Bankowość i Finanse | Gospodarka | Musimy wyjść z pułapki populizmu

Bankowość i Finanse | Gospodarka | Musimy wyjść z pułapki populizmu
Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
Potrzebny jest nam konsensus, zgoda polityczna, na kształt tego jak w sprawie wsparcia dla Ukrainy, czy wcześniej wejścia do NATO i UE. Konsensus co do polityki gospodarczej i opamiętania się np. w sprawie kryzysu demograficznego – uważa dr Sławomir Dudek, ekspert w zakresie finansów publicznych, adiunkt w Szkole Głównej Handlowej, wieloletni dyrektor Departamentu Polityki Makroekonomicznej w Ministerstwie Finansów. Rozmawiał z nim Krzysztof Grad.

Prognozy ekonomistów pojawiające się pod koniec minionego roku miały wyraźnie pesymistyczny wydźwięk…

– Cóż, ja również obawiam się czarnego scenariusza. Od kryzysu zapoczątkowanego upadkiem Lehman Brothers w 2008 r. problemy gospodarcze były przesuwane, a nie rozwiązywane. To było tzw. ratowanie niestandardowymi działaniami polityki gospodarczej, które jednak zasadniczo sprowadzało się do zamiatania pod dywan i przesuwania narastającej góry śmieci na kolejne lata. Ale przez to ta góra śmieci (zadłużenia, złych kredytów, deficytów budżetowych itp.) nie znika, a wręcz staje się coraz większa. Taka duża, że z czasem miotła już nie wystarcza i nie da się dalej przesuwać tych śmieci. Trzeba wziąć szuflę i zacząć porządnie sprzątać. Poprzez drukowanie pieniędzy powstałe problemy tylko oddaliliśmy. Po 2008 r. przez długi czas nie było normalnej inflacji, którą obserwujemy teraz, bo pieniądze zostały skierowane do sektora bankowego, na podtrzymanie jego płynności, one nie trafiły od razu na rynek i nie zwiększyły konsumpcji. Choć wpompowywanie środków nie skończyło się wybuchem inflacji, to bąbel zadłużenia narastał i wiadomo było, że musi gdzieś, kiedyś pęknąć. Przez blisko 15 lat w zasadzie prawie w ogóle nie załatwiliśmy tych problemów, tylko je przesuwaliśmy. Częściowo one gdzieś tam się ujawniały, np. w postaci wysokiego zadłużenia Grecji czy Włoch, jednak to, że pewne kraje popadały w problemy nie sprawiało, że były one naprawdę rozwiązywane.

Na to wszystko nałożyła się jeszcze pandemia COVID-19, i wiele krajów zastosowało ponownie ten sam sposób rozwiązywania problemów – do istniejącej już góry śmieci dołożono nowe, znów ruszyły niestandardowe środki, czyli drukowanie pieniędzy. Tu – moim zdaniem – błąd popełniły również organizacje międzynarodowe, które nie zobaczyły tej sytuacji z szerszej perspektywy i nie dostrzegły, że nagle wszystkie kraje na świecie w jednym momencie zaczęły drukować pieniądze. To już nie była sytuacja taka jak kiedyś, że jedna gospodarka, np. Stany Zjednoczone, czy strefa euro, dodrukowały pieniędzy. Teraz wszyscy drukowali i wkrótce okazało się, że tego pieniądza w całej gospodarce światowej są ogromne ilości. I to takiego, który szedł bezpośrednio na konsumpcję. To przełożyło się na inflację, która była już widoczna przed atakiem Rosji na Ukrainę. Teraz mamy w gospodarce światowej wielki balon pieniędzy i zadłużenia i nadal go pompujemy, a prawa fizyki są nieubłagane. Gdzieś pojawi się, lub już się pojawił, jakiś słaby punkt, który – choć na razie chyba go nie widzimy – spowoduje wybuch.

Czy jednak kryzysy COVID-19 i atak Rosji na Ukrainę nie usprawiedliwiają nadzwyczajnych środków?

– Kryzysy nie są usprawiedliwieniem, są aktem oskarżenia, że ktoś nie był na nie przygotowany. To, że będą nadchodzić, jest oczywiste, bo zawsze przychodzą, czego jasno dowodzi historia gospodarcza świata, w której było wiele kryzysów. Wygrywały na nich te gospodarki, które były na nie odpowiednio przygotowane. To proste. Jeśli wiemy, że w górach bardzo długo pada deszcz, to nieuchronnie oznacza, że prędzej czy później woda dotrze na równiny, a jeśli będzie jej odpowiednio dużo, to rzeki wyleją i będzie powódź. A my, na świecie, w Europie i w Polsce nie budowaliśmy przez ostatnie lata wałów przeciwpowodziowych. Kierujący amerykańską rezerwą federalną (FED) i Międzynarodowym Funduszem Walutowym (MFW) przyznają obecnie, że nie doceniali tego, jak wielkim zagrożeniem może być inflacja.

Niestety polskie władze nie doceniają tego nadal. Niby słuchają MFW, ale nie robią tego, co trzeba. Polska to nie Wielka Brytania, Stany Zjednoczone ani strefa euro. My nie mamy waluty rezerwowej, a do tego mamy dużo problemów strukturalnych i nierozwiązany kryzys demograficzny. Tymczasem rząd obecnej koalicji skrócił wiek emerytalny, a zgodnie z logiką powinien go wydłużyć. Zrobiliśmy mnóstwo zasadniczych błędów w gospodarce, zamiast budować wały, czyli np. wspierać inwestycje, czy choćby wdrożyć KPO. Pieniędzy wciąż przybywało, deszcz cały czas padał, i to nie tylko w Polsce, wszędzie na świecie problemy narastały. Jednak my w Polsce promowaliśmy konsumpcję, czyli jeszcze bardziej pompowaliśmy inflację, dolewaliśmy wody. Nie dość, że wcześniej już mieliśmy wiele transferów, szerokim strumieniem płynących do społeczeństwa, które napędzały inflację i były częściowo na kredyt, to jeszcze drukowaliśmy pieniądze w pandemii i po niej, do tego popełniając zarazem gorsze błędy niż pozostali. Szefowie MFW, FED czy Europejskiego Banku Centralnego już od jakiegoś czasu mówią, że nie można czekać, trzeba zadziałać mocno antyinflacyjnie, a my działamy wciąż w drugą stronę, dolewamy wody do już wezbranych rzek.

Dodatkowe środki w pandemii były przeznaczane na wsparcie przedsiębiorców i podtrzymanie działalności firm…

– W momencie, gdy wchodziliśmy w kryzys wywołany pandemią, podkreślałem, że choć trzeba działać, to jednak należy zostawić sobie rezerwę, bufor na wypadek kolejnego kryzysu. Mówiłem: zbudujmy może trochę tańszą tarczę albo jednak bardziej zwrotną, postarajmy się o bardziej przejrzyste finanse i zaoszczędźmy na tych transferach, które są najbardziej rozrzutne. Jednak zostałem zakrzyczany przez część młodych ekonomistów, którzy mówili „nie martwmy się teraz inflacją, nie martwmy się przejrzystością finansów publicznych”. Teraz mamy jedną z najwyższych w Europie inflację, zmierzającą w kierunku 20%, i ogromne zadłużenie. Mam gorzką satysfakcję, że miałem rację, bo widać, że gdybyśmy trochę ostrożniej wydawali, mielibyśmy lepszą sytuację, mielibyśmy pieniądze na wały, a nie na parasolki, które na niewiele się zdadzą, gdy grozi nam powódź stulecia, a do tego jest wojna i jesteśmy krajem przyfrontowym.

A obecna sytuacja zagrożenia wojennego nie zmienia perspektywy?

– Wojna nie jest usprawiedliwieniem dalszego zadłużania się. Może być za to pretekstem do tego, żeby zacząć zachowywać się odpowiedzialnie i bezpiecznie. Sytuacja na świecie jest niepewna, czego oznaki widać nie tylko w największych krajach, do których nie powinniśmy się porównywać, ale również w tych mniejszych, zbliżonych do Polski, jak w Argentynie, na Węgrzech czy w państwach azjatyckich. Sytuacja jest na tyle niepewna, że nawet Wielka Brytania, stabilna, wiarygodna gospodarka ze stabilną demokracją musi zacisnąć pasa i podnieść podatki, a premier, który ogłosił rozrzutny „mini budżet”, musiał odejść. Choć jestem liberałem i my jako FOR z definicji powinniśmy być za obniżaniem podatków, to wiemy, że obecnie nie jest na to dobry czas. A co zrobił nasz rząd? Zaproponował obniżenie podatków i ogromny bałagan, wprowadzając Polski Ład. I to w&...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Źródło: Miesięcznik Finansowy BANK