Eurostat o rosnącej produktywności w Polsce
Realna produktywność pracy na osobę zatrudnioną, po wyrównaniu sezonowym, osiągnęła w Polsce poziom 119,7 pkt przy 2020 r. równym 100, wobec 107,3 pkt w UE. W ciągu roku polski wskaźnik wzrósł o 3,1%, podczas gdy w całej Unii o niespełna 0,7%.
Jeszcze wyraźniej wygląda porównanie ze średnim poziomem z 2020 r.: w II kwartale 2026 r. produktywność na zatrudnionego była w Polsce o 19,7% wyższa, a w UE – o 7,3%. Także w ujęciu kwartalnym przewaga pozostaje widoczna: między I a II kwartałem 2026 r. indeks dla Polski zwiększył się o około 1,0%, wobec około 0,4% w UE.
To istotna informacja, zwłaszcza że II kwartał nie był okresem wyjątkowo dynamicznej ekspansji całej europejskiej gospodarki. Według szacunku Eurostatu PKB UE wzrósł w tym czasie o 1,2% r/r, zaś w Polsce – o 3,7% (SCA).
Na takim tle dalszy wzrost produktywności w Polsce nabiera szczególnego znaczenia: wskazuje, że konwergencja nie jest wyłącznie skutkiem szybszego wzrostu zatrudnienia czy wykorzystania dodatkowych zasobów pracy.
Czytaj także: Na tle Europy mamy bardzo zdrową gospodarkę
Dystans wciąż istnieje, ale Polska szybko go zmniejsza
Przy interpretacji indeksów produktywności konieczne jest jedno zastrzeżenie. Wartość 119,7 dla Polski i 107,3 dla UE nie oznacza, że poziom produktywności polskiego pracownika jest wyższy od przeciętnego poziomu w Unii. Indeksy pokazują zmianę w stosunku do własnego poziomu z roku bazowego. Informują więc o tempie poprawy produktywności, a nie o jej bezwzględnym poziomie.
Ten ostatni nadal pozostaje w Polsce wyraźnie niższy. Według Komisji Europejskiej produktywność pracy mierzona PKB na godzinę pracy według parytetu siły nabywczej wzrosła z 61,9% średniej UE w 2021 r. do 68,6% w 2025 r. Oznacza to, że Polska nadal jest gospodarką doganiającą, ale dystans produktywnościowy w ostatnich latach zmniejsza się stosunkowo szybko.
Najnowsze dane kwartalne wpisują się w dłuższy trend. W całym 2025 r. realna produktywność na godzinę pracy zwiększyła się w Polsce o 4,1%, wobec 1,4% w UE. Wyższą dynamikę odnotowano jedynie w Irlandii – 10,5%, przy czym wynik tego kraju pozostaje silnie podatny na wpływ działalności przedsiębiorstw wielonarodowych – oraz na Łotwie – 4,2%.
W I kwartale 2026 r. produktywność godzinowa w Polsce nadal rosła szybko, o 2,8% r/r, przy wzroście o 0,1% w całej UE. Najnowszy odczyt za II kwartał 2026 r. wskazuje, że przewaga dynamiki Polski utrzymała się również w przypadku produktywności liczonej na osobę zatrudnioną.
Indeks produktywności wzrósł w Polsce ze 116,0 pkt w II kwartale 2025 r. do 119,7 pkt w II kwartale 2026 r., czyli o 3,1% r/r. W UE wzrost wyniósł w tym samym czasie jedynie około 0,7%.
Warto spojrzeć na ten proces również z dłuższej perspektywy. Do II kwartału 2026 r. realna produktywność na osobę zatrudnioną była w Polsce o około 50,8% wyższa niż w 2010 r., o 34,1% wyższa niż w 2015 r. i o 19,8% wyższa niż w 2020 r.
Kierunek zmian jest więc jednoznaczny: polska gospodarka od wielu lat zwiększa wielkość realnej produkcji przypadającą na jednostkę pracy. Jest to część szerszego procesu konwergencji, który po rozszerzeniach UE szczególnie silnie zaznaczał się w państwach Europy Środkowo-Wschodniej.
