Rok 2013 okazał się dla funkcjonowania banków znacznie mniej korzystny w stosunku do przewidywań
Środowisko bankowe z optymizmem wkracza w 2014 r. Rok zaciskania pasa żegna oceną: rok poniżej oczekiwań.
Środowisko bankowe z optymizmem wkracza w 2014 r. Rok zaciskania pasa żegna oceną: rok poniżej oczekiwań.
Piątkowa sesja, podobnie jak wczorajsza, przebiegać będzie w nerwowej atmosferze, będącej wynikiem zwiększenia napięcia na Ukrainie. Trudno przewidzieć, jak potoczą się wydarzenia za naszą wschodnią granicą i równie trudno nakreślić scenariusz dla giełd. Widać wyraźną chęć do wzrostów, ale w niemal wojennych warunkach niełatwo o jej realizację.
Firmy coraz częściej wypuszczają papiery dłużne ze stałym kuponem. Widać to nie tylko po rynku pierwotnym, ale także po kwietniowych debiutach na Catalyst.
Słaba sesja na Wall Street i spadki w Azji mogłyby wymusić kontynuację korekty w Europie, ale wyniki Apple’a zmieniły nastroje przed rozpoczęciem notowań na Starym Kontynencie.
Obawy przed głębszą korektą notowań na nowojorskim parkiecie wciąż nie mogą się zmaterializować, jednak coraz bardziej widoczne są sygnały ostrzegawcze. Płyną one z rosnącego zróżnicowania sytuacji w poszczególnych segmentach rynku. Spadkową tendencję rozpoczęły indeksy małych spółek oraz firm nowych technologii, a jej skala i dynamika może wskazywać na początek większej fali.
Trwająca od kilku dni poprawa nastrojów na głównych giełdach zdaje się dobiegać końca. Indeksom na naszym kontynencie nie pomogły lepsze niż się spodziewano wskaźniki PMI w Niemczech i strefie euro. Przeważyły nieznacznie gorsze informacje z Chin i Stanów Zjednoczonych.
Trwająca od dwóch sesji poprawa nastrojów na naszym parkiecie niewątpliwie cieszy. Należy się jednak liczyć z testem tego optymizmu, tym bardziej, że towarzyszyły mu bardzo niskie obroty. Sprawdzian czeka też inwestorów na wiodących parkietach, gdzie indeksy także ostatnio poszły mocno w górę. Możliwe, że weryfikacja tych tendencji nastąpi już dziś.
Główne giełdy europejskie we wtorek kontynuowały rozpoczętą tuż przed świętami zwyżkę. Szczególnie dobrze radził sobie wskaźnik we Frankfurcie, zwyżkujący pod koniec dnia o prawie 1,9 proc. Nasze indeksy z tego optymizmu także skorzystały, ale zdobycze byków były o połowę mniejsze.
Warszawa wraca do gry razem z innymi rynkami europejskimi. Kontrakty wskazują na możliwość zwyżek w ślad za rosnącym wczoraj S&P.
Od czerwca 2012 r. dolar staniał o ponad 50 groszy, czyli o około 16 proc. Korzystamy z tego kupując towary i usługi, których ceny zależą od kursu amerykańskiej waluty. Jednak w przypadku inwestycji, korzyści nie zawsze są takie oczywiste. Decyzje zarówno konsumentów, jak i inwestorów zawsze obarczone są sporym ryzykiem, bowiem sytuacja na rynkach walutowych jest zmienna, a jej przewidywanie to niełatwa sztuka.
Porównanie zysków otwartych funduszy emerytalnych ze wskaźnikami waloryzacji składek trafiających do ZUS-u prowadzi do wniosku, że decyzja o pozostaniu w OFE czy zdaniu się tylko na ZUS, najprawdopodobniej nie będzie miała większego znaczenia dla wysokości naszych przyszłych emerytur. Tym bardziej nabiera sensu argument za pozostaniem w OFE w celu zróżnicowania emerytalnych oszczędności.
Średnia cena metra kwadratowego mieszkania w Warszawie spadła poniżej 7 tys. zł, ale w skali kraju ceny nieruchomości są stabilne od maja ubiegłego roku. Jak dotąd wpływ programu Mieszkanie dla Młodych na ceny jest ograniczony.
Choć ze względu na opłaty za zarządzanie pobierane przez fundusze, osiągane przez nie stopy zwrotu mogą być bez trudu pobite nawet przez niedoświadczonych inwestorów indywidualnych, to jednak fundusze mają większy wachlarz możliwości inwestycyjnych.
Choć banki podwyższają marże kredytów mieszkaniowych, to w wymaganiach dochodowych trzymają poziom. Po 270 tys. zł kredytu nadal można się wybrać z 3,3 tys. zł w portfelu. Szanse mocno idą w górę gdy zarobki wynoszą 3,95 tys. zł.
Oczywiście nie Święta Wielkanocne powstrzymają inwestorów przed decyzjami, ale sytuacja, w jakiej znalazły się indeksy.
Nasz rynek nie był w stanie dostosować się do dobrych nastrojów, panujących w otoczeniu. Najwyraźniej inwestorzy obawiają się zaostrzenia sytuacji za wschodnią granicą. Strach najmocniej uwidocznił się w segmencie małych i średnich spółek.
Trwająca trzeci rok obecna faza hossy na głównych giełdach, choć wciąż napędzana luźną polityką pieniężną, zaczęła zyskiwać uzasadnienie fundamentalne w postaci nadchodzącego ożywienia w gospodarce. Przesadnych nadziei inwestorów nie potwierdzają jednak oceny i nastawienie banków centralnych, a widoczne w ostatnich dniach spadki mogą oznaczać większą korektę rynkowego optymizmu.
Po publikacji danych makroekonomicznych z Chin inwestorzy będą mieli do wyboru albo cieszyć się z tego, że gospodarka wzrosła nieco mocniej niż się spodziewano, czy martwić tym, że wzrost jest słabszy niż poprzedni i najniższy od pięciu lat. Którą opcję wybiorą, trudno zgadnąć, ale niewątpliwie każda z nich będzie miała wpływ na sytuację na rynkach.
Wtorek nie przyniósł zmiany nastrojów na giełdach. Na naszym kontynencie przeważały umiarkowane spadki. W Warszawie w ciągu dnia słabo zachowywał się wskaźnik średnich spółek. WIG20 nie tylko nie zdołał sforsować oporu w okolicach 2445 punktów, ale zbliżył się do 2400 punktów. Handel od kilku dni toczy się przy malejących obrotach.
Historyczne zyski, choćby najlepsze, nie dają gwarancji, że fundusz, który często osiąga ponadprzeciętne wyniki, będzie kontynuował dobrą passę również w kolejnych latach. Dobrze jest jednak zwracać uwagę także na wyniki funduszy w kolejnych, takich samych postępujących po sobie okresach czasu. Pozwala to przynajmniej ogólnie zorientować się, czy interesujący nas fundusz jest akurat na fali wznoszącej, czy może wręcz przeciwnie.