Dokąd zmierza Wall Street?
Indeks S&P 500 po ustanowieniu nowych historycznych maksimów ponownie wpadł w okres konsolidacji, a w miniony piątek przełamał jej dolne ograniczenie. Czyżby to był początek rynku niedźwiedzia?
Indeks S&P 500 po ustanowieniu nowych historycznych maksimów ponownie wpadł w okres konsolidacji, a w miniony piątek przełamał jej dolne ograniczenie. Czyżby to był początek rynku niedźwiedzia?
Notowania na światowych rynkach we wtorek nie przyniosły przełomu i zakończyły się spadkami bazowych indeksów. Były one jednak znacznie mniejsze niż w poniedziałek. W centrum uwagi inwestorów znalazły się wypowiedzi członków Fed przed zaplanowanym na przyszły tydzień posiedzeniem. Członkini Rady Gubernatorów, Leal Brainard stwierdziła, że przytłumiona inflacja oraz niepewny rozwój gospodarczy skłaniają do rozważnego podejścia do kwestii dalszego podnoszenia stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych.
Eksperci prognozują, że znaczna nadwyżka ropy na rynku utrzyma się w 2017. Powodem słabnący popyt i utrzymująca się na wysokich poziomach podaż ze strony producentów spoza OPEC. Notowania ropy pozostaną w ograniczonym zakresie z niskimi szansami na zdecydowane zwyżki.
W piątek agencja Moody’s nie zmieniła ratingu kredytowego Polski pozostawiając również negatywną perspektywę. Decyzja jest jak najbardziej pozytywna, choć groźba obniżenia wiarygodności kredytowej naszego kraju wciąż pozostaje, chociażby w przyszłym roku. Polski złoty jednak wpatrzony jest w rynki globalne, a tam dominuje kolor czerwony.
Amerykańscy inwestorzy zapadli w sen letni i przez 40 dni nie byli w stanie wywołać ponad jednoprocentowego ruchu na głównych indeksach Wall Street. Tak niskiej zmienności przez tak długi okres czasu Dow Jones Industrial nie pamięta odkąd są dostępne dane sesyjne. Tak jak po nocy nadchodzi dzień, tak po okresie niskiej zmienności przychodzi jej wzrost. Kierunek ruchu nie jest specjalnie zaskakujący.
Jastrzębia wypowiedź łagodnie nastawionego do polityki pieniężnej E. Rosengrena z Fed z Bostonu popsuła nastroje wśród inwestorów. Rynek ponownie zwiększył oczekiwania na podwyżkę stóp w USA we wrześniu. W naszej ocenie nie będzie ona jednak miała miejsca już teraz, a dopiero w grudniu. Złoty stabilny, wspierany przez odsunięcie decyzji o przeglądzie ratingu zadłużenia przez Moody’s.
Zawody European Rover Challenge z udziałem prototypu łazika marsjańskiego RED opracowanego przez studentów Wydziału Mechanicznego Politechniki Białostockiej będą trwały od 10 do 13 września w Jasionce, w województwie podkarpackim. Bank jest sponsorem głównym robota.
Wczoraj odbyło się posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. Bank nie zdecydował się na żadne zmiany w dotychczasowej polityce pieniężnej. Posiedzenie EBC przypominało środową decyzję NBP, czy ostanie posiedzenie Rezerwy Federalnej. Obecnie banki przyjęły taktykę wait-and-see, czyli obserwują skutki prowadzonej polityki.
Optymalizacja obsługi gotówki stanowi niemałe wyzwanie. I nie jest jedynie domeną Polski czy innych krajów naszego regionu. Również w państwach starej Unii, a nawet w Stanach Zjednoczonych, podejmowane są liczne inicjatywy na rzecz obniżenia kosztów cash procesingu i transportu środków pieniężnych, przy równoczesnym utrzymaniu lub nawet podwyższeniu poziomu bezpieczeństwa obsługiwanej gotówki.
Złoty szybko odzyskuje niedawne straty wspierany przez jasną deklarację NBP, że nie zamierza obniżać stóp procentowych, dobre nastroje na rynkach oraz spadające ryzyko obniżenia ratingu przez Moody’s. Będzie dalej zyskiwał. EUR/PLN skieruje się na 4,30, a USD/PLN na 3,80.
Nowy tydzień na parkietach Starego Kontynentu rozpoczął się od delikatnych spadków bazowych indeksów. Rynki Europy Zachodniej przez większość dnia dzielnie broniły się przed naporem podaży, ale ostatecznie musiały się poddać. W rezultacie, niemiecki DAX stracił na koniec notowań 0,11%, brytyjski FTSE100 spadł o 0,22%, a francuski CAC40 o 0,02%. Warszawski indeks największych polskich spółek bez większych spadków rósł przez cały dzień i finalnie zyskał 1,16%, zbliżając się do psychologicznego poziomu 1800 pkt. Obroty na całym rynku nie zachwycały, przekroczyły niewiele ponad 600 mln zł. Mniejszą płynność i niezdecydowanie inwestorów na rynkach można jednak wytłumaczyć brakiem sesji w Stanach Zjednoczonych, spowodowanej Świętem Pracy.
