Zadłużenie Francji napomnieniem dla Polski
Czy to prawda, że ledwo wiążą koniec z końcem, czy kwestia wykrzywionej samooceny, niech sami rozsądzą, ale nie ma wątpliwości, że kraj jest od kilku lat w politycznym dryfie, a gospodarka w dużych tarapatach.
Zareagował świat finansów. W piątek 23 października ’26 krążyła pogłoska, że agencja Moody’s chce obniżyć rating wiarygodności płatniczej Francji o jeden szczebelek, tj. z Aa3 (bardzo wysoka jakość) do A1 (wysoka jakość, niskie ryzyko).
Ostatecznie, Moody’s odstąpiła od zamiaru, więc wszystkie trzy globalne agencje, czyli także S&P i Fitch, uważają, że Francja zasługuje obecnie na ocenę z czwartego poziomu licząc od szczytu skali.
Wierzchołek ratingowy okupują w Europie Niemcy, Holandia, Szwajcaria, Szwecja, czyli wyznawcy starej dobrej zasady nierozwiązywania mieszka na każde zawołanie, przy czym Szwecja przestrzega jej dopiero od dwóch dekad. Z oceną Aa1 lub AA+ USA są na drugim szczeblu od góry.
Premier i minister Francji odetchnęli w sobotę z wielką ulgą, ale to bardziej chwilowe odprężenie, niż oznaka poprawy sytuacji. Protesty i zamieszki nie sprzyjają zacieśnieniu finansów publicznych przed wyborami prezydenckimi, które już za pół roku.
Rosną koszty obsługi francuskiego długu
Francuski dług publiczny stanowi już 120 proc. PKB kraju, więc kolejne pożyczki są coraz droższe. Dzisiaj za zakup obligacji 10-letnich wierzyciele Francji żądają 5 proc. odsetek rocznie. Niemal 15 lat temu, gdy Francja spadła w ratingu S&P z absolutnego szczytu z kodem AAA, obsługa takich obligacji kosztowała 3 proc.
Na relatywnie niskim ratingu cierpi głównie szczuplejący przez wydatki i koszty pugilares państwa Galów, który musiałby puchnąć, żeby zadowolić roszczenia socjalne Francuzów.
Niższy rating ma cenę do zapłacenia liczoną w miliardach euro. Dług publiczny Francji wyniósł na koniec II kw. ’26 prawie 3,6 bln (3 600 mld) euro.
Zadłużenie narasta z reguły przez długie lata, więc każdy kraj refinansuje co roku, czyli sprzedaje nowe obligacje, w miejsce właśnie wykupionych, tylko małą część swego zadłużenia.
Agence France Trésor (AFT), czyli agencja zarządzająca długiem i płynnością francuskiego Skarbu Państwa zaplanowała na ten rok emisję 310 mld € nowego długu.
Z kolei wg francuskich źródeł oficjalnych, od początku 2026 r. średnia ważona rentowność nowo emitowanego średnio- i długoterminowego długu Francji wyniosła 3,55 proc. wobec 3,14 proc. w 2025 r.
Na tej podstawie można oszacować, że rachunek za zwiększenie średniej rentowności obligacji francuskich o 41 punktów bazowych (bp) wyniesie w samym 2026 r. co najmniej 1,3 mld € (310 mld € x 0,41 proc. = 1,27 mld €).
Wydaje się, że to niewielka kwota, ale zasada brzmi, że ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka. W tym przypadku porażonego, więc nienadającego się do spożycia.
Francuski NIK, czyli Cour de comptes podał, że w 2025 r. koszty odsetkowe uwzględnione w budżecie centralnym wyniosły ok. 55 mld €. Jeśli jednak dodać do tego zadłużenie samorządów oraz systemu zabezpieczenia społecznego, to zamknęły się kwotą ok. 65-67 mld €.
W 2026 r. urosną do ok. 80 mld €, co oznacza, że każdego dnia w tym roku idzie we Francji na odsetki ok 220 mln €, a na minutę 152 tys. euro. W 2020 r. kiedy zaczynał się okres tzw. zerowych stóp procentowych koszty odsetkowe wynosiły ok. 37 mld €.
Populiści i przestrzeganie reguł fiskalnych
Rany zadłużeniowe bolą i w kolejnych latach boleć będą bardziej, chyba że świat finansów dostrzeże wolę i działania zmierzające do ograniczania zadłużenia państwa.
Dryf polityczny i kłopoty gospodarczo-finansowe Francji idą w zgodnej parze, bowiem od dawien dawna zdrowotne przypadłości kraju i gospodarki leczono pieniędzmi z pożyczek zaciąganych przez państwo.
Kolejnym prezydentem Francji może zostać ktoś z populistycznej prawicy lub skrajnej lewicy. Nowa osoba na tym urzędzie nie odwróci zasad działania rynków finansowych, więc spełnianie obietnic przedwyborczych, że wszystkim będzie lepiej, w najlepszym razie skończy się bardzo wysoką inflacją.
Możliwe jest jednak, że obecna faworytka, p. Marine Le Pen, podąży śladem równie kiedyś radykalnej w słowach Georgii Meloni, która jako premier rządzi Włochami całkiem rozsądnie.
À propos jest świeżapraca dwojga profesorów Wydziału Nauk Ekonomicznych UW Michała Brozowskiego i Joanny Siwińskiej-Grzelak pt. „Pricing Populism: Populist Parties, Fiscal Rules and Sovereign Bond Spreads in Europe”.
Na podstawie danych z państw UE z lat 1999-2023 badacze wskazali, że obecność partii populistycznych w rządzie wiąże się wyższym kosztem finansowania się państwa, ponieważ rynki finansowe postrzegają rządy populistyczne jako źródło zwiększonego ryzyka fiskalnego.
Zauważyli też, że efekt ten jest znacznie słabszy w państwach przestrzegających silnych reguł fiskalnych.
Jeśli jest to reguła, to odnosi się także do rządów demokratycznych ledwo dyszących z powodu zmagania się z populizmem, więc inwestorzy zagraniczni, którzy w zeszłym roku posiadali prawie 55 proc. francuskiego długu, mają coraz mniej powodów, by kupować obligacje tego kraju.
Świat patrzy na Francję zupełnie innym okiem niż polskie media koncentrujące się niemal wyłącznie na obrazkach z ulicznych zamieszek. Polacy są zatem bez szans na zdobycie przy obecnej okazji wiedzy o finansach publicznych, pozostając w niewzruszonym przekonaniu, że „państwo wszystko może”.
Na pierwszy rzut oka francuskie finanse publiczne są w stanie znacznie gorszym niż polskie, ale surowe liczby mogą osłabiać percepcję i rozumowanie.
Nasz dług w relacji do PKB jest o wiele mniejszy. Polska jest znacznie mniej zadłużona za granicą, jako że udział obcych inwestorów w naszym długu wynosi obecnie 27-28 proc. chociaż w 2015 r. wynosił 54 proc.
Jednak Francja to ciągle imperium, choć już tylko kieszonkowe, a Polska jest przy niej szaraczkiem.
Oni zatem siedzą i wyjadają z globalnego stołu, my czasami doń dopadamy. Gdy więc przychodzi co do czego, im się upieka, a nas opiekają.

Jan Cipiur, dziennikarz i redaktor z ponad 50-letnim stażem. Zaczynał w PAP, gdzie po 1989 r. stworzył pierwszą redakcję ekonomiczną. Twórca serwisów dla biznesu w agencji BOSS. Obecnie publikuje m.in. w Obserwatorze Finansowym. Jest członkiem Towarzystwa Ekonomistów Polskich (TEP).