Rys. 1 Realna produktywność na osobę zatrudnioną w Polsce:

Źródło: opracowanie własne ZBiA, dane: Eurostat
Paradoks niskich inwestycji
Na tym tle szczególnie interesujący staje się jeden z trwałych paradoksów polskiej gospodarki. Polska od wielu lat charakteryzuje się relatywnie niską stopą inwestycji, a równocześnie osiągała szybki wzrost gospodarczy i znaczącą poprawę produktywności.
Proste zestawienie tych dwóch obserwacji mogłoby prowadzić do wniosku, że inwestycje nie mają dla procesu konwergencji szczególnego znaczenia. Byłby to jednak wniosek zbyt daleko idący – sama relacja inwestycji do PKB jest miarą syntetyczną, na którą wpływają m.in. struktura sektorowa gospodarki, wielkość istniejącego zasobu kapitału oraz związana z nim skala inwestycji odtworzeniowych.
Znaczenie ma również możliwość absorpcji technologii rozwiniętych wcześniej w innych gospodarkach. Polska jako kraj doganiający mogła przez wiele lat korzystać z technologii, know-how, metod organizacji produkcji czy modeli biznesowych powstałych poza krajem, m.in. dzięki bezpośrednim inwestycjom zagranicznym i integracji z europejskimi łańcuchami wartości.
Część kosztów stworzenia tej wiedzy została poniesiona w innych gospodarkach, podczas gdy jej zastosowanie zwiększało efektywność działalności prowadzonej w Polsce. Taki mechanizm pomaga wyjaśnić, dlaczego stosunkowo niska stopa inwestycji nie musiała dotychczas przekładać się na równie niską dynamikę produktywności.
Wraz z postępem konwergencji coraz ważniejsze staje się jednak inne pytanie: nie tylko ile Polska inwestuje, lecz przede wszystkim – w jakie aktywa.
Nie tylko ile, lecz także w co inwestujemy
Kwartalne dane Eurostatu pozwalają podzielić nakłady brutto na środki trwałe m.in. na budynki mieszkalne, pozostałe budynki i budowle, maszyny i urządzenia wraz z systemami uzbrojenia, środki transportu, sprzęt ICT oraz produkty własności intelektualnej. Dwie ostatnie bardziej szczegółowe kategorie w części państw są raportowane dobrowolnie, co trzeba uwzględnić przy porównaniach międzynarodowych.
Najnowsze szczegółowe dane o inwestycjach według rodzaju aktywa są obecnie dostępne do I kwartału 2026 r. Zestawienie czterech głównych kategorii pokazuje, że relatywnie niska stopa inwestycji w Polsce nie jest zjawiskiem równomiernie rozłożonym pomiędzy poszczególne rodzaje kapitału.
Porównanie oparto na udziale nakładów na poszczególne rodzaje aktywów w PKB, co pozwala ocenić ich skalę względem wielkości gospodarki, a nie jedynie dynamikę w stosunku do wybranego roku bazowego.
Rys. 2 Nakłady brutto na środki trwałe według rodzaju aktywów – Polska i UE (% PKB, SCA):

W przypadku maszyn i urządzeń wraz z systemami uzbrojenia nie występuje wyraźna luka względem UE. W I kwartale 2026 r. nakłady tego rodzaju odpowiadały w Polsce za 6,6% PKB wobec 6,4% w UE. Od początku 2024 r. polski wskaźnik pozostawał przy tym powyżej średniej unijnej, osiągając okresowo ponad 7% PKB.
Wniosek ten wymaga jednak ostrożności, bowiem ta kategoria obejmuje również systemy uzbrojenia. Przy rosnącej skali polskich wydatków obronnych część relatywnie wysokiego poziomu tej kategorii może być związana właśnie z inwestycjami wojskowymi. Nie można jej więc automatycznie traktować jako miary technicznego uzbrojenia sektora przedsiębiorstw.
Wyraźnie inny obraz daje kapitał oparty na wiedzy. Nakłady na produkty własności intelektualnej odpowiadały w I kwartale 2026 r. za 1,6% polskiego PKB wobec 4,4% w UE. Co istotne, różnica jest trwała: od początku 2024 r. polska relacja utrzymywała się na poziomie 1,5-1,6% PKB, podczas gdy w Unii oscylowała w granicach około 4%. W tej kategorii luka jest więc nie tylko znaczna, ale również nie widać dotychczas wyraźnego procesu jej zmniejszania.
