Czy dolar będzie kosztował ponad 4 zł?
Na razie na rynku panuje spokój. Złoty tuż po wyborach jest względnie stabilny. Jak decyzje nowego rządu i Europejskiego Banku Centralnego wpłyną na kondycję krajowej waluty?
Na razie na rynku panuje spokój. Złoty tuż po wyborach jest względnie stabilny. Jak decyzje nowego rządu i Europejskiego Banku Centralnego wpłyną na kondycję krajowej waluty?
Poniedziałkowa sesja nie wniosła istotnych zmian do obrazu głównej pary walutowej. Praktycznie przez cały dzień eurodolar konsolidował się w okolicach poziomów, do których spadł w reakcji na zeszłotygodniowy mocno gołębi ton posiedzenia EBC oraz mieszane dane PMI dot. aktywności gospodarczej strefy euro. Wczorajsza publikacja indeksu nastrojów Ifo dla Niemiec dodatkowo umocniła rynek w przekonaniu, że w niedługim czasie EBC może zdecydować się po raz kolejny udzielić wsparcia gospodarce Wspólnoty.
Wygrana PiS w niedzielnych wyborach parlamentarnych w Polsce była w cenach. Perspektywa samodzielnych rządów już nie. To będzie działać na wyobraźnię inwestorów. Przestraszyć mogą się zwłaszcza inwestorzy zagraniczni.
Złoty stabilnie reaguje na wynik wyborów parlamentarnych. Wobec spadku ryzyka politycznej destabilizacji, spodziewamy się umocnienia złotego w najbliższej perspektywie. W dłuższym horyzoncie decydujące znaczenie będą miały czynniki zewnętrzne. Piątkowa obniżka stóp procentowych w Chinach powinna pozytywnie wpłynąć na nastroje dla ryzykowniejszych aktywów. Podobnie działać będzie wzmocnienie stymulacji gospodarki ze strony Banku Japonii (posiedzenie w piątek) oraz, do pewnego stopnia, oddalenie perspektywy podwyżki stóp w USA (środa).
Polska waluta bardzo spokojnie przyjęła wynik niedzielnych wyborów – nie ma mowy o żadnej panice, a wręcz przeciwnie – złoty lekko zyskuje o poranku. Zwycięstwo partii Prawo i Sprawiedliwość od dawna było wycenione w kursie złotego, ponieważ zagraniczni inwestorzy mają taki sam dostęp do przedwyborczych sondaży jak my. Dla złotego dobra wiadomość jest taka, że udało się uniknąć parlamentu rozdrobnionego, który mógłby doprowadzić do przyspieszonych wyborów. Stabilność jest zawsze mile widziana przez zagranicznych inwestorów.
Poniedziałkową sesję na rynku głównej pary walutowej rozpoczynamy nieznacznie powyżej 1,10 po tym jak piątkowy handel nasilił wyprzedaż euro wobec dolara sprowadzając kurs w okolice najniższego poziomu od połowy sierpnia br. Zeszłotygodniowa deprecjacja eurodolara to głównie wynik reakcji rynku na mocno gołębi ton październikowego posiedzenia EBC. Obecnie nastawienie rady banku to nie wait-and-see, lecz work-and-assess, co zostało zinterpretowane, jako skłonność EBC do poluzowania polityki pieniężnej i to już w najbliższym czasie. Prezes M. Draghi informując podczas konferencji prasowej, że na grudzień planowana jest analiza bieżącego programu luzowania polityki pieniężnej w kontekście jego ewentualnej zmiany dodatkowo wzmocnił oczekiwania, na przedłużenie prowadzonego obecnie programu QE.
Od kliku lat ekonomiści mówią, że tania chińska siła robocza niebawem przejdzie do historii. Tempo, w jakim bogaci się przeciętny obywatel Chin, jest zadziwiające. Polacy mogą tylko zazdrościć – komentuje Marcin Lipka, analityk walutowy Cinkciarz.pl.
Gospodarka: Informacje – Wydarzenia – Opinie
Tydzień rozpocznie się od fali powyborczych opinii i komentarzy, w tym także ocen dotyczących perspektyw gospodarczych. Niezależnie od politycznej konstelacji w parlamencie, można się spodziewać istotnych zmian w wielu dziedzinach ekonomicznych realiów. Gorący okres potrwa zapewne co najmniej kilka tygodni.
Zlikwidowanie podatku dochodowego nie jest pomysłem nowym. Co jakiś czas słyszymy o zniesieniu podatku za pracę. Co ważniejsze, im więcej zarabiamy, zazwyczaj jest to związane z posiadaniem większych kompetencji, tym większe koszty ponosimy. Wydaje się, że jest to jeden z najmniej sprawiedliwych podatków, które są odgórnie nakładane na obywateli. Jednak czy zniesienie tego podatku nie jest przypadkiem gotową katastrofa dla budżetu państwa, czy wręcz przeciwnie jest to bodziec, który rozrusza gospodarkę?
