Możliwe uspokojenie aż do piątkowej końcówki
Rekord S&P może dać pewien impuls zwyżkom, ale inwestorzy będą zapewne woleli wstrzymać się z decyzjami do publikacji raportu z amerykańskiego rynku pracy.
Rekord S&P może dać pewien impuls zwyżkom, ale inwestorzy będą zapewne woleli wstrzymać się z decyzjami do publikacji raportu z amerykańskiego rynku pracy.
Środowa sesja nie przyniosła większych zmian na giełdach. Inwestorów nie były w stanie pobudzić do bardziej energicznego działania dane makroekonomiczne. Najwyraźniej postanowili poczekać z decyzjami do posiedzenia EBC i piątkowych publikacji dotyczących sytuacji na amerykańskim rynku pracy.
Ostatnio znów powróciła kwestia przyjęcia euro. Tymczasem większość społeczeństwa nie chce przejścia na wspólną walutę, bo uważa, że będzie to dla nich niekorzystne. Przez co najmniej kilka lat możemy spać spokojnie. Jednak nie termin rezygnacji ze złotego jest najważniejszy, ale to, po jakim kursie nastąpi wymiana.
Głównymi hamulcowymi indeksu największych spółek były we wtorek banki, którym Goldman Sachs ściął ceny docelowe. Jest szansa, że dziś WIG20 odreaguje tę słabość, reagując na nowy rekord, ustanowiony przez S&P500. Coraz bardziej zasadne jednak staje się pytanie, czy Wall Street nie dojrzała do korekty. I jak na nią zareaguje nasz parkiet.
Kolejne instytucje finansowe zaczynają podnosić oprocentowanie rachunków oszczędnościowych. To dobry moment, aby zastąpić nimi krótkoterminowe lokaty, lecz należy to robić z głową.
S&P zyskał wczoraj 0,8 proc., ale znów zatrzymał się w okolicach 1870 pkt, które kilkukrotnie powstrzymywały popyt w ostatnich tygodniach.
W ubiegłym roku na indywidualne konta Polaków w otwartych funduszach emerytalnych wpłynęło ponad 10 mld zł. W roku 2014, gdyby wszyscy stojący przez wyborem ZUS czy ZUS+OFE wybraliby tę drugą opcję, mogłoby to być nawet ponad 12 mld zł. A teraz każdy, kto zastanawia się nad decyzją czy pozostać przy OFE, czy zrezygnować, kierując całość składki do ZUS-u, niech zada sobie jedno proste pytanie: kto efektywniej wykorzysta te miliardy złotych – ZUS czy polscy przedsiębiorcy?
Ostatnia marcowa sesja przyniosła na warszawskim parkiecie niewielkie zwyżki, jednak bilans całego miesiąca nie wypadł najlepiej. WIG20 stracił 2,7 proc., mWIG40 poszedł w dół o niemal 3 proc., a MiS80 spadł aż o 6 proc. Znacznie lepiej prezentują się wyniki pierwszego kwartału, ale tylko w przypadku dużych i średnich spółek, których indeksy poszły w górę odpowiednio o 2 i 4 proc.
Czwarty kwartał 2013 r. przyniósł niejednoznaczne sygnały dotyczące rezultatów największych spółek. Dziesięć z nich poprawiło wynik netto, ale łączna jego wielkość dla firm wchodzących w skład WIG20 spadła w porównaniu do 2012 r. o niemal jedną trzecią. Wzrosły nieznacznie przychody ze sprzedaży. Co gorsza, mimo ożywienia w gospodarce, 2014 rok nie zapowiada się najlepiej.
Inwestorzy kupują akcje mając nadzieję, na dalsze kroki banków centralnych oraz na wyjaśnienie sytuacji wokół Ukrainy.
Pod względem oprocentowania oferowane przez Ministerstwo Finansów obligacje skarbowe wygrywają z większością dostępnych na rynku lokat. Warto jednak przemyśleć ich zakup, bo w kolejnych okresach odsetkowych prawdopodobnie będą już przegrywać z ofertą banków.
Klienci ruszyli po kredyty i to nie czekając na wiosnę. Dawno na rynku nie było tak udanego początku roku. W pierwsze dwa miesiące, przyrost zadłużenia na nieruchomości okazał się o prawie miliard złotych większy niż w tym samym okresie poprzednich lat. Nie brakuje też chętnych na pożyczki konsumpcyjne.
Choć praktycznie wszystkie komentarze i wyliczenia udowadniają, że im wcześniej rozpocznie się oszczędzanie na dodatkową emeryturę, tym mniej będzie to kosztowało wyrzeczeń, to dane z rynku IKE pokazują niestety, że mało kto bierze to sobie do serca. Wśród posiadaczy indywidualnych kont emerytalnych, zaledwie co dwudziesta osoba ma mniej niż 30 lat. Za to najliczniejszą grupą są pięćdziesięciolatkowie.
Piątkowa sesja nie zmieniła sytuacji na warszawskim parkiecie. Podobnie jak dzień wcześniej, byki utrzymywały niewielką przewagę przez większą część notowań, jednak z czasem jej skala się zmniejszała. WIG20 pozostawał daleko w tyle nie tylko za indeksem we Frankfurcie, ale także za zwyżkującym o 2 proc. wskaźnikiem w Budapeszcie. Podobnie jak w czwartek, słabość widoczna była w segmencie małych firm. O weekendowych nastrojach świadczyły nie tylko niewielkie zmiany wartości indeksów, ale także niskie obroty.
Zgodnie z zapowiedzią, warszawska giełda wprowadziła od 24 marca dwa nowe indeksy. Pojawił się WIG50, który będzie następcą mWIG40 oraz WIG250, który zastąpi dotychczasowe wskaźniki sWIG80 i WIG Plus. Ta kontynuacja zmian liczby i konstrukcji giełdowych wskaźników koniunktury powinna wyjść inwestorom na dobre, choć jak wskazuje przykład WIG30, nowe indeksy niełatwo zyskują popularność.
Główną przyczyną porannych zniżek w Europie będzie zmiana nastrojów na Wall Street jaka dokonała się w ostatnich godzinach sesji. Oliwy do ognia dolał Barack Obama.
Często nieskomplikowane rozwiązania bywają najlepsze. Zasada ta sprawdza się także przy wyborze produktów strukturyzowanych. Podpowiadamy jak wybrać najlepszy z nich.
Środowa sesja przyniosła kontynuację rozpoczętego dzień wcześniej rajdu. WIG20 już w trakcie pierwszej godziny handlu wyraźnie oddalił się na północ od naruszonego jedynie we wtorek poziomu 2400 punktów Tym razem lepsze nastroje dotarły także na rynek średnich firm. Nieco w tyle pozostawały jedynie małe spółki.
Wtorkowe notowania przyniosły na wielu rynkach nadzieję na poprawę sytuacji. Silne zwyżki nie miały jednak mocnego uzasadnienia fundamentalnego i należy je traktować na razie jedynie w kategoriach odreagowania niedawnych spadków. Dzisiejsze zachowanie giełd może przynajmniej częściowo przybliżyć odpowiedź na pytanie o kierunek ruchu w najbliższych dniach.
Z dużą chęcią warszawscy inwestorzy przystąpili do kupowania akcji blue chips. Sygnał do optymizmu dały papiery KGHM, które rosły w reakcji na wyraźną poprawę na rynku miedzi. Ale naśladowców nie brakowało. Pod koniec dnia trochę zwątpienia zasiał przebieg notowań za oceanem. Po początkowej zwyżce, tamtejsze byki dość łatwo oddawały pole.