Tapering oswojony?
Poniedziałkowa sesja przyniosła kontynuację wzrostowej tendencji na rynku głównej pary walutowej. Ruch nie był jednak duży, sięgając jedynie okolic 1,3765. Złoty podczas wczorajszego handlu pozostawał relatywnie stabilny.
Poniedziałkowa sesja przyniosła kontynuację wzrostowej tendencji na rynku głównej pary walutowej. Ruch nie był jednak duży, sięgając jedynie okolic 1,3765. Złoty podczas wczorajszego handlu pozostawał relatywnie stabilny.
Bieżący tydzień rozpoczynamy wysoko w okolicach 1,37 USD za euro, po tym jak w ostatnich dniach na rynek napłynęło sporo ważnych informacji ważących na decyzjach głównych banków centralnych. Pomimo dobrych danych z USA jakie w ostatnim czasie napływały na rynek inwestorzy najwyraźniej albo oswoili się z myślą o wygaszaniu QE, albo maleje ich wiara, że tapering rozpocznie się już w grudniu.
W czwartek najważniejszym i jak się okazało o największej sile oddziaływania na euro/dolara wydarzeniem na rynkach finansowych było posiedzenie EBC. W oczekiwaniu na decyzję, a przede wszystkim konferencję prasową prezesa M.Draghi-ego na rynku głównej pary walutowej niewiele się działo. Kurs EUR/USD w pierwszych godzinach sesji wzrósł w okolice 1,364, ale jeszcze przed południem powrócił poniżej wsparcia na 1,36. Złoty w tym czasie umacniał się, wciąż pozostając jeszcze poniżej minimum tygodnia na 4,192.
Choć środa obfitowała w publikacje i wydarzenia makroekonomiczne nie zmieniła technicznego obrazu rynku głównej pary walutowej. Kurs EUR/USD nadal bowiem porusza się krótkoterminowym trendem wzrostowym, w ostatnich dniach oscylując głównie wokół 1,36. Niemniej wczorajsze, lepsze od oczekiwanych dane makro z USA (przede wszystkim nt. rynku pracy) pozytywnie wpłynęły na dolara, prowadząc do chwilowego testu dolnego ograniczenia wspomnianego kanału (okolice 1,353).
Zgodnie z oczekiwaniami wtorkowa sesja nie przyniosła żadnych ważnych dla banków centralnych informacji mogących istotnie wpłynąć na nastroje inwestorów. Jak sugerowaliśmy przy braku nowych impulsów euro/dolar odreagował wcześniejszy spadek chwilowo przełamując nawet opór na 1,36.
Poniedziałek na rynku głównej pary walutowej rozpoczął się od gwałtownej przeceny euro. Kurs EUR/USD jeszcze przed południem spadł poniżej 1,355, by następnie pogłębić ruch do blisko 1,352. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że za umocnieniem dolara stoi wynik udanego szaleństwa piątkowych zakupów w USA.
Nowy tydzień na rynkach finansowych rozpoczynamy w okolicach piątkowego zamknięcia. To oznacza, że euro nadal nie może poradzić sobie w oporem na 1,36 USD zaś w kraju kurs EUR/PLN broni się przed wzrostem ponad poziom 4,20.
Czwartek to kolejny dzień tygodnia pozbawiony wydarzeń mogących podnieść zmienność notowań na rynkach finansowych, zazwyczaj ułatwiających graczom podejmowanie decyzji. Z racji Święta Dziękczynienia nie pracowano w USA, a zatem cała nasza uwaga koncentrowała się przede wszystkim na Europie.
Środa była kolejnym dniem tygodnia przynoszącym umocnienie euro. Na rynku głównej pary walutowej, już podczas sesji europejskiej doszło bowiem do przełamania oporu na 1,36 USD za euro i tym samym wspólna waluta znalazła się na najwyższym poziomie wobec dolara od blisko miesiąca.
Przy braku istotnych publikacji mogących zaważyć na kierunkach działań głównych banków centralnych, a tym samym na postrzeganiu przez inwestorów ryzyka lekko słabsza dynamika sprzedaży detalicznej w Polsce osłabiła naszą walutę.
Brak impulsów, brak kierunku. W oczekiwaniu na dane z rynku pracy w USA (raport non-farm payrolls), które mogą zaważyć na taperingu Fed, inwestorzy nie są skłonni podejmować większego ryzyka. Dodatkowo stabilizacji zachowań sprzyja również brak publikacji innych ważnych danych makroekonomicznych.