VMware, globalny lider w dziedzinie infrastruktury środowiska chmury i rozwiązań mobilnych dla biznesu, opublikował wyniki badań, które obalają mit millenialsów. Dowodzą one, że pracownicy – bez względu na swój wiek – mają istotny wpływ na tempo transformacji cyfrowej przedsiębiorstw oraz że zdają sobie sprawę z ważnej roli umiejętności cyfrowych* w zapewnieniu rozwoju i konkurencyjności firmy.
W ostatnim czasie pojawił się długo oczekiwany Globalny Raport Innowacyjności („The Global Innovation Index 2015 – Effective Innovation Policies for Development”) – obszerny i ważny dokument opracowywany cyklicznie m.in. przez Uniwersytet Cornella. Ósma edycja raportu obejmuje 141 gospodarek, co stanowi 95,1% ludności na świecie i 98,6% światowego produktu krajowego brutto.
W piątek polska polityka powinna górować nad obserwowaną w ostatnich 24 godzinach silną poprawą klimatu inwestycyjnego na świecie. W obawie przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi inwestorzy będą powstrzymywać się z kupnem akcji. Atmosfera wyczekiwania ma szansę też udzielić się złotemu, po tym jak w czwartek wyraźnie zyskał do euro i franka, tracąc jednocześnie do dolara.
Prezes EBC po raz kolejny wykazał się kunsztem wpływania na nastroje na rynkach i kształtowania wartości euro na pożądane tory. Nie podejmując żadnej decyzji osłabił walutę oddziałując jedynie na oczekiwania inwestorów. Kurs EUR/USD powrócił w rejon akceptowalnego poziomu 1,10. Złoty stabilniejszy. Zyskał do euro, stracił do dolara. Swobodne spadanie zostało zakończone. Rodzima waluta będzie aprecjonować.
Najważniejszym wydarzeniem czwartkowej sesji było posiedzenie EBC. Zgodnie z oczekiwanymi bank utrzymał koszt pieniądza na dotychczasowym poziomie (0,05% dla głównej stawki rynkowej). Sama decyzja nie wpłynęła na notowania eurodolara, była bowiem powszechnie oczekiwana przez rynek. W kraju po mocnej środowej przecenie, podczas wczorajszego handlu eurozłoty odreagowywał, jeszcze przed południem schodząc w okolice 4,275.
Podczas gdy polityka monetarna NBP zdaje się być zdefiniowana na najbliższe miesiące, uwaga inwestorów skupia się teraz wokół niedzielnych wyborów parlamentarnych oraz ich potencjalnego wpływu na kondycję PLN.
Czwartek będzie miał jednego bohatera. Mario Draghi, szef EBC, pewno postawi kropkę nad „i” w sprawie programu QE, czyli ilościowego łagodzenia polityki pieniężnej. Mało kto wierzy w modyfikację Quantitative Easing już teraz, ale temat jest aktualny, gdy okazało się, że strefa euro znowu wpadła w deflację. EBC ma problem, bo powinien utrzymywać inflację w pobliżu 2 proc. Gdyby okazało się jednak, że EBC coś chce zmienić w swojej polityce skupu obligacji, byłoby to sporą niespodzianką, na którą euro musi zareagować.
Na rynku stopy procentowej środowa sesja przyniosła spadek rentowności obligacji skarbowych. Podążając za zmianami na core markets, dochodowości polskich papierów obniżyły się o kilka punktów bazowych na całej długości krzywej. Niewykluczone, że przy braku istotniejszych wydarzeń inwestorzy zaczęli się już pozycjonować pod czwartkowe posiedzenie EBC.
W obliczu obaw związanych z wyborami dzisiejsze posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego w przypadku złotego traci na znaczeniu, choć w dłuższym horyzoncie może mieć dla niego istotniejsze znaczenie. Przełomu spodziewać się nie należy, choć Draghi na pewno nie powie nic, co samo z siebie będzie korzystne dla euro.
Inwestycje w akcje na warszawskiej giełdzie nie dały w tym roku powodów do zadowolenia. Korzystniej było ulokować pieniądze w obligacjach skarbowych.
Złoty nerwowo reaguje na najnowsze propozycje pobudzenia wzrostu gospodarczego przedstawione przez H. Kowalczyka, posła Prawa i Sprawiedliwości (PiS), które w koalicji z mniejszymi partiami lideruje w sondażach przedwyborczych. Program zakłada wpompowanie do gospodarki 350 mld zł 6-letnich, nieoprocentowanych pożyczek z banku centralnego dla banków z przeznaczeniem na kredyty inwestycyjne dla firm. Ma to być w założeniu projekt zbliżony do stosowanego przez Europejski Bank Centralny programu LTRO (Long-Term Refinancing Operations). Jak zaznaczył Kowalczyk, PiS nie zamierza podporządkowywać banku centralnego, ale uważa, że nie powinien on być wyłącznie strażnikiem inflacji i wartości pieniądza, ale również odpowiedzialny za stymulowanie wzrostu gospodarczego. Stwierdził jednocześnie, iż obniżka stóp procentowych byłaby uzasadniona z uwagi na niszczący wpływ deflacji na procesy ekonomiczne.