Mieszkanie czy dom, wynajmować czy kupić – jak koronawirus zmieni rynek?
Mieszkanie w mieście czy dom pod miastem, kupić czy wynajmować, mieszkanie z TBS-u czy od dewelopera – stare pytania, ale może nowe odpowiedzi w czasie pandemii koronawirusa.
Mieszkanie w mieście czy dom pod miastem, kupić czy wynajmować, mieszkanie z TBS-u czy od dewelopera – stare pytania, ale może nowe odpowiedzi w czasie pandemii koronawirusa.
Stowarzyszenie Mieszkanicznik uruchomiło działania pomocowe dla przedsiębiorców działających w branży nieruchomości, szczególnie najmu. W tym celu powołano zespół 16 ekspertów, których zadaniem jest wsparcie prawne właścicieli nieruchomości i proponowanie praktycznych rozwiązań, by przetrwać kryzys.
‒ Nie pozwólmy, aby strach okazał się bardziej zaraźliwy od wirusa i wyłączył nasze logiczne myślenie. Zalecamy spokój i skupienie się nad tym, co możemy zrobić, aby zminimalizować skutki obecnej sytuacji ‒ apeluje Robert Kuliga, wiceprezes Stowarzyszenia Mieszkanicznik.
Rynek najmu mieszkań gwałtownie się zmienił. Spadki stawek za najem do niedawna były bardzo rzadkie. Z raportu Expandera i Rentier.io wynika jednak, że w marcu pojawiły się aż w 7 z 15 badanych miast. Jak na razie były jednak nieznaczne. Rządowy zakaz najmu krótkoterminowego stał się potężnym ciosem dla wynajmujących mieszkania w tym modelu.
Rok 2019 okazał się dla rynku mieszkaniowego najlepszym w historii pod względem wartości obrotu. Koniunkturę zawdzięczamy rosnącym zarówno cenom, jak i liczbie sprzedawanych mieszkań. Zeszłoroczne wyniki napędzała przede wszystkim dobra sytuacja finansowa gospodarstw domowych. W 2020 roku na rynku mieszkaniowym namieszał jednak koronawirus.
Okres szalejącej epidemii to niełatwy czas dla polskiej i światowej turystyki. Ile stracą wynajmujący mieszkania? Czy trzeba zwracać pieniądze za dokonane rezerwacje?
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Właścicieli Mieszkań na Wynajem – „Mieszkanicznik” skierowało do ministra zdrowia list, w którym stawia mieszkania należące do członków Stowarzyszenia do dyspozycji ministerstwa w celu przeznaczenia ich na lokale, w których mogłyby przebywać osoby poddane kwarantannie.
Sektor wynajmu mieszkań miał się relatywnie dobrze w trakcie ostatniego kryzysu. Powód był prosty. Gdy banki zakręciły kurki z kredytami, przybyło lokatorów chętnych na najem mieszkań – wynika z danych zebranych przez HRE Investments. To dobra wiadomość dla wszystkich, którzy w mieszkania inwestują w sposób długoterminowy, a nie spekulacyjny.
Adam Czerniak ekonomista Polityki Insight i SGH, proponuje wprowadzenie podatku katastralnego od drugiej i kolejnej nieruchomości mieszkaniowej. Ten pomysł krytykują deweloperzy i organizacje zrzeszające osoby zarabiające na wynajmie mieszkań.
Podatek za drugie mieszkanie – taką propozycję przedstawił na konferencji Ministerstwa Rozwoju jeden z zaproszonych ekspertów. Jak takie rozwiązanie wpłynęłoby na rynek nieruchomości?
Remont mieszkania w stanie deweloperskim jest łatwiejszym do zrealizowania procesem, niż remont mieszkania na rynku wtórnym w wieżowcu lub bloku, a już zwłaszcza w kamienicy. Łatwiejszym, nie znaczy jednak łatwym.
16% – mniej więcej z takiego zysku może cieszyć się ktoś kto miał w 2019 roku mieszkanie na wynajem – wynika z szacunków HRE Investments. To 10 razy więcej niż daje przeciętna roczna lokata bankowa. Nieruchomości w zeszłym roku deklasowały też obligacje skarbowe, fundusze inwestycyjne i notowania indeksu giełdowego WIG 20 skupiającego największe spółki rodzimego parkietu. Lepsze było tylko złoto.
Szwajcarzy 9 lutego w referendum odrzucili państwowe dotowanie budowy tanich mieszkań, a tymczasem niemieccy Zieloni przygotowali projekt ustawy wspierającej budownictwo komunalne.
Aż 31 proc. mieszkań na rynku wtórnym jest nabywanych w celach inwestycyjnych wskazuje barometr Metrohouse i Gold Finance. Wraz z coraz większą konkurencją na rynku najmu właściciele lokali starają się obniżać koszty eksploatacyjne związane z utrzymaniem mieszkania.
Nie udało się w Szwajcarii przeforsować postulatu, by urzędowo zagwarantować większą obecność na rynku mieszkaniowym spółdzielczych i komunalnych lokali na wynajem, a więc tańszych niż wolnorynkowe.
Rok 2019 przyniósł rekordową sprzedaż nowych mieszkań w Poznaniu, a mimo to ich ceny nie szybowały tak mocno w górę, jak w innych aglomeracjach. W stolicy Wielkopolski najmniej wzrosły też koszty najmu mieszkań. Poznaniakom pozazdrościć mogą zwłaszcza mieszkańcy Krakowa i Trójmiasta.
Ateny, Wilno czy Tallin to tylko kilka miast, w których za najem lokalu zapłacimy mniej niż w Warszawie. W skrajnych przypadkach stawki w europejskich stolicach bywają nawet 2-3 razy niższe niż „nad Wisłą” – wynika z danych przeanalizowanych przez HRE Investments. Z drugiej strony na starym kontynencie znajdziemy też 7 stolic, w których za przeciętne mieszkanie z jedną sypialnią wydamy od 5 do 14 tysięcy miesięcznie.
W 2019 r. na rynek najmu trafiło mnóstwo nowych mieszkań. Z raportu Expandera i Rentier.io wynika, że w ubiegłym roku internecie zamieszczono 282 tys. ogłoszeń o wynajmie, czyli aż o 58% więcej niż w 2018 r. Koszty najmu w IV kw. 2019 r. były o 5% wyższe niż przed rokiem. Ponieważ ceny lokali wzrosły mocniej, to rentowność inwestycji w mieszkanie na wynajem nieco spadła, ale wciąż jest bardzo atrakcyjna – średnio jest to niecałe 7% brutto rocznie.
Początek tego roku przyniósł podwyżki prądu i opłaty za wywóz śmieci, które bezpośrednio przekładają się na wzrost kosztów utrzymania mieszkania. Dotknie to zarówno gospodarstwa domowe, jak i właścicieli mieszkań na wynajem.
Między 2007 r. a trzecim kwartałem 2019 r. ceny nieruchomości mieszkaniowych wzrosły w 22 państwach członkowskich UE, a spadły w 6 – wynika z danych Eurostatu.