Boom na innowacje i nieruchomości

Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter

gerda.broker.04.400x273Na tle dobrej koniunktury w polskiej gospodarce wyróżniają się dwie tendencje. Pierwsza to rosnący nacisk na zwiększenie poziomu jej innowacyjności, który powinien zacząć przyciągać uwagę inwestorów. Druga, która już została przez nich dostrzeżona, to rosnąca atrakcyjność rynku nieruchomości, w porównaniu z niską opłacalnością lokat bankowych. Obie stwarzają interesujące możliwości budowania zróżnicowanego portfela, przynoszącego satysfakcjonujące zyski.

Choć o konieczności zwiększenia stopnia innowacyjności polskiej gospodarki mówi się od bardzo dawna, to chyba jeszcze nigdy ta kwestia nie była tak mocno obecna w mediach, jak w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Co więcej, nigdy tak dużej wagi nie miała ona w deklaracjach i decyzjach dysponentów publicznych pieniędzy. Jest to wyraźnie widoczne w planowanej strukturze wydatkowania środków z unijnych pieniędzy, przeznaczonych do wydania z programów pomocowych na lata 2014-2020, a co za tym idzie w postaci licznych programów, w ramach których mogą one zostać wykorzystane. Ma także swój wyraz w tworzonych powoli preferencjach dla innowacyjnych przedsiębiorców i inicjatyw, w tym również podatkowych.

Obserwując przebieg procesów innowacyjnych w polskiej gospodarce, można dostrzec dwa główne nurty, na pierwszy rzut oka dość od siebie odległe, sprawiające wręcz wrażenie dwóch odrębnych światów i dwóch spojrzeń na innowacyjność. Pierwszy dobrze obrazują dane Głównego Urzędu Statystycznego, obejmujące tradycyjne podejście, bazujące na wydatkach firm na badania i rozwój. Wynikające z nich wnioski są dość oczywiste. Po pierwsze, na innowacyjność przeznaczanych jest zdecydowanie zbyt mało pieniędzy. Pod tym względem odstajemy nie tylko od europejskiej czołówki, ale od lat pozostajemy daleko poniżej sięgającej ponad 2 proc. średniej, z wydatkami nie przekraczającymi 1 proc. PKB. Jeszcze gorzej wygląda porównanie pod względem nominalnych kwot na badania i rozwój, które w 2013 r. wyniosły niecałe 3,5 mld euro. Po drugie, zaledwie 18,6 proc. przedsiębiorstw (badania obejmują te zatrudniające minimum 10 osób) przemysłowych prowadzi aktywną działalność innowacyjną, a spośród firm usługowych jedynie 12,3 proc. W innowacjach przodują duże korporacje. Jeśli dodać do tego, że główne obszary, na których koncentruje się innowacyjność to produkcja leków i wyrobów farmaceutycznych, wydobywanie węgla, produkcja chemikaliów, koksu i rafinacji ropy naftowej, a firmy produkujące komputery i wyroby elektroniczne znajdują się na szóstym miejscu wśród „liderów” innowacyjności, wyprzedzając producentów pojazdów i napojów, obraz innowacyjnej polskiej gospodarki nie wygląda imponująco.

Na szczęście ma on też inną stronę, widoczną choćby z pierwszego raportu Polskie Startupy 2015, opracowanego przez Fundację Startup Poland. Choć być może ze statystycznego punktu widzenia nie jest on tak imponujący, to jednak pokazuje, że świat polskich innowacji liczy ponad 2400 firm, z których aż 49 proc. ocenia swoje produkty jako innowacyjne w skali globalnej, a potwierdzeniem, że nie jest to subiektywne mniemanie jest fakt, że ponad połowa sprzedaje swoje produkty lub usługi klientom zagranicznym. Wśród dominujących dziedzin działalności nie ma wydobywania i rafinacji, są zaś software, e-commerce, mobile, SaaS, Web Service, a nie brakuje także takich jak life science, internet of things, big data, semantic web, czy robotyka, a te ogólne pojęcia przekładają się na konkretne produkty i usługi, z których korzystają zarówno firmy, jak i indywidualni użytkownicy. Dynamika wzrostu biznesu większości z tych niewielkich jeszcze w większości przypadków firm sięga 50-100 proc. rocznie, co oznacza, że wkrótce zaczną one być dostrzegane przez oficjalne statystyki.

To powoduje, że rynek startup-ów staje się interesującą alternatywą wobec wciąż słabej i niepewnej giełdy oraz symbolicznych odsetek w bankach. Gerda Broker stawia na rozwiązania związane z szybko rosnącymi, już komercjalizującymi swoje pomysły firmami, dostarczając im możliwości finansowania głównie pożyczkowego, atrakcyjnego także dla inwestorów, rekomendując produkty oparte na tej filozofii, zarówno w formie obligacji, jak i funduszy.

Warto przy tym zwrócić uwagę na wybiegające poza standardowe możliwości budowy portfela inwestycyjnego rozwiązania, jakie mogą być tworzone w wyniku połączenia nowych na naszym rynku produktów związanych z innowacyjnymi technologiami, z możliwościami oferowanymi przez rynek nieruchomości. Inwestowanie w nieruchomości znajduje się na pierwszym miejscu wśród priorytetów dotyczących lokowania pieniędzy przez Polaków. Ich atrakcyjność dodatkowo zwiększa się w okresie rekordowo niskich stóp procentowych, gdy z jednej strony mamy do czynienia z ograniczonymi możliwościami uzyskiwania atrakcyjnych dochodów z lokat, z drugiej zaś z niskim kosztem kredytów, umożliwiającym wspomaganie inwestycji w nieruchomości. W tej dziedzinie od dłuższego czasu obserwujemy bardzo dobrą koniunkturę, jak i rozwój nowych możliwości, związanych nie tylko ze wzrostem wartości nieruchomości, ale także z uzyskiwaniem dochodów z wynajmu. Tu również mamy do czynienia z niewielką ofertą produktów inwestycyjnych ze strony instytucji finansowych. Paradoksalnie, wraz z boomem na rynku nieruchomości i wzrostem zainteresowania rynkiem ze strony inwestorów, mamy do czynienia z przypadkami zamykania i likwidacji nielicznych funduszy nieruchomości, które rozpoczęły działalność zaledwie kilka lat temu. W ich miejsce nie pojawiają się nowe, mimo ewidentnych korzyści i nowych możliwości związanych z rynkiem, a także rosnącego zainteresowania ze strony inwestorów indywidualnych, chętnie lokujących kapitał w nieruchomości i poszukujących możliwości z nim związanych.

Roman Przasnyski,
GERDA BROKER