UKRAINA | Wojna a Gospodarka | Uchodźcy to wyzwanie, ale i szansa

UKRAINA | Wojna a Gospodarka | Uchodźcy to wyzwanie, ale i szansa
Fot. UW
Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
Najwięcej zależeć będzie od rozwoju sytuacji w Ukrainie, od tego, gdzie połączą się rodziny, jak na to będziemy przygotowani i jaka ostatecznie liczba Ukraińców pozostanie w Polsce na dłużej. Jeśli, tak jak szacuję, byłoby to ok. 800 tys., to świetnie damy sobie radę, większa liczba migrantów stanowiłaby wyzwanie – uważa prof. dr hab. Maciej Duszczyk. Rozmawiali z nim Maciej Mitręga i Karol Mórawski.

Nasz rozmówca: w latach 2016–2020 prorektor ds. naukowych Uniwersytetu Warszawskiego, pracownik naukowy na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych, członek Ośrodka Badań nad Migracjami UW. W latach 2014–2016 oraz 2020–2021 członek Komitetu Polityki Naukowej (jego przewodniczący od października 2015 do marca 2016 r. oraz od czerwca do grudnia 2020 r.). W latach 2003–2007 zastępca dyrektora Departamentu Analiz Społecznych i Ekonomicznych Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. Od 2008 do 2011 r. członek Zespołu Doradców Strategicznych Prezesa Rady Ministrów. W latach 2012–2014 kierował pracami merytorycznymi Zespołu ds. Wypracowania Polskiej Polityki Migracyjnej w Kancelarii Prezydenta RP. Profesor wizytujący na uniwersytetach Marcina Lutra w Halle-Wittenberg oraz Friedricha Schillera w Jenie (2014–2015).

Jakie konsekwencje natury społecznej, politycznej i gospodarczej może wywołać bezprecedensowy w historii Polski napływ uchodźców z Ukrainy? Które z tych czynników można uznać za pożądane, zwłaszcza w kontekście długofalowym, a gdzie można dostrzec zagrożenia i jak eliminować, bądź istotnie minimalizować, te ostatnie?

– Na to pytanie trzeba odpowiedzieć wariantami, w zależności od indywidualnych decyzji uchodźców z Ukrainy, a także od rozwoju sytuacji w tym państwie. Czynniki te determinować będą liczbę osób, która pozostanie w Polsce. Przed wojną w naszym kraju przebywało około miliona Ukraińców, z czego prawie 70% stanowili mężczyźni. Teraz trend się odwrócił, do Polski i innych państw członkowskich UE przybyły głównie kobiety z dziećmi, podczas gdy mężczyźni w dużej części pozostali w Ukrainie. W tym kontekście nasuwa się pytanie, gdzie te rodziny się połączą. Należy założyć, że część uchodźców pozostanie w Polsce na dłużej, także po zakończeniu działań wojennych. Wcześniejsze kryzysy migracyjne potwierdzają, że część ludzi nie wraca do siebie, ze względu na zniszczenia czy traumę wojenną związaną z utratą bliskich.

Do tych, którzy w Polsce pozostaną, najpewniej będą dołączać członkowie ich rodzin. Z punktu widzenia procesów demograficznych będzie to mieć niewielki pozytywny wpływ, niemniej z uwagi na duże straty demograficzne ostatnich dziesiątek lat napływ uchodźców nie rozwiąże tego problemu. Dla zobrazowania, zysk ten będzie mniejszy niż nadmiarowe zgony w wyniku pandemii koronawirusa. Jeżeli państwo się zmobilizuje i uda się większość z uchodźców wprowadzić na rynek pracy, będzie to korzystne dla polskiej gospodarki. Równocześnie zbyt duża podaż pracowników mogłaby ograniczać wzrost wynagrodzeń, co z kolei miałoby negatywne przełożenie na poziom zamożności Polaków i Ukraińców żyjących w naszym państwie. Przejściowym efektem takiego stanu rzeczy mógłby być również wyższy poziom bezrobocia. Skutki te byłyby jednak krótkofalowe. Warto przypomnieć, iż zasilenie polskiego rynku pracy milionem Ukraińców jeszcze przed wybuchem wojny nie wywołało niepożądanych skutków. Przeciwnie, wzrost wynagrodzeń następował w tempie szybszym niż wzrost gospodarczy.

Poważnym wyzwaniem może być niezgodność kwalifikacji uchodźców z zapotrzebowaniem polskiego rynku pracy, czy kwestia integracji dzieci, z czym wiąże się konieczność zatrudnienia większej liczby nauczycieli i stworzenia większej przestrzeni w szkołach. Obecnie sytuacja w tej sferze nie przedstawia się najlepiej – część placówek oświatowych zlikwidowano, w pozostałych zmniejszono zatrudnienie, do tego wynagrodzenia nauczycieli są niskie. Trzeba odwrócić ten trend, podobnie zresztą jak w służbie zdrowia, gdzie sytuacja jest równie trudna, a przecież należy się spodziewać kilkuset tysięcy dodatkowych osób, z różnymi schorzeniami.

Do wyzwań natury gospodarczo-finansowej czy organizacyjnej dochodzą kwestie społeczne, jak choćby resentymenty polsko-ukraińskie, które chwilowo zostały wygaszone, co nie znaczy, że zlikwidowane. Ewentualne napięcia na rynku pracy, w edukacji czy w&...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Źródło: Miesięcznik Finansowy BANK