Iskrzy na linii Grecja-UE
Pod koniec lutego mogło się wydawać, że problem obecności Grecji w strefie euro został rozwiązany. Nic bardziej mylnego.
Pod koniec lutego mogło się wydawać, że problem obecności Grecji w strefie euro został rozwiązany. Nic bardziej mylnego.
Dolar odzyskał większość strat po środowej wyprzedaży. Pozostaje jednak słabszy niż przed posiedzeniem Fed. Korekcyjne osłabienie będzie kontynuowane. Złoty mocniejszy do USD i stabilny do EUR. Dziś kończy się dwudniowy szczyt unijnych przywódców. W centrum uwagi rynków finansowych decyzje dotyczące Grecji.
Na powrót inflacji będziemy musieli czekać do ostatniego kwartału tego roku – taką datę wskazuje coraz więcej analityków ekonomicznych. Prognoza ta znajduje odzwierciedlenie również w opublikowanym w marcu br. raporcie Narodowego Banku Polskiego na temat zjawiska inflacji w Polsce w najbliższych latach.
Dolar nadal pnie się na coraz wyższe poziomy. Dziś wczesnym rankiem kurs EURUSD ocierał się już o wsparcie na 1,05. Do poziomu najniższego od marca 2003 eurodolara spycha oczekiwanie na podwyżki stóp przez Fed, które to wraz z wprowadzeniem QE prze EBC powiększają różnicę w rentownościach papierów skarbowych między USA a strefą euro. Do tego wczoraj doszły publikacje kolejnych niepokojących danych z Azji i pogłębiające się spadki cen ropy.
Przez całą środę rentowności na bazowych rynkach długu pozostawały względnie stabilne, po tym jak w przez pierwsze dwa dni tygodnia notowaliśmy spadki stymulowane przez uruchomienie zakupów przez EBC. Rynek zignorował słabsze niż oczekiwano oraz niż poprzednie odczyty produkcji przemysłowej w Chinach (6,8% r/r – realizacja, 7,8% – oczekiwania, 7,9% – poprzedni odczyt). Podobnie potraktowane zostały słabsze niż średnia prognoz odczyty produkcji przemysłowej w Zjednoczonym Królestwie oraz wyższa niż spodziewana szwedzka inflacja. W konsekwencji krzywa niemiecka przesunęła się w dół o 2 pb. w długim jej krzywej, podczas gdy krzywa amerykańska poszła w górę o 1 pb.
Poniedziałek zapisze się w historii jako dzień rozpoczęcia długo zapowiadanego przez EBC programu QE. W ramach luzowania ilościowego, frankfurcka instytucja będzie co miesiąc skupowała obligacje państw członkowskich o wartości 60 mld euro. Termin zakończenia programu wyznaczono na wrzesień 2016 roku. Już w zeszłym tygodniu Mario Draghi zapowiedział jednak, że dodruk taniego pieniądza potrwa „tak długo, jak długo nie stwierdzimy trwałego dostosowania ścieżki inflacji, odpowiadającego naszemu celowi inflacyjnemu: poniżej, ale blisko 2% w średnim okresie”.
Zgodnie z zapowiedziami EBC w poniedziałek rozpoczął skup aktywów finansowych na rynku wtórnym (ma to być kwota 60 mld EUR miesięcznie). W efekcie działań banku centralnego doszło do silnego spadku rentowności obligacji skarbowych państw strefy euro. Przykładowo notowania niemieckich 10-letnich papierów obniżyły się aż o 9 pb do 0,31%. Po wspomnianych spadkach bardziej odległe części krzywych dochodowości w strefie euro znalazły się poniżej zera. Dla Austrii, Belgii, Niemiec, Finlandii i Holandii ujemne kwotowania utrzymują się do sektora 6-letniego włącznie. Powoli zmniejszać się też będzie potencjalna pula papierów, które EBC będzie kupować.
Rozpoczęcie skupu obligacji przez EBC, poza oczywistym, choć niezbyt dynamicznym osłabieniem euro, widoczne było na rynkach obligacji zaledwie kilku państw i na parkiecie giełdy we Frankfurcie. Znacznie bardziej odczuwalny był powrót obaw związanych z Grecją, nad losem której pochylali się wczoraj ministrowie finansów. WIG20 rzecz jasna, skorzystał z powodu do zmartwień.
Złoty rozpoczął drugi tydzień marca od umocnienia do głównych walut. Wsparciem dla niego okazał się start skupu obligacji przez Europejski Bank Centralny (ECB) w ramach uruchomionego jeszcze w styczniu programu ilościowego luzowania polityki pieniężnej (QE).
Europejski Bank Centralny (ECB) rozpoczął skup obligacji w ramach programu QE, ponownie zawitały obawy o Grecję, a kurs EUR/USD koryguje swoje silne piątkowe spadki. To obraz dzisiejszego dnia na rynku walutowym. Do końca dnia niewiele on się zmieni.
