Ależ się dzieje wokół taryf celnych prezydenta Trumpa

Ależ się dzieje wokół taryf celnych prezydenta Trumpa
Fot. stock.adobe.com / Iryna
W Stanach trwa zawierucha ws. ceł podwyższanych od roku bez opamiętania, z dnia na dzień i bez wiarygodnych uzasadnień przez prezydenta Trumpa. W pierwszym tygodniu marca ’26 Donald Trump poniósł jednak kolejną porażkę mogącą wytrącić z ręki jemu i kolejnym prezydentom cła jako narzędzia polityki gospodarczej i efektywnego nacisku na de facto wszystkie państwa świata, pisze Jan Cipiur.

W środę 4 marca ’26 sędzia federalny George Eaton orzekający w amerykańskim sądzie ds. handlu międzynarodowego (U.S. Court of International Trade) nakazał na piśmie rozpoczęcie zwracania opłat celnych pobranych od czasu wszczęcia przez prezydenta „wojen celnych” Ameryki ze światem. Wartość potencjalnych zwrotów szacowana jest na ponad 130 mld dolarów.

Zwięzłe postanowienie sędziego wydane zostało w związku z ponad 2 200, jak do tej pory, pozwami sądowymi wniesionymi przez amerykańskie firmy sprzeciwiające się wzrostowi kosztów towarów sprawdzanych z zagranicy.

Wśród oponentów rządu są wielkie nazwy takie jak Costco Wholesale, FedEx czy gigant biżuteryjny – Pandora.

Prezydent Trump przekroczył uprawnienia – cła do zwrotu?

Podstawą decyzji sędziego Eatona  było orzeczenie Sądu Najwyższego z 20 lutego ‘26, zgodnie z którym nadzwyczajne cła wprowadzone przez Trumpa są niezgodne z prawem.

Sąd Najwyższy uznał, że powołując się przy nakładaniu ceł na ustawę z 1977 r. o międzynarodowych uprawnieniach w sytuacjach nadzwyczajnych (IEEPA) prezydent przekroczył swoje uprawnienia.

Jeśli werdykt sędziego Eatona nie zostanie obalony w apelacji, to zapisze się na trwałe w historii gospodarczej USA.

Administracji sprzyja natomiast fakt, że sędzia nie określił trybu i czasu zwrotu. Niejasne jest zatem jak miałby być zorganizowany i jak długo może potrwać refundacja. Dodatkowe utrudnienie wynika z tego, że ostateczna wysokość należnej rządowi opłaty celnej zostaje wyznaczona po zakończeniu trwającego około roku postępowania zwanego „likwidacją”.

Prezydent lekceważy postanowienie. Nie silił się na długie wypowiedzi. Rzucił tylko w przelocie: Myślę, że sprawa będzie rozpatrywana przez sądy przez następne dwa lata.

Od razu przyjął też postawę ofensywną. Zaraz po orzeczeniu Sądu Najwyższego USA ogłosił, że wprowadza nową (tzw. opartą na innej podstawie prawnej) 10-procentową, globalną stawkę celną, a dzień później zmienił zdanie i zapowiedział zmianę 10 proc. na 15 proc. Zgodnie z prawem ma prawo clić import przez okres 150 dni stawkami w wysokości do 15 proc.

Czytaj także: Amerykański urząd celny od wtorku zaprzestaje pobierać wyższe cła nałożone przez prezydenta USA

Biznes szuka podstaw prawnych i broni się przed finansową opresją

Jednak w czwartek 5 marca ‘26 okazało się, że do boju ruszają prokuratorzy generalni 24. stanów, którzy uważają, że po orzeczeniu sądu najwyższego prezydent nie ma prawa do ustanawiania nowych ceł  na wspomnianej przez niego podstawie prawnej.

Chodzi o nigdy do tej pory niezastosowane i teraz odkurzone artykuły sekcji 122 ustawy o handlu z 1974 roku, której przepisy odnoszą się do sytuacji deficytu bilansu płatniczego, podczas gdy administracja powołuje się na ujemny bilans handlowy, choć ten jest tylko częścią tego pierwszego.

Wg wielu ekonomistów – USA nie mają obecnie problemów z bilansem płatniczym. Pojawiłby się on, gdyby państwo nie było w stanie spłacać swoich wierzycieli, o czym obecnie nie ma mowy.

