Grecka tragedia może potrwać dłużej, niż myślimy

Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter

dembik.christopher.saxo.bank.01.268Należy podkreślić, że ostateczne porozumienie z Grecją w najbliższym czasie nie nastąpi. Sytuacja stale się pogarsza, jednak bankructwo w nadchodzących tygodniach jest wysoce nieprawdopodobne. Nikt nie jest gotowy na takie ryzyko. EBC udowodnił tę tezę, kiedy pod koniec marca podwyższył pułap pomocy w zakresie płynności ELA dla greckich banków. Rozstrzygnięcie polityczne zostanie osiągnięte, jednak będzie to długotrwały proces.

Realnie groźną datą dla Grecji jest 20 lipca, kiedy zapada termin spłaty 3,5 mld EUR na rzecz EBC. Tymczasem Grecja jest na razie w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań finansowych. W szczególności, kraj ten ma poduszkę finansową, tj. warte 87 mld EUR aktywa finansowe w postaci udziałów w greckich spółkach publicznych i bankach. Ostatni raport datuje się na wrzesień 2014 r., a zatem można przyjąć, że w ostatnich miesiącach kwota ta uległa zdecydowanej amortyzacji. Wystarczy jednak do spłaty należności MFW w nadchodzących tygodniach.

W pespektywie krótkoterminowej, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie zawarcie niepewnego porozumienia w postaci niewielkich pożyczek i odroczenia realizacji obietnic socjalnych składanych przez grecki rząd, co pozwoli zyskać na czasie. Porozumienie może również obejmować przedłużenie terminu spłaty długu do 50 lat i przeprowadzenia kontroli kapitałowych, aby zapobiec panice bankowej. W marcu z greckich banków wypłacono w sumie 2,5 mld EUR, co mimo wszystko stanowi kwotę mniejszą, niż miesiąc wcześniej. Ogółem od początku roku z greckich banków wypłacono kwotę 22,3 mld EUR. Suma wypłat jest bardzo wysoka, jednak odpowiada zaledwie około jednej siódmej ogólnej kwoty depozytów bankowych w styczniu.

Tymczasowe porozumienie nie wystarczy, by rozwiązać problem kryzysu, ponieważ greckie zadłużenie jest nadal na niespłacalnym poziomie. Przedłużenie okresu spłaty do 50 lat to najczęściej wymieniane przez wierzycieli rozwiązanie, jednak nie zmniejszy ono ogólnego obciążenia długiem i nie zapewni rządowi wystarczającej elastyczności, aby pobudzić wzrost gospodarczy. W tej sytuacji Grecja jest niemalże skazana na porażkę i dekadę reżimu oszczędnościowego.

Grecja potrzebuje własnego katharsis, aby rozpocząć na nowo. Wszyscy wiemy, że jedynym sposobem byłaby restrukturyzacja długu, jednak ta kwestia jest obecnie delikatna pod względem politycznym. Temat ten może zostać poruszony dopiero za dwa czy trzy lata, po wyborach w Hiszpanii (2015 r.), we Francji i w Niemczech (2017 r.). W idealnym świecie, obniżenie zadłużenia wynosiłoby 50% czy 60%, jednak żadne z państw członkowskich UE nie jest gotowe na taką stratę. Bardziej racjonalna byłaby obniżka o 30% i mogłoby to być korzystne rozwiązanie zarówno dla Grecji, jak i dla jej wierzycieli.

W takim przypadku reakcja rynku byłaby nieprzewidywalna. Mógłby nastąpić krótkoterminowy efekt powodujący wzrost stóp procentowych dla zadłużonych państw południowoeuropejskich, takich jak Włochy. Wiele funduszy hedgingowych uznałoby to wydarzenie za okazję osiągnięcia łatwego zysku. Zakres negatywnego oddziaływania byłby jednak bardzo ograniczony, ponieważ sektor prywatny nie jest niemal w ogóle zaangażowany w Grecji, a UE dysponuje wieloma instrumentami umożliwiającymi powstrzymanie panicznej sprzedaży: luzowaniem ilościowym EBC, programem OMT (bezpośrednich transakcji monetarnych), ESM (Europejskim Mechanizmem Stabilności) oraz unią bankową. Bankructwo wydaje się najmniej negatywnym rozwiązaniem greckiego dramatu, który stwarza realne zagrożenie dla ożywienia gospodarki europejskiej.

Christopher Dembik
Saxo Bank