GUS: ceny mieszkań wzrosły o 11,3 proc. rdr w I kw.
Ceny lokali mieszkalnych wzrosły o 11,3% r/r w I kw. 2020 r., a w ujęciu kwartalnym wzrosły o 3,6%, podał Główny Urząd Statystyczny.
Ceny lokali mieszkalnych wzrosły o 11,3% r/r w I kw. 2020 r., a w ujęciu kwartalnym wzrosły o 3,6%, podał Główny Urząd Statystyczny.
W maju i czerwcu zwiększył się inwestycyjny popyt na mieszkania, a restrykcyjne podejście banków osłabia możliwości zakupowe osób kupujących na własne potrzeby – ocenił Michał Cebula, prezes HRE Think Tank. Jego zdaniem, taka zmiana struktury popytu może być niebezpieczna w długim terminie i spowodować m.in. wzrost cen. HRE ocenia, że potrzebne jest obniżenie wkładu własnego na pierwsze mieszkanie do 5-10 proc.
Konsekwencje pandemii COVID-19 nie były widoczne w danych nt. aktywności rynku mieszkaniowego w I kw. br., ocenia Narodowy Bank Polski (NBP) w „Informacji o cenach mieszkań i sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych w Polsce w I kwartale 2020 r.”. Wśród przewidywanych przez ekspertów banku centralnego konsekwencji pandemii na przyszłość jest możliwe obniżenie stawek najmu mieszkań, z powodu wzrostu oferty mieszkań na rynku najmu długoterminowego, na którym pojawiły lokale dotychczas wynajmowane krótkoterminowo.
„Kupię mieszkanie. Za gotówkę” – tego typu ogłoszenia nieustannie znajduję w swojej skrzynce na listy, w bloku na warszawskiej Woli. Czasem bywa nawet kilka tego typu ogłoszeń w ciągu tygodnia. Wszystkie brzmią i wyglądają podobnie.
Liczba mieszkań oddanych do użytkowania w lutym br. wzrosła o 6,6% r/r do 16 050, zaś w ujęciu miesięcznym spadła o 7,8%, podał Główny Urząd Statystyczny (GUS).
TBS-y dzięki rządowemu wsparciu mają pomóc w realizacji kolejnej fazy programu Mieszkanie Plus. Sprawdziliśmy, ile mieszkań te instytucje wybudowały przez cały miniony rok.
Jakie czynniki wpływają na tempo sprzedaży mieszkań w nowo powstających inwestycjach? Które mieszkania kupowane są najchętniej?
Dlaczego polskie mieszkania maleją już od 6 lat?
Najnowsza informacja GUS, prezentująca wstępne wyniki budownictwa mieszkaniowego w styczniu bieżącego roku, sygnalizuje korekcyjny charakter danych. Jest on charakterystyczny dla większości początkowych tygodni każdego roku, zwłaszcza w przypadku deweloperów.
W ostatnim czasie bodaj najbardziej poruszającym krajowe media tematem, i to nie tylko w ramach problematyki nieruchomościowej, jest kwestia rzekomo coraz mocniej pompowanej bańki cenowej na rodzimym rynku mieszkaniowym. Czy mieszkaniówce faktycznie grozi powtórka z lat 2006-2008, a w konsekwencji koniunkturalne załamanie?
Od niedawna wiemy, ile mieszkań powstało w poszczególnych powiatach i miastach przez cały miniony rok. Niektóre wyniki dotyczące najbardziej popularnych lokalizacji są dość zaskakujące.
Niektóre mieszkania są sprzedawane w ramach procedury przetargowej. Sprawdziliśmy, ile takich lokali zmienia właścicieli co roku, a także jak wysokie są ich ceny.
W Polsce liczba pozwoleń budowlanych wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie. Sprawdziliśmy, czy sytuacja wygląda podobnie na terenie całej Unii Europejskiej.
Przez ostatnie lata deweloperzy coraz chętniej budowali mieszkania na wyższych kondygnacjach. W ostatnim czasie, ten trend stał się jednak mniej widoczny.
Nie tylko osoby fizyczne oraz deweloperzy sprzedają swoje mieszkania. Sprawdziliśmy, jak wygląda sprzedaż „M” realizowana przez różnego rodzaju instytucje (np. gminy i spółdzielnie).
We wtorek, 28.01 br. o godz. 12:30 na terenie inwestycji przy ul. Tuwima 95 w Łodzi odbyła się konferencja prasowa z udziałem prezydent Łodzi, pani Hanny Zdanowskiej oraz Michała Sapoty, prezesa HRE Investments.
Ceny nieruchomości w Trójmieście są bardzo wysokie, ale spełnienie marzenia o własnym „M” nadal jest osiągalne. W Pruszczu Gdańskim powstaje osiedle, na ul. Sikorskiego, gdzie dwupokojowe mieszkanie można kupić za 199 000 zł.
O cenach mieszkań, o dynamice rynku mieszkaniowego i prognozach na najbliższe lata – mówi Michał Sapota, prezes HRE Investments.
Polski rynek nieruchomości przeżywa okres prosperity, i trend ten przekłada się na rekordową sprzedaż kredytów hipotecznych. W tak optymistycznym otoczeniu nie brakuje również niepokojących symptomów, takich jak choćby obserwowane w ostatnim czasie, pierwsze symptomy spowolnienia w polskiej gospodarce. Także ewentualny wzrost stóp procentowych, po kilku latach rekordowo niskich notowań, mógłby stanowić wyzwanie dla części kredytobiorców.
Choć w wielu miastach za mieszkania trzeba już płacić więcej niż u szczytu ostatniej hossy, to wciąż nazywanie obecnej sytuacji „bańką” jest sporym nadużyciem. Powód? Jest ich przynajmniej kilka: inflacja, wzrost wynagrodzeń i zatrudnienia czy wstrzemięźliwość banków przy udzielaniu kredytów mieszkaniowych.