Banki centralne gromadzą coraz więcej złota
Poza dominującym w świecie poczuciem niepewności – była to głównie reakcja na niezwykle agresywną politykę „luzowania ilościowego” (quantitative easing), prowadzoną przez amerykański bank centralny. Zwiększana przez kilka lat podaż dolarów osłabiła tę walutę, a ponieważ złoto kwotowane jest w dolarach, to każde istotne zmniejszenie kursu i brak odbicia prowadzi do wzrostu cen kruszcu.
Druga zwyżka do 2000 dolarów za uncję nastąpiła w latach pandemii Covid-19, ale mimo fatalnych nastrojów zwanych w żargonie sentymentem (sentiment) złoto nie wyszło wtedy poza ten pułap.
Nastąpiło to dopiero w 2024 roku i właściwie nie wiadomo dlaczego akurat wtedy. W USA inflacja zaczęła przecież odstępować, a świat pozostawał wprawdzie w kiepskim stanie, lecz nie było z nim gorzej niż wcześniej.
Dlaczego banki centralne aktywniej zaczęły kupować złoto?
Wystąpił tylko jeden jednoznaczny czynnik. Złoto zaczęły gromadzić banki centralne. Źródłem ich zakupów jest rynek, tzn. dealerzy bulionowi, tzw. banki bulionowe i rafinerie sprzedające z ręki i od ręki.
A dlaczego banki centralne zwróciły się ku złotu? Mogły poczuć coś, co inne podmioty potraktowały zbyt lekko. Wydaje się, że szybciej odebrały sygnały możliwości pogłębienia chwiejności geopolitycznej wraz z wyborem Donalda Trumpa na drugą kadencję w Białym Domu.
Kolejnym bodźcem do zmiany struktury rezerw banków centralnych mogło być widmo postępującej utraty przez dolara pozycji głównej waluty rozliczeniowej świata i nieuniknionego wzrostu globalnego znaczenia chińskiego juana (renminbi).
Ile złota jest naprawdę w skarbcach bankowych?
Pobieżny przegląd oficjalnych danych może pozostawić wrażenie, że łączny tonaż rezerw banków centralnych w złocie nie urósł tak bardzo, jak się o tym pisze i mówi.
Wrażenie byłoby prawdziwe, gdyby oprzeć się jedynie na sprawozdaniach samych banków centralnych, wg których np. w okresie 12 miesięcy od lipca ’24 do końca czerwca ’25 ich zasoby złota wzrosły jedynie o 228 ton.
Rynek opiera się jednak na statystykach World Gold Council, która uwzględnia także tzw. niedeklarowany popyt banków centralnych na złoto, który w tym samym okresie wynieść miał 804 tony.
Przyczyny zatajania rzeczywistej wysokości zakupów mogą być najróżniejsze i można je skwitować powiedzeniem, że pieniądze lubią ciszę.
Wg World Gold Council (WGC), między 2022 a 2025 rokiem łączne zasoby złota w posiadaniu 100 banków centralnych w 2022 roku wyniosły 35 000-36 000 ton, a w ostatnich tygodniach 2025 roku – 36 500 ton. Nie wygląda to na spektakularną zmianę.
To pozór wynikający m.in. z tego, że banki centralne najbardziej rozwiniętych państw świata zgromadziły wielkie rezerwy złota dawno temu i uznają je za wystarczające. Nadganiać muszą banki centralne państw, które pod względem ekonomicznym urosły dopiero w ostatnich paru dekadach.
Dane WGC pokazują, że w okresie 2014-2016 banki centralne kupiły łącznie prawie 1 600 ton złota, a w okresie 2022-2024 ponad 3 200 ton, czyli dwa razy więcej.
Najwięcej złota jest w skarbcach amerykańskiego Fed, m.in. w Fort Knox. Jednak jego właścicielem jest ministerstwo finansów USA (Department of Treasury), zaś bank centralny jest jedynie strażnikiem kruszcu należącego do rządu USA oraz rządów innych państw przechowujących tam swoje złoto.
Złoto pojawia się jednak w raportach Fed jako „gold held on display”, ale chodzi o odrobinę o ciężarze 2 000 uncji znajdującą się w jego gablotach muzealnych. Spośród banków centralnych najwięcej złota, 3 350 ton, zgromadził Bundesbank.
Czytaj także: Korekta na złocie i srebrze, co dalej?
Ponad 550 ton złota zgromadził NBP
Z zasobem wynoszącym po długiej fali zakupów nieco ponad 550 ton Narodowy Bank Polski jest obecnie na 11. miejscu w świecie zaraz za bankami centralnymi Holandii i Turcji.
W 2024 roku Narodowy Bank Polski kupił 89,5 ton złota i przewodził w tym dziele bankom centralnym świata.
Na drugim miejscu był bank centralny Indii z ilością 72,6 t, a na trzecim People’s Bank of China – 44,2 t.
Z ilością 67,2 ton również w pierwszej połowie 2025 roku NBP był największym nabywcą złota spośród banków centralnych.
Zarząd NBP uznał, że należałoby zwiększyć rezerwy w złocie do 700 ton, ale zależy to od rozwoju sytuacji, więc nie ma pewności, że to nastąpi.
Polityka „więcej złota” – rośnie popyt na złoto, rośnie jego cena
Całe nowe złoto (w 2024 roku – 4 974 ton) znajduje natychmiast nabywców. Zwiększony popyt ze strony banków centralnych musiał znaleźć odzwierciedlenie w jego cenie.
Rok temu, tj. w końcu lutego 2025 roku, cena złota na rynku spot, czyli „od ręki”, dochodziła do 3000 dol./oz, ale już po 11. miesiącach, w końcu stycznia ’26, przekroczyła granicę 5000 dol./oz, a 28 lutego ’26 wynosiła ok. 5300 dol./oz.
Obecne ceny złota są najwyższe we współczesnej historii, nie tylko w ujęciu nominalnym, ale także realnym. Po przeliczeniu na obecną siłę nabywczą dolara dotychczasowy historyczny szczyt z 1980 roku wynosił nieco ponad 3000 dol./oz.
Słowo sprzed ponownego objęcia urzędu przez prezydenta Donlada Trumpa stało się ciałem, bowiem za zwrotem wielu banków centralnych w kierunku złota stoi olbrzymia niepewność związana z jego awanturniczą polityką: donkiszotowskie cła, zapowiedzi przejęcia Grenlandii, wypowiedzi o Kanadzie jako 51. stanie USA, uprowadzenie Nicholasa Maduro mieniącego się prezydentem Wenezueli, teraz naloty na Iran.
W rezultacie przewidywalność geopolityczna stała się dobrem nie do pozyskania.
Druga przyczyna omawianych zakupów to próby detronizacji dolara jako hegemona w rozliczeniach międzynarodowych, ćwiczone już bez kamuflażu, stopniowo i systematycznie przez Chiny.
Rozważania dotyczące słuszności lub niesłuszności zwiększania rezerw w złocie nie mają w krótkim i średnim okresie istotnego sensu, ponieważ zbyt wiele zależy od czynników i zdarzeń w pełni nieprzewidywalnych.
Skoro tak, to polityka „więcej złota” ma sens, bo w przeciwieństwie do pozostałych aktywów złoto zawsze zachowuje (jakąś) wartość.
