Stopy procentowe na niezmienionym poziomie 2016.07.06
W dniach 5-6 lipca odbyło się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej.
W dniach 5-6 lipca odbyło się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej.
Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o pozostawieniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Podstawowa stopa procentowa utrzymuje się w wysokości 1,5% od marca 2015 r. Dzisiejsza decyzja RPP była pierwszą pod przewodnictwem nowego prezesa Narodowego Banku Polskiego – profesora Adama Glapińskiego. Decyzja ta była zgodna z oczekiwaniami, dlatego nie powinna wywołać istotnych zmian na rynku. W dniu dzisiejszym na godz. 16:00 zaplanowano transmisję z konferencji prasowej po posiedzeniu RPP podczas której powinniśmy poznać uzasadnienie decyzji.
Wtorek nie przyniósł przełomu i uspokojenia, a wręcz przeciwnie, zauważalny był niepokój na rynkach i ewidentna awersja do ryzyka. Powodów takiego nastawiania inwestorów można doszukiwać się między innymi w przybierającej na sile wyprzedaży brytyjskiego funta, silnych spadkach cen ropy naftowej, ale również rosnącym ryzyku związanym z włoskim sektorem bankowym.
Ponowny wzrost awersji do ryzyka w reakcji na decyzje funduszy rynku nieruchomości o wstrzymaniu umarzania jednostek. Załamanie na rynku domów to jedno z kluczowych zagrożeń dla brytyjskiej gospodarki po referendum.
Dokładnie tydzień po ogłoszeniu wyników referendum w Wielkiej Brytanii, w którym Brytyjczycy opowiedzieli się za wyjściem z Unii Europejskiej większość spadków na światowych giełdach została odrobiona. Ponownie zapanował optymizm na rynkach i tak zwany risk-on.
W najbliższych dniach poznamy decyzję RPP w sprawie stóp procentowych, a z protokołów Fed i Europejskiego Banku Centralnego dowiemy się co słychać w polityce pieniężnej głównych banków centralnych świata. Napłyną także ważne informacje z gospodarek Niemiec, Chin i Stanów Zjednoczonych.
Niektóre giełdy zatarły już straty wywołane szokiem po referendum, a waluty krajów z wysokim oprocentowaniem wyraźnie zyskują. Wskazuje to, że Brexit może być korzystny w skali globalnej dla ryzykownych aktywów, ponieważ definitywnie oddala podwyżkę stóp procentowych nawet poza 2016 r. Złotego blokują ciągle czynniki o charakterze wewnętrznym, z których najważniejsze to przeglądy agencji ratingowych (1 i 15 lipca).
Złoty lideruje wzrostom wśród walut gospodarek wschodzących na pierwszej sesji odreagowania po globalnej wyprzedaży, która miała miejsce po brytyjskim referendum. Wspiera go wzrost zainteresowania polskimi obligacjami wobec zmniejszonej presji ze strony Komisji Europejskiej i mniejszych szans na obniżki ratingów. W piątek decyzja Standard&Poor’s, 2 tyg. później swoją ocenę wiarygodności kredytowej Polski przedstawi Fitch.
Wtorek obfitował w duże wzrosty na światowych indeksach. Od początku dnia na europejskich parkietach obserwować można było 2-3% zwyżki. Najwyraźniej inwestorzy zaczęli uważać ostatnio obserwowane niskie poziomy po przecenie, jako dobrą okazję do zakupów. Ciekawostką była zerowa reakcja inwestorów na obniżenie ratingu Wielkiej Brytanii przez agencję Fitch oraz S&P. Obniżka nie spowodowała reakcji na parach z funtem, a otwarcie sesji brytyjskiego indeksu FTSE 100 zaowocowało natychmiastowymi wzrostami. Widać więc, że nic nie było w stanie powstrzymać dzisiejszego szału zakupowego.
Podwyżki stóp w Stanach Zjednoczonych w tym roku najpewniej nie będzie, co oznacza, że gdy rynki powrócą do normalnego handlu po szoku wywołanym Brexitem, ryzykowne aktywa, w tym złoty, zyskają po gwałtownej przecenie z piątku. Wysokie wyceny utrzymywać będą amerykańskie obligacje.
Nadchodzące tygodnie upłyną na rynkach finansowych na dostosowywaniu się do szoku po brytyjskim referendum. Brexit nie musi jednak całkowicie przesłaniać innych wydarzeń, lecz spowoduje, że patrzeć będziemy na nie w innym, bardziej wyostrzonym kontekście. Już od poniedziałku będą pojawiać się kolejne dane makroekonomiczne, dotyczące głównych gospodarek świata, które w dalszej perspektywie mogą mieć wpływ na ocenę sytuacji.
Rynek stopy procentowej – Zwycięstwo zwolenników Brexitu wywołało gwałtowny wzrost rentowności polskich obligacji. Rynek walutowy – Złoty osłabia się wobec euro, dolara i franka, a umacnia wobec funta.