Notowania w piątek były w głównej mierze zdominowane danymi ze Stanów Zjednoczonych, dotyczącymi rynku pracy. Indeksy w Europie przed południem oscylowały w okolicach poziomów odniesienia, jednak dopiero około godz. 14:00 sytuacja uległa nagłej zmianie i strona popytowa stanowczo przejęła inicjatywę. W rezultacie, niemiecki DAX zakończył dzień wzrostem o 1,42%, francuski CAC40 zyskał 2,31%, a brytyjski FTSE100 2,20%. Parkiet warszawski był jednym ze słabszych w Europie. Sesja zakończyła się bowiem niewielkimi zyskami WIG20 (+0,33%), a obroty na całym rynku wyniosły niewiele ponad 650 mln zł.
Pierwszy piątek miesiąca jest prawdopodobnie najbardziej wyczekiwanym dniem handlu. Tego dnia ukazują się dane z amerykańskiego rynku pracy, a większość inwestorów w pierwszej kolejności zwraca uwagę na zmianę zatrudnienia w sektorze poza rolnictwem (non-farm payrolls). Duże zainteresowanie rynkiem pracy w USA wynika z faktu, że głównym celem Rezerwy Federalnej jest sprzyjanie osiągnięciu stanu pełnego zatrudnienia i od tego uzależnia swoje decyzje odnośnie prowadzonej polityki pieniężnej.
Mocny spadek indeksu ISM dla przemysłu USA oddala wizję podwyżki stóp procentowych na posiedzeniu Fed we wrześniu, a dzisiejsze dane z rynku pracy to tylko potwierdzą. Spodziewamy się słabego odczytu. W tym środowisku złoty powinien stopniowo odzyskiwać straty, jeśli tylko negatywnie nie wpłyną na niego czynniki wewnętrzne lub geopolityka.
Inwestorzy mieli mieszane nastroje podczas środowych notowań w Europie, ale nie da się ukryć, że nieco więcej niż połowa indeksów na Starym Kontynencie traciła na wartości. Wniosek, jaki nasuwa się to, że gracze wciąż czują się niepewnie przed piątkowym oficjalnym raportem o sytuacji na rynku pracy w USA, który powinien być podstawą dla Fed przy decyzji o koszcie pieniądza.
Wrzesień będzie obfitował w ważne dla rynków wydarzenia, ale nie spodziewamy się, by był też miesiącem podwyżki stóp procentowych w USA. Będzie ona miała miejsce w grudniu, jeśli nic nadzwyczajnego nie zdarzy się na rynkach i w gospodarce. A co do tego przekonania mieć nie można.
Wczoraj poznaliśmy dane o finalnym PKB za drugi kwartał w Polsce. Roczne tempo wzrostu, jak i kwartał do kwartału okazało się zgodne z prognozami. To co może niepokoić to spadające inwestycje już praktycznie piąty kwartał z rzędu. Czyżby dobra zmiana nie była aż tak dobra dla inwestorów?
Notowania na europejskich rynkach we wtorek zakończyły się wzrostami bazowych indeksów. Stało się tak za sprawą sektora bankowego, który zarówno w zachodniej Europie, jak i w Polsce ciągnął indeksy w górę. Widać, jak duże znaczenie dla inwestorów ma kwestia poziomu stóp procentowych w USA oraz to, czy Fed zdecyduje się na taką podwyżkę już na wrześniowym posiedzeniu.
Dolar utrzymuje lub powiększa zyski wobec większości walut w reakcji na podtrzymanie jastrzębiej retoryki ze strony Fed oraz nadal solidne odczyty z gospodarki. Złoty słabszy, ale wiele już nie straci. Do 21 września gorący okres na rynkach finansowych.
Akcje giganta technologicznego Apple Inc. tracą już prawie 2 proc. na przedsesyjnym handlu na nowojorskiej giełdzie kontraktów po tym jak Komisja Europejska uznała, iż koncern musi zapłacić 13 mld euro plus odsetki zaległych podatków. Kara ta jest nałożona za niepłacenie podatków od zysków ze sprzedaży w sklepach na terenie Unii Europejskiej w latach 2003-2014. Jest to najwyższy w historii Unii Europejskiej rachunek za niepłacenie podatków, ponad 10 razy wyższy od poprzedniego rekordzisty: toru wyścigowego Formuły 1 Nuerburgging. Musiał on zapłacić niemieckiemu urzędowi podatkowemu 1,29 mld euro zaległych podatków.