Ropa tonie razem z rynkiem akcyjnym
Wydanie archiwalne dostępne jedynie w wersji podglądu pliku PDF.
Wydanie archiwalne dostępne jedynie w wersji podglądu pliku PDF.
Brak porozumienia w sprawie ograniczenia produkcji ropy naftowej osłabia ceny surowca, giełdy w Azji i źle wróży nastrojom dla emerging markets i ryzykownych aktywów na początku tygodnia. Złoty lekko straci na wartości. W dalszej części tygodnia w centrum uwagi posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego.
Bieżący tydzień na rynku walutowym rozpoczynamy w okolnicach zamknięcia ubiegłego, po tym jak piątkowa sesja nie zmieliła istotnie obrazu rynku walutowego, kiedy to eurozłoty nadal oscylował wokół tygodniowego maksimum przy 4,30-4,28 zaś eurodolar po nieudanym teście wsparcia na 1,125 jeszcze podczas sesji europejskiej ruszył w kierunku oporu na 1,13 bez większego problemu przebijając go.
Zgodnie z oczekiwaniami wtorek nie zmienił istotnie obrazu ani rynku głównej pary walutowej, ani rynku złotego. Kurs EURUSD utrzymywał się w dotychczasowym pasmie wahań około 1,133-1,145 z kolei EURPLN po poniedziałkowym spadku poniżej 4,27 wczoraj chwilowo powrócił w okolice 4,2950.
Być może mylimy się sądząc, że osiągnięcie porozumienia na szczycie w Doha 17 kwietnia jest sprawą wyjątkowo pilną. Wynik tego spotkania nie ma znaczenia: cena baryłki ropy nie powróci natychmiast do wcześniejszego poziomu umożliwiającego zbilansowanie finansów publicznych większości krajów produkujących ropę. Mimo iż w połowie 2014 r. cena baryłki znacznie spadła, w ujęciu ogólnym pozostaje powyżej średniej ceny