zł, i wydawane są do końca kolejnego roku. – To pomieszanie metody memoriałowej z kasową – dodał dr Grabowski.

Nie tylko działania RPP mają wpływ na decyzje konsumentów i politykę banków

O konsekwencjach obecnej sytuacji makroekonomicznej dla rynku kredytowego wspominała prof. Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, dr hab. Katarzyna Kochaniak.

Zwróciła ona uwagę, iż w ślad za niepewnością spowodowaną sytuacją na wschodzie obserwujemy spadek zapotrzebowania firm na finansowanie inwestycji i dalsze pogorszenie koniunktury gospodarczej, co przekłada się na niższe zapotrzebowanie na kredyty, szczególnie te długoterminowe.

Nieco wolniej zjawiska te oddziałują na kredyty dla gospodarstw domowych, które – jak wskazała panelistka – często nie kierują się rachunkiem czysto ekonomicznym, dlatego w tym segmencie takie czynniki jak wzrost oprocentowania kredytów czy zaostrzenie polityki kredytowej dopiero w ostatnim kwartale zaczęły mieć znaczenie.

Także od strony banków obserwujemy zaostrzanie polityki kredytowej. W przypadku finansowania firm dotyczy to w szczególności branż, najsilniej dotkniętych przez ostatnie kryzysy. – Lista tych branż się wydłuża – zapewniła Katarzyna Kochaniak.

Z kolei odnośnie do finansowania gospodarstw domowych ważnym czynnikiem są oczekiwania dotyczące sytuacji gospodarczej. Równocześnie obserwujemy wyraźny wzrost oprocentowania nowo zaciąganych kredytów, dla firm z 2,5% do 9%, podobnie wygląda sytuacja w odniesieniu do kredytów hipotecznych, podczas gdy finansowanie konsumpcyjne zwiększyło średnie oprocentowanie z 7 do 12%.

Rzecz w tym, że – jak wskazała prelegentka – same decyzja RPP nie są jedynym czynnikiem, wpływającym zarówno na decyzje kredytobiorców, jak i politykę banków.

Wszyscy naokoło Polski walczą z inflacją

Dr Jerzy Pruski, b. członek Rady Polityki Pieniężnej i b. wiceprezes Narodowego Banku Polskiego, zwrócił uwagę na różnice w prowadzeniu polityki pieniężnej przez największe banki centralne na świecie i sytuację w Polsce.

Za granicą widoczna jest pełna determinacja do zwalczania inflacji. Wszystkie liczące się kraje wycofały się z narracji, iż inflacja ma charakter przejściowy, deklarując wolę, by w racjonalnie krótkim czasie sprowadzić ją do celu inflacyjnego.

W Polsce nie ma tej determinacji, sugerował Jerzy Pruski, dodając, iż zgodnie z aktualną projekcją jesteśmy lata świetlne od celu inflacyjnego w horyzoncie oddziaływania nadzwyczajnych instrumentów polityki pieniężnej. Pomimo to, nie podnosi się stóp procentowych.

Tymczasem determinacja w walce z inflacją jest potrzebna, gdyż jej utrzymywanie się na wysokim poziomie prowadzi w pierwszej kolejności do szybkiego zubożenia społeczeństwa, także w sferze spadku wartości posiadanych oszczędności, z drugiej zaś zabija wzrost gospodarczy i aktywność gospodarczą.

Relacje z kolejnych paneli wkrótce na BANK.pl

Źródło: BANK.pl