Z perspektywy przyszłej produktywności jest to szczególnie istotne, ponieważ produkty własności intelektualnej obejmują aktywa związane m.in. z działalnością badawczo-rozwojową, oprogramowaniem i innymi formami kapitału opartego na wiedzy.
Odmienną strukturę widać także w inwestycjach budowlanych. W przypadku pozostałych budynków i budowli, z wyłączeniem mieszkań, udział nakładów w PKB jest w Polsce wyższy niż w UE. W I kwartale 2026 r. wynosił 6,6% wobec 5,6% PKB, a w II kwartale 2024 r. różnica sięgała nawet 1,6 pkt proc. W kolejnych kwartałach nieco się zmniejszyła, lecz Polska przez cały analizowany okres pozostawała powyżej średniej unijnej.
Najbardziej nietypowy obraz daje natomiast budownictwo mieszkaniowe. Nakłady na budynki mieszkalne odpowiadały w I kwartale 2026 r. za zaledwie 2,2% PKB w Polsce wobec 5,1% w UE. Podobna różnica utrzymywała się przez cały okres od początku 2024 r. Tego wyniku nie należy jednak interpretować jako dowodu niskiej aktywności budowlanej mierzonej liczbą powstających mieszkań. Wręcz przeciwnie – Polska od lat jest liderem intensywności nowego budownictwa wśród państw UE.
Należy jednak pamiętać, że liczba ukończonych mieszkań na 1000 mieszkańców jest fizyczną miarą przyrostu zasobu, natomiast udział inwestycji mieszkaniowych w PKB pokazuje wartość ponoszonych nakładów w relacji do wielkości gospodarki. W przypadku Polski wysoka intensywność nowej podaży współistnieje dodatkowo z potrzebą nadrabiania wciąż niższego niż przeciętnie w UE zasobu mieszkaniowego.
Coraz trudniejszy etap konwergencji
Najnowsze dane o produktywności za II kwartał 2026 r., zestawione ze szczegółowymi danymi o strukturze inwestycji dostępnymi do I kwartału, pozwalają spojrzeć na polską gospodarkę z szerszej perspektywy niż przez często przywoływaną niską stopę inwestycji.
Z punktu widzenia osiągniętego rezultatu obraz jest korzystny. Produktywność pracy rośnie w Polsce wyraźnie szybciej niż średnio w UE, a przewaga ta utrzymuje się także w 2026 r. Jednocześnie analiza struktury inwestycji pokazuje, że nie można mówić o jednolitym niedoborze kapitału we wszystkich jego kategoriach.
Polska przeznacza relatywnie dużo środków na maszyny i urządzenia wraz z systemami uzbrojenia oraz na pozostałe budynki i budowle. Niski udział nakładów mieszkaniowych w PKB okazuje się z kolei trudniejszy do jednoznacznej interpretacji, ponieważ współistnieje z bardzo wysoką liczbą ukończonych mieszkań w relacji do liczby ludności. Najbardziej istotną słabością pozostają inwestycje w produkty własności intelektualnej oraz szerzej – kapitał oparty na wiedzy i innowacjach.
To właśnie ten element może nabierać coraz większego znaczenia wraz ze zmniejszaniem dystansu rozwojowego. Na wcześniejszym etapie konwergencji gospodarka może zwiększać produktywność przede wszystkim dzięki absorpcji technologii wytworzonych gdzie indziej. Im bliżej znajduje się jednak granicy technologicznej, tym większą rolę odgrywa zdolność do samodzielnego tworzenia, rozwijania i komercjalizacji nowych rozwiązań.

Agnieszka Nierodka – ekonomistka, doradca zarządu w Zespole Badań i Analiz Związku Banków Polskich. Specjalizuje się w zagadnieniach dotyczących rozwoju rynku hipotecznego i nieruchomości, refinansowania kredytów hipotecznych, ochrony konsumenta oraz prawa europejskiego.
Posiada bogate doświadczenie jako prelegent i trener dla sektora bankowego i deweloperskiego oraz jako autorka publikacji na temat rozwoju bankowości hipotecznej i rynku listów zastawnych w Polsce i UE, ochrony konsumenta hipotecznego oraz efektywności obowiązków informacyjnych wobec konsumenta.
Od ponad 15 lat zapewnia wsparcie w zakresie badań statystycznych i problemów legislacyjnych grupom roboczym przy Europejskiej Federacji Hipotecznej w Brukseli.