Środa przynosi lekką poprawę nastrojów na rynkach finansowych. Rośnie apetyt na ryzyko. Uwidacznia się to przede wszystkim we wzrostach cen akcji i surowców, a także w spadku popytu na bezpieczne aktywa.
Wtorek na europejskich giełdach przyniósł, może nie tak spektakularne, jak mieliśmy okazję oglądać podczas poniedziałkowej sesji, ale wzrosty. Brytyjski FTSE 100 zyskał na koniec notowań 0,36%, francuski CAC40 wzrósł o 0,61%, a niemiecki DAX o 0,54%.
Dwoje najważniejszych bankierów centralnych świata przemawiających równocześnie, a w tle publikacja kolejnych sondaży przed referendum to dla rynków recepta na wzmożoną zmienność. I tak też wczoraj przebiegała sesja na rynku złotego. J. Yellen oddaliła perspektywę podwyżki stóp procentowych, a M. Draghi potwierdził łagodne nastawienie do polityki pieniężnej i gotowość wsparcia rynków w sytuacji Brexitu, co powinno wspierać popyt na ryzykowne aktywna jak tylko zniknie niepewność związana z referendum. Polska waluta pozostanie rozchwiana, ale w horyzoncie końca miesiąca zyska na wartości.
Nadchodzące wielkim krokami czwartkowe głosowanie w sprawie Brexitu wzmaga ogólne zaniepokojenie na rynkach i serwuje nam zmienność, której nie widzieliśmy od dłuższego czasu. Obecnie obserwowane reakcje inwestorów nie są jednak przesadzone. Gdyby Wielka Brytania rzeczywiście zdecydowałaby o wyjściu z Unii Europejskiej, mogłoby dojść do perturbacji na światowych rynkach jak np.: spadków na światowych indeksach, spadków cen nieruchomości, ryzyka niewypłacalności lub utrata płynności przez niektóre firmy, kontrole przepływu kapitału, niechciana przez niektóre państwa, zbytnia aprecjacja niektórych walut utrudniająca eksport i wiele innych.
Rynki euforycznie zareagowały na zmianę projekcji wyniku głosowania w Wielkiej Brytanii. Inwestorzy przestali panicznie bać się Brexitu. Choć do końca niepewność będzie się utrzymywać, inne niż referendum aspekty zaczynają być brane pod uwagę. Dziś ważne wystąpienie prezes Fed przez Kongresem. Oddali czy przybliży wizję podwyżki stóp procentowych?
Rynki wykazują coraz większą nerwowość w związku ze zbliżającym się referendum w Wielkiej Brytanii. Publikacje makroekonomiczne czy posiedzenia banków centralnych zeszły na dalszy plan. Motorem napędowym decyzji inwestycyjnych są kolejne doniesienia o nastawieniu Brytyjczyków do Unii Europejskiej. A obawy o Brexit są coraz bardziej uzasadnione. Żaden z sondaży internetowych i telefonicznych z ostatnich trzech tygodni nie pokazał przewagi zwolenników zachowania status quo. Ostatnie dwa badania dają opcji wyjścia z Unii 3 i 6 pkt proc. przewagi. Swoich stawek nie zmieniają natomiast znacząco (od 2-3 dni, po niedawnym przeskalowaniu) bukmacherzy. Przypisują oni nadal wyraźnie wyższe szanse pozostania we Wspólnocie (60-65 proc. wobec 35-40 proc.). Kalkulowane przez agencję Bloomberg na bazie opcji rynku walutowego implikowane prawdopodobieństwo Brexitu jest jeszcze niższe (25 proc.). Te „twarde” wskaźniki, za którymi stoją prawdziwe pieniądze, zamiast opierania się na notorycznie mylących się ośrodkach badania opinii publicznej, pozwalają nadal podtrzymywać założenie przychylnego funtowi (ale i złotemu) rozwojowi wydarzeń po 23 czerwca. Według ostrożnych szacunków decyzja o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii skutkowałaby 8-10-proc. spadkiem wartości funta w stosunku do dolara i potencjalnie dalszą, 2-5-procentową deprecjacją w perspektywie półrocza.
Na światowych giełdach w czwartek znów zapanowała nerwowość, a indeksy poddały się silnej presji podaży. Niemiecki DAX zakończył dzień stratą 0,59%, francuski CAC 40 spadł o 0,45%, a brytyjski FTSE 100 o 0,27%. Warszawski WIG 20 zakończył notowania poniżej poziomu otwarcia, tracąc 2,22%, a obroty na całym rynku wyniosły ponad 950 mln zł.
Takie mniej więcej emocje towarzyszą maklerom i inwestorom indywidualnym na europejskich parkietach od początku tygodnia. Nastroje były bardzo pesymistyczne, co przekładało się na spadki na rynkach Starego Kontynentu. Słabe zachowanie na giełdach azjatyckich – Japoński Nikkei zniżkował o 1,00%, a chiński indeks Hang Seng spadł o 0,61% – w szybkim tempie przełożyło się na zachowania inwestorów w Europie.