W pierwszych czterech miesiącach obecnego roku fiskalnego (FY) 2026, który rozpoczyna się zawsze 1 października, wpływy z ceł wyniosły 118 mld dolarów. Jeśli do końca września 2026 roku zachowana zostanie obecna wysokość obciążeń importu, to przez cały rok fiskalny mogą wynieść 300 mld dolarów wobec 195 mld dolarów w FY 2025 i  ok. 78 mld dolarów w FY 2024.

Tak jak zawsze i wszędzie, biznes broni się przed finansową opresją ze strony władz i w grę wcale nie musi wchodzić przemyt lub korumpowanie urzędników. Wystarczy uważnie przewertować przepisy i wśród setek tysięcy stron aktów prawnych obowiązujących w do cna przeregulowanej Ameryce można znaleźć legalną ścieżkę obejścia.

Dobrym narzędziem obrony przed wysokimi cłami jest w USA „zasada pierwszej sprzedaży” (first-sale rule). Wprawdzie nie sprowadza ona cła do zera, ale zmniejsza jego ciężar.

Jest to precedens obowiązujący od lat ‘80 dwudziestego wieku wieku. The Wall Street Journal podaje przykład, w którym firma amerykańska sprowadza sofy, za które jej chiński partner handlowy (eksporter) każe sobie płacić po 300 dolarów. Odwetowe cło na towary z Chin wynosi 50 proc. ad valorem, a więc koszt importu jednej sofy szybuje do 450 dol. (300 dol. + 150 dol. opłaty taryfowej).

Jednak jeśli chińska firma handlowa kupiła tę sofę od producenta za np. 200 dolarów i po dołożeniu własnej sutej marży sprzedała ją importerowi z USA za 300 dolarów, to importer może zastosować regułę „first sale” i zadeklarować w urzędzie celnym koszt zakupu mebla w wysokości 200 dolarów co oznacza, że cło wyniesie „tylko” 100 dolarów i będzie mniejsze o 50 dolarów od „właściwego”.

Wcześniej, gdy taryfy były niższe lub wręcz symboliczne, bardzo niewielu importerów amerykańskich korzystało z precedensu first-sale, zwłaszcza że wiąże się z to mnóstwem „papierologii”.

Inny sposób na obniżenie całkowitych kosztów importu to tzw. unbundling (oddzielenie) składników ceny towaru związanych z jego dostawą na miejsce przeznaczenia. W deklaracji celnej ujawnia się wówczas cenę bez kosztów transportu i ubezpieczeń.

Importerzy przesuwają też towary na korzystniejsze dla nich pozycje bardzo obszernej nomenklatury celnej, a w przypadku bardzo wielkiej skali wydłużają łańcuch i sprowadzają dane towary („na papierze” lub fizycznie) nie z ich krajów pochodzenia ukaranych przez Donalda Trumpa wysokimi cłami, a np. z Meksyku korzystającego z uprzywilejowania celnego w handlu z USA.

Przychody celne mniejsze o 45,7 mld dolarów dzięki wykorzystaniu odpowiednich przepisów

Wg szacunków sporządzanych za  pomocą The Penn Wharton Budget Model, wszystkie przedstawione metody unikania i zmniejszania należności celnych umożliwiły importerom uniknięcie opłat celnych w łącznej wysokości 45,7 mld dolarów.

Utrata przychodów z ceł w wyniku wykorzystania prawa jest więc niebagatelna. Sprawa połączyła senatorów z przeciwnych obozów politycznych, którzy chcą usunąć zasadę pierwszej sprzedaży (first-sale) z obiegu prawnego.

Republikanin z Luizjany Bill Cassidy i Demokrata z Rhode Island Sheldon Whitehouse natychmiast otrzymali wsparcie od Petera Navarro, który jest w Białym Domu doradcą ds. handlu.

Jeśli jednak powróżyć z fusów, ich ponad partyjna (bipartisan) ustawa przepadnie w wyniku oporu biznesu…

Jan Cipiur
Jan Cipiur, dziennikarz i redaktor z ponad 40-letnim stażem. Zaczynał w PAP, gdzie po 1989 r. stworzył pierwszą redakcję ekonomiczną. Twórca serwisów dla biznesu w agencji BOSS. Obecnie publikuje m.in. w Obserwatorze Finansowym. Jest członkiem Towarzystwa Ekonomistów Polskich (TEP).
Źródło: Portal Finansowy BANK.pl