Podaż gruntów budowlanych kluczowa dla zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych Polaków
Kamil Sobolewski przyznał, że był w grupie ekspertów, którzy postulowali budowę w Polsce rocznie 300 tysięcy mieszkań, co dawałoby szansę zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych Polaków w dość krótkiej perspektywie. Jednak obecnie buduje się w naszym kraju mniej niż 200 tysięcy mieszkań rocznie.
W jego ocenie, biorąc pod uwagę strukturę demograficzną Polski, stan istniejących mieszkań i ich lokalizację w często nieatrakcyjnych rejonach, to w naszym kraju brakuje minimum około 1 mln 800 tys. mieszkań.
Na to, że w tej chwili budujemy znacznie mniej mieszkań niż przed laty, w szczycie 240 tys. mieszkań rocznie, wpłynęło jego zdaniem kilka czynników.
Grunt to grunt
Kamil Sobolewski uważa, że najważniejszym z nich jest bardzo ograniczona dostępność gruntów pod budowy położonych w najbliższej okolicy dużych ośrodków miejskich.
„Policzyliśmy w raporcie Jak zaspokoić potrzeby mieszkaniowe Polaków stworzonym na zamówienie Pracodawców RP, że na zbudowanie 1 mln 800 tys. mieszkań w standardzie ursynowskim potrzeba 40 tys. hektarów gruntów” – powiedział.
„Przez ostatnie trzy lata, cztery największe miasta w Polsce udostępniły 63 hektary gruntów. W tym tempie wystarczającą ilość gruntów uwolnimy za tysiąc lat” – zauważył.
„Około dwóch procent wszystkich budowanych w ciągu roku mieszkań stanowią razem wzięte mieszkania społeczne, komunalne, zakładowe, czynszowe. Pozostałe ponad 90 procent mieszkań budują deweloperzy i osoby prywatne, stawiające domy jednorodzinne tzw. systemem gospodarczym” – stwierdził.
Czytaj także: „Lokal za grunt”, czyli legislacyjny remake z „social mixem” w tle
Lokal za grunt
Na pytanie jak w tej sytuacji zwiększyć podaż gruntów przeznaczonych pod budownictwo mieszkaniowe – Krzysztof Sobolewski odparł, że samorządy dysponują gruntami, na których mogłoby się rozwinąć budownictwo społeczne przy współudziale deweloperów.
Jego zdaniem deweloperzy posiadają w adekwatnej do potrzeb skali kompetencje do tworzenia nowych projektów nie tylko pod kątem samego zbudowania mieszkań, ale też dostosowania tych powstających projektów do potrzeb i możliwości finansowych przyszłych mieszkańców. Dlatego warto wykorzystać ich doświadczenie.
Dodał, że we wspomnianym raporcie postulowano ożywienie programu „Lokal za grunt”, który istnieje w polskim prawie, ale nie jest w praktyce wykorzystywany .
„Program ten polega na wykorzystaniu gigantycznego zasobu publicznego gruntów zarówno po stronie samorządów, jak i po stronie państwa” – powiedział Krzysztof Sobolewski.
Dodał, że sektor publiczny posiada zdolność przekształcenia gruntów, np. nieużytków, które dzisiaj są pasami terenu, którego się nie da zabudować w obecnej chwili. To oznacza, że nawet te samorządy, które nie posiadają własnych gruntów mają potencjał, aby skupować za niewielkie pieniądze nieużytki, następnie zaprowadzać na nich ład urbanistyczny i wykorzystać je jako działki gotowe pod zabudowę mieszkaniową.
Więcej gruntów, niższe ceny mieszkań
„W naszym raporcie wykazaliśmy, że cena gruntu z pozwoleniem na budowę stanowi 30% ceny metra kwadratowego mieszkania” – przypomniał Krzysztof Sobolewski.
W jego opinii pojawienie się nowej podaży gruntów pod budowy doprowadziłoby do spadku cen mieszkań o co najmniej 10 procent.
Zauważył, że samorządy ponoszą koszty związane z doprowadzeniem infrastruktury do działki budowlanej, zapewnieniem komunikacji publicznej, budową przedszkoli itd. Samorządy oczekiwałyby, aby nabywcy nowych mieszkań byli zameldowani w danym mieście i płacili tam podatki.
Krzysztof Sobolewski stwierdził, że są możliwe rozwiązania, które zapewnią samorządom dochody od właścicieli lub lokatorów mieszkań zbudowanych w formule „Lokal za grunt”.
W takim programie określona część wybudowanych przez dewelopera mieszkań stawałaby się własnością samorządu.