Bieżący tydzień na rynku głównej pary walutowej rozpoczynamy w okolicach 1,355 USD po tym, jak piątek przyniósł dalsze wzrosty notowań euro wobec dolara. Bezpośrednim impulsem do przełamania lokalnego oporu na 1,35 USD stała się publikacja indeksu nastrojów gospodarczych dla Niemiec znacznie przewyższająca oczekiwania rynkowe.
Po nerwowej końcówce środowego handlu wczorajsza sesja przebiegała relatywnie spokojnie i to pomimo pełnego kalendarza publikacji makroekonomicznych. Choć czwartkowe wystąpienie prezesa EBC M.Draghi-ego potwierdziło gołębie nastawienie banku do polityki monetarnej nie znalazło ono już tak silnego przełożenia na rynek jak wcześniejsze depesze Bloomberga.
Od pierwszych godzin środowej sesji złoty kontynuował korektę, jeszcze przed południem przełamując opór na poziomie 4,185 na parze EUR/PLN, zaś maksimum dnia wyznaczając na 4,1945. Brak w kalendarzu istotnych informacji makroekonomicznych (nowe dane krajowe poznamy dopiero dzisiaj i będą one dot. sektora przemysłowego polskiej gospodarki) spowodował, że uwagę inwestorów zwracały wydarzenia z rynku euro/dolara. W centrum zainteresowania znalazła się także konferencja premiera D.Tuska poświęcona zmianom składzie rządu.
Wtorek przyniósł dalsze umocnienie euro wobec dolara. Indeks nastrojów niemieckich inwestorów wzrósł w listopadzie do 54,6 pkt wobec 52,8 pkt w październiku. To najwyższy poziom wskaźnika ZEW od czterech lat, co wskazuje na bardzo silny optymizm wśród niemieckich inwestorów instytucjonalnych.
Tak jak oczekiwaliśmy pierwszy dzień tygodnia upływał bez niespodzianek. Brak istotnych pozycji w kalendarzu wydarzeń i publikacji makroekonomicznych mogących wpłynąć na zmianę postawy inwestorów sprawił, że praktycznie od pierwszych godzin poniedziałkowej sesji euro/dolar dalej rósł wspierany zeszłotygodniowymi, gołębimi doniesieniami z USA.
Poniedziałek na rynku głównej pary walutowej rozpoczynamy w okolicach 1,35 USD i 4,18 PLN za euro, czyli na poziomach zamknięcia zeszłego tygodnia. Piątkowa sesja utwierdziła inwestorów w przekonaniu, że władze monetarne USA utrzymają w najbliższych miesiącach (w dotychczasowej formie) program stymulacji gospodarki, co dalej negatywnie oddziaływało na amerykańskiego dolara.
W czwartek uwaga rynków finansowych koncentrowała się na dwóch wydarzeniach: publikacji PKB za 3Q13 dla strefy euro i jej gospodarek oraz dla Polski i popołudniowym przesłuchaniu przed senacką komisją bankową nominowanej na nową szefową Fed, obecnej wiceprezes J.Yellen Jak pokazały publikacje Euroland nadal „choruje”, Polska zaś jest coraz „zdrowsza” i to bez inflacji.
Środową sesję zdominowały informacje dot. Wielkiej Brytanii, co znalazło największe przełożenie na notowania GBP. W reakcji na opublikowane dane kurs GBP/USD wzrósł do ponad 1.606. Na parze EUR/USD wczorajszy dzień przyniósł dalsze umocnienie wspólnej waluty prowadzące do wzrostu kursu EUR/USD niemalże do 1,35. Bardzo niewielkie wahania widzieliśmy na rynku złotego. Kurs EUR/PLN praktycznie przez całą środową sesję oscylował w okolicach 4,19-4,21. Na rynku stopy procentowej doszło zaś do silnego spadku rentowności SPW i kontraktów IRS (6-9 pb).
Rynki ważą argumenty za i przeciw szybkiemu taperingowi, co zwiększa niepewność i negatywnie wpływa m.in. na kondycję złotego. Naszej walucie nie pomaga sytuacja na euro/dolarze, gdzie wspólnej walucie ciąży zapowiedziane utrzymanie niskich stóp przez EBC w dłuższym okresie czasu. Na rynku stopy procentowej widać wyraźny wzrost rentowności obligacji skarbowych, szczególnie na dłuższym końcu krzywej dochodowości. W efekcie dochodzi do widocznego wystromienia krzywej. Zmiany jakie zachodzą na polskim rynku długu to kopia zachowania rynków bazowych, gdzie od piątku kwotowania 10-letnich papierów UTS wzrosły już o blisko 20 pb w okolice 2,80%