Niewielkie zmiany na rynku pracy, bezrobocie nadal wysokie
Komentarz nt. danych GUS o wynagrodzeniach i zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw w czerwcu.
Komentarz nt. danych GUS o wynagrodzeniach i zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw w czerwcu.
Kończący się tydzień obfitował w liczną grupę wydarzeń, począwszy od krajowych danych makro, poprzed dane z największych gospodarek, wystąpienie Janet Yellen w Kongresie, a na wynikach spółek z USA kończąc, które aspirowały do miana wydarzenia tygodnia. Nieoczekiwanie stało się nim zestrzelenie przez prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy malezyjskiego samolotu pasażerskiego z 298 osobami na pokładzie.
Pogorszenie nastrojów na rynkach globalnych, a także rozczarowujące dane o produkcji przemysłowej w Polsce, odcisnęły w czwartek niekorzystne piętno na notowaniach złotego. Oosłabił się on do wszystkich głównych walut.
Zakładane przed rokiem bankowe lokaty, po uwzględnieniu wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych (+0,3 proc. r/r) oraz 19-proc. podatku od zysków kapitałowych, dały zarobić średnio 2,04 proc. wobec 2,46 proc. miesiąc i dwa miesiące wcześniej.
Czerwiec był trzecim z kolei miesiącem, w którym najszybciej drożejącą kategorią dóbr i usług były koszty utrzymania mieszkania. W ciągu roku ta kategoria zdrożała o 1,6%. Co ciekawe gdyby nie „ustawa śmieciowa”, nie mielibyśmy inflacji na poziomie 0,3%, ale deflację 0,1% – wynika z szacunków Lion’s Bank.
Wczoraj złoty w skali dnia utrzymał się bez większych zmian, zaś obligacje nieznacznie się osłabiły w wyniku wyższego od oczekiwań odczytu inflacji (0,3 proc. rdr vs oczekiwane 0,2 proc.). W ciągu dnia złotym wahały zarówno krajowe informacje o inflacji, które umocniły naszą walutę, jak i wypowiedzi Janet Yellen, które raz odczytywane były jako gołębie, a raz jako jastrzębie i przez to raz umacniały a raz osłabiały złotego.
Od roku z rekordowo niskimi stopami procentowymi idzie w parze malejąca inflacja. O ile cenowego dołka możemy dopiero się spodziewać, to w kwestii stóp procentowych mamy zagadkę. I to tym większą, ponieważ Rada Polityki Pieniężnej na lipcowym posiedzeniu zrezygnowała z dotychczasowego zwyczaju podawania szacunkowego terminu pozostawania stóp na niezmienionym poziomie. Jedno jest pewne: im dłużej inflacja będzie niska, tym dłużej nie wzrosną stopy.
Kalendarium nowego tygodnia zawiera wiele, mogących wpłynąć na wycenę polskich aktywów, publikacji krajowych danych makro, spośród których najistotniejszy będzie jutrzejszy odczyt inflacji CPI. Dziś natomiast uwaga inwestorów skupiać się będzie na publikacji rachunku obrotów bieżących oraz danych o produkcji przemysłowej ze strefy euro. Nie oczekujemy, aby początek nowego tygodnia miał przynieść podwyższoną zmienność na krajowym rynku walutowym, czy obligacji skarbowych.
Ze względu na niewielką ilość publikacji makroekonomicznych oraz obchodzone w Stanach Zjednoczonych Święto Niepodległości, koniec tygodnia na światowym rynku finansowym upłynął wyjątkowo spokojnie.
We wtorek przez większą część dnia środek i długi koniec amerykańskiej krzywej rosły (o 2 pb.), zaś krótki koniec pozostał bez zmian. Wpływ na to miały głównie rosnące w ciągu dnia giełdy.
Majowe dane o sprzedaży detalicznej to kolejny już rozczarowujący raport z polskiej gospodarki w ostatnim czasie. To może zwiększać oczekiwania na cięcia stóp procentowych przez RPP. Do ich obniżki jednak nie dojdzie.
Czynników wzmacniających złotówkę w kolejnych trzech miesiącach jest wiele. Jednym z najważniejszych jest rosnący od IV. kwartału 2013 r. popyt wewnętrzny, który w dłuższej perspektywie przyczyni się on do stopniowego wzrostu inflacji, zwiększającej prawdopodobieństwo podwyższenia stóp procentowych przez RPP.
Czynników wzmacniających złotówkę w kolejnych trzech miesiącach jest wiele. Jednym z najważniejszych jest rosnący od IV. kwartału 2013 r. popyt wewnętrzny, który w dłuższej perspektywie przyczyni się do stopniowego wzrostu inflacji, zwiększającej prawdopodobieństwo podwyższenia stóp procentowych przez RPP. Ten łańcuch zależności powinien w prostej linii prowadzić do zwiększenia atrakcyjności polskiej waluty dla inwestorów zagranicznych (w szczególności w perspektywie prognozowanych obniżek stóp w strefie euro).
W kontekście ostatnich danych na temat inflacji rodzi się pytanie, czy Polsce grozi deflacja. To pytanie w pełni uzasadnione. Kwietniowy wzrost inflacji o 0,3% r/r sugeruje, że w wakacje, które z reguły są okresem deflacyjnym, możemy zejść nawet do poziomów ujemnych. Potwierdza to analiza składowych inflacji. Ceny paliw, energii i żywności są stosunkowo niskie, a najbliższego ich wzrostu – przede wszystkim w odniesieniu do żywności – można się spodziewać dopiero na jesieni. Na koniec tego roku inflacja może się znajdować poniżej 1%.
Nowe historyczne rekordy na Wall Street, silna rewizja w dół danych o amerykańskim PKB za I kwartał, najwyższa od 23 lat inflacja w Japonii i najlepsze od 9 lat nastroje brytyjskich konsumentów. Tak w dużym skrócie przedstawia się sytuacja na rynkach. Wszystko to jednak tematy drugorzędne. W dalszym ciągu bowiem liczą się głównie oczekiwania i spekulacje przed czerwcowym posiedzeniem Europejskiego Banku Centralnego (ECB).
W poniedziałek złotemu wyraźnie brakowało nowych silnych impulsów. W efekcie wahania polskich par były ograniczone, a zmiany w stosunku do piątkowego zamknięcia są śladowe.
W kwietniu przeciętna czteroosobowa rodzina wydała 876 złotych na utrzymanie mieszkania. To o ponad 2% więcej niż przed rokiem. Wzrost ten jest konsekwencją wyższych opłat za wywóz śmieci.
Choć oprocentowanie zakładanych przed rokiem depozytów bankowych spadało z miesiąca na miesiąc, to dzięki bardzo niskiej inflacji wciąż kończą się one z realnym zyskiem na przyzwoitym poziomie.
Kluczowe wydarzenia minionego tygodnia
Najistotniejszym wydarzeniem, które wpłynęło na rynki finansowe w minionym tygodniu była w konferencja prezesa EBC – Mario Draghiego. Draghi podczas swojego wystąpienia po raz kolejny zapowiedział możliwość wprowadzenia „niekonwencjonalnych narzędzi” przeciwdziałających niskiej inflacji w strefie euro.
W otoczeniu rekordowo niskich stóp procentowych kredyty zaczynają powoli drożeć. Wszystkiemu winne są marże, które banki podnoszą już od niemal roku – wynika z analizy przeprowadzonej przez Lion’s Bank.