Oczekiwanie na konferencję EBC sprzyjało w czwartek przed południem kontynuacji wzrostów rentowności niemieckich obligacji. Inwestorzy spodziewając się konkretnych informacji dotyczących momentu rozpoczęcia skupu aktywów sprzedawali niemieckie i kupowali obligacje francuskie, włoskie i hiszpańskie.
Brak informacji na temat uruchomienia programu QE przez EBC (zapowiedzianego przez prezesa M. Draghiego na marzec) stabilizował europejski rynek długu w przeddzień konferencji EBC.
Zaskakujące w swej skali cięcie stóp procentowych przez RPP zdecydowanie wsparło obóz byków na warszawskim parkiecie. Dziś jest szansa, że dobre nastroje podtrzyma Europejski Bank Centralny, dorzucając konkrety w sprawie skupu obligacji. Do tej pory ten czynnik nie miał wyraźnego wpływu na nasz rynek, więc może wreszcie się go doczekamy.
Po kilku miesiącach wahań, dyskusji, a czasem nawet kontrowersji, Rada Polityki Pieniężnej postanowiła po raz kolejny obniżyć stopy procentowe, tym razem dość radykalnie. Stawka referencyjna spadła z 2 do 1,5 proc. Prawdopodobnie o decyzji przesądził postępujący spadek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych i ocena przyszłych tendencji w tym zakresie. Nie bez wpływu były z pewnością także działania Europejskiego Banku Centralnego oraz kondycja naszej waluty.
Wzrosty na Wall Street, brak cięcia stóp procentowych w Australii, lepsze od prognoz dane o PKB Szwajcarii oraz bardzo silny skok sprzedaży detalicznej w Niemczech, to wszystko wydarzenia ostatnich godzin. Wydarzenia, które mogą kształtować nastroje na rynkach w dniu dzisiejszym.
Nowy tydzień na rynkach finansowych rozpoczęliśmy publikacją ostatecznych indeksów aktywności przemysłowej PMI dla Chin, strefy euro (jej największych gospodarek) i Polski. Wzrost wskaźnika PMI chińskiego przemysłu z 49,7 do 50,7 punktu oraz obniżka głównej stopy procentowej z 5,6% do 5,35% poprawiły nastroje graczy już od pierwszych godzin wczorajszego handlu. Jeszcze przed otwarciem rynku euro zaczęło lekko zyskiwać do dolara, a złoty umacniał się wobec obydwu tych walut. Trendy nasiliły się po publikacji analogicznych danych dla Europy.
Lepsze od spodziewanych dane PMI-przetwórstwo dla Niemiec i zbliżone do styczniowych odczytów dane z Eurostrefy, nie były w stanie istotnie zaszkodzić niemieckiemu długowi w godzinach porannych. Dopiero publikacja informacji o inflacji w Eurostrefie w lutym (rynek oczekiwał odczytu -0,4% r/r, zaś otrzymał -0,3% r/r) doprowadziła do pewnej przeceny papierów niemieckich. Opublikowane po południu dane PCE oraz dane ISM-przetwórstwo z USA nie zmieniły tendencji na bazowych rynkach długu, gdzie rentowności powoli podążały za rynkami akcji. Jednak ruchy w górę były stosunkowo nieznaczne, szczególnie w przypadku obligacji europejskich, bowiem inwestorzy pozostawali pod wpływem wyczekiwania na sygnały, zapowiedzianego na marzec, uruchomienia QE przez ECB. W efekcie krzywa amerykańska przesunęła się w skali całego dnia w górę o 3 pb., podczas gdy krzywa niemiecka pozostała praktycznie bez zmian.
Pierwszy tydzień każdego miesiąca to najbardziej gorący okres na rynku. W kalendarium mamy mnóstwo ciekawych danych, na czele z miesięczną zmianą zatrudnienia w Stanach Zjednoczonych, a dodatkowo odbędzie się kilka posiedzeń kluczowych banków centralnych. Nas najbardziej interesuje posiedzenie RPP, ale dla szerokiego rynku bardziej istotne będą decyzje banków centralnych Kanady, Australii, Strefy Euro i Wielkiej Brytanii.
W oczekiwaniu na jutrzejsze wyniki posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej, których do końca nie możemy być pewni, możliwe jest pewne uspokojenie sytuacji na rodzimym rynku walutowym. Dotyczy to też niezwykle „dygotalnej” ostatnio pary ze szwajcarskim frankiem.
Bieżący tydzień na rynku walutowym rozpoczynamy w okolicach 1,118 na EURUSD i 4,145 na EURPLN. Po silnym trendzie wzrostowym dolara z początku ub. tygodnia rynek wyraźnie ustabilizował się. Już w piątek handel przebiegał bardzo stabilnie biorąc pod uwagę skalę zmian z dnia poprzedniego. Kurs EURUSD chwilowo nawet zaczął odbijać od wsparcia na 1,12 które przełamał po wypowiedziach regionalnych prezesów Fed (J. Bullard’a z St. Louis i J. Williams’a z San Francisco).