Akcje windykatorów w górę wbrew szerokiemu rynkowi

Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter

przasnyski.roman.02.150x225Mimo nienajlepszej koniunktury giełdowej, notowania spółek zajmujących się windykacją wierzytelności zyskują na wartości. Dobrą passę wykorzystał fundusz Enterprise Investors, pozbywając się pakietu akcji Kruka, największej spółki z branży.

Pierwsze miesiące 2013 roku to trudny czas dla warszawskich inwestorów. Spośród jedenastu indeksów branżowych jedynie WIG Chemia i WIG Paliwa zakończyły pierwszy kwartał na plusie. W dodatku to indeksy, w skład których wchodzi niewielka liczba spółek.

Jedną z interesujących grup stanowią firmy windykacyjne. Ta niszowa, wydawałoby się branża, ma na warszawskiej giełdzie ośmiu reprezentantów. Kursy akcji kilku z nich dynamicznie rosły w pierwszych miesiącach tego roku. Walory Kruka podrożały o ponad 40 proc., a wysyp pozytywnych rekomendacji i wycen, sięgających nawet 73 zł za akcję, wskazuje na dalszy potencjał do zwyżek. Papiery Presco zwyżkowały w pierwszym kwartale o 39 proc., walory Vindexusa o 27 proc.

Można liczyć, że tendencja ta utrzyma się dłużej. Przemawiają za tym perspektywy branży. Jej potencjał dostrzegają inwestorzy instytucjonalni. Fundusze emerytalne i inwestycyjne mają już w swych portfelach przekraczające 5 proc. kapitału akcyjnego pakiety walorów największych firm windykacyjnych, takich jak Kruk, Presco, Kredyt Inkaso, Pragma Inkaso. W niektórych przypadkach zainteresowanie akcjami tych firm ma historię znacznie dłuższą niż ostatnich kilka miesięcy.

130413.podstawowe.parametry.01.598x202

Dobrym tego przykładem jest Kruk, największa firma tej branży. W 2003 r. fundusz Enterprise Investors zainwestował w nią 12 mln dolarów, obejmując 70 proc. udziałów, a w rok później dołożył kolejne 10 mln dolarów. W pierwszych dniach kwietnia 2013 r., czyli po dziesięciu latach zaangażowania w spółkę, fundusz zdecydował się zakończyć inwestycję, sprzedając cały posiadany pakiet akcji Kruka, obejmujący 24,83 proc. kapitału akcyjnego (8,2 mln akcji fundusz pozbył się w maju 2011 r., przy okazji publicznej emisji walorów Kruka i wprowadzenia ich na giełdę).

Zmiany kursów akcji spółek windykacyjnych w 2013 r. i w ciągu ostatnich 12 miesięcy

130413.windykatorzy.kwiecien2013.01.569x267
Źródło: GPW.

Dla funduszu inwestycja w Kruka, w czasie gdy spółka znajdowała się w początkowej fazie rozwoju, a rynek windykacji wierzytelności w Polsce raczkował, okazała się niezwykle zyskowna. Ze sprzedaży akcji w maju 2011 r. Enterprise uzyskał 118,4 mln dolarów, zaś obecnie przeprowadzana transakcja przyniesie około 172,5 mln dolarów. Łącznie fundusz wyłożone 22 mln dolarów powiększył w ciągu dziesięciu lat o 1200 proc. W tym czasie WIG20, indeks grupujący największe spółki warszawskiej giełdy, zwiększył swoją wartość o nieco ponad 100 proc. Proces poszukiwania nabywców na ostatni pakiet akcji i ustalania ceny sprzedaży, zajął funduszowi zaledwie kilkadziesiąt godzin. Wskazuje to, że chętnych do kupna akcji nie brakowało. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w większości nabywcami były polskie fundusze emerytalne. Cena została uzgodniona na 60 zł, a więc nie odbiegała od bieżącego kursu walorów Kruka na giełdzie. Warto zwrócić uwagę, że ceny w ostatnio dokonywanych podobnych transakcjach sprzedaży dużych pakietów akcji (PKO i Pekao) były o kilka procent niższe niż aktualny kurs giełdowy, zaś ceny emisyjne w ofertach publicznych (Alior Bank, Polski Holding Nieruchomości, Czerwona Torebka) wyznaczane były w okolicach dolnych ograniczeń przyjętych przez emitentów przedziałów. W tym kontekście sprzedaż akcji Kruka przez Enterprise uznać należy za duży sukces. Z drugiej zaś strony, przebieg transakcji i cena świadczy, że nabywcy akcji spółki widzą w niej spory potencjał dalszego wzrostu wartości i giełdowych notowań.

Branża windykacyjna to sektor, który dobrze radzi sobie w czasach słabej koniunktury w gospodarce i zawirowań na rynkach finansowych. Firmy zajmujące się windykacją i obsługą wierzytelności zaczęły się pojawiać na warszawskiej giełdzie kilkanaście miesięcy po apogeum globalnego kryzysu finansowego z lat 2008-2009. To świadczy z jednej strony o tym, że trudny dla gospodarki czas wykorzystały na to, by rozwinąć się i dojrzeć do obecności na giełdowym parkiecie i na rynku kapitałowym poszukiwać możliwości dalszego wzrostu.

Byłoby jednak uproszczeniem traktowanie firm tej branży jako cyklicznych, czy raczej antycyklicznych, a więc takich, które osiągają dobre wyniki w trudnych czasach, a słabną w okresach dobrej koniunktury w gospodarce. Specyfika windykacyjnego biznesu polega w dużej mierze na tym, że wykorzystując dekoniunkturę kupuje się długi, budując ich portfel, który będzie przynosił profity przez okres od kilkunastu do kilkudziesięciu kolejnych miesięcy. Inwestorzy nie powinni więc mieć obaw, że kupno akcji spółek windykacyjnych to lokata krótkoterminowa.

Wbrew pozorom, czasy gdy szybko rośnie liczba i wartość niespłacanych długów i na rynku pojawia się duża ich podaż ze strony banków i instytucji realizujących masowe płatności (firmy telekomunikacyjne, dystrybutorzy energii itp.), nie zawsze są okresem żniw dla firm windykacyjnych. Na tym rynku panuje duża konkurencja. Pakiety wierzytelności sprzedawane są zaś najczęściej w trybie przetargów, gdzie głównym parametrem jest cena. Nie sztuka więc kupić dużo długów, lecz dokonać tego po cenach dających możliwość zarobku. W tej branży obowiązuje też prawidłowość, według której wraz z poprawą sytuacji w gospodarce zwiększa się średnia cena zakupu wierzytelności, płacona przez firmy windykacyjne. Firmy windykacyjne kupują długi płacąc od 10 do kilkunastu procent ich nominalnej wartości. Na zbudowanie portfela wierzytelności o wartości miliarda złotych trzeba więc wydać od stu do stu kilkudziesięciu milionów złotych. Choć biznes jest intratny, to jednak nie aż tak, jak mogłoby się wydawać. Tylko niewielką część wierzytelności daje się odzyskać od dłużników. Kupując duże pakiety długów nie sposób precyzyjnie ocenić i oszacować ich jakości i możliwości odzyskania. Należy też uwzględnić koszty finansowania zakupu. Wydatkowanie dużych kwot na kupno pakietów wiąże się z koniecznością zaciągania kredytów. Kosztowny i czasochłonny jest też sam proces odzyskiwania długów.

Choć wielkość rynku, który obsługują firmy zajmujące się windykacją wierzytelności wciąż rośnie, to dynamika tego procesu ma tendencję malejącą. Rynek ten staje się coraz bardziej dojrzały, co oznacza, że wraz z pojawiającą się konkurencją, zmniejsza się nie tylko potencjał wzrostu działających na nim firm, ale też dynamika osiąganych przez nie wyników. Choć rentowność windykacyjnego biznesu wciąż jest bardzo wysoka, to z czasem będzie się zmniejszała. Szansą dla firm z tej branży jest poszerzanie zakresu świadczonych usług (takich jak choćby windykacja ugodowa, działalność pożyczkowa, tworzenie i zarządzanie funduszami sekurytyzacyjnymi) oraz ekspansja zagraniczna (głównie w krajach naszego regionu, gdzie dynamika rozwoju rynki windykacji jest znacznie wyższa niż w Polsce). W obu tych kierunkach zmierzają największe spółki windykacyjne, co pozwala traktować ich akcje jako interesujący obiekt zainteresowania inwestorów.

Roman Przasnyski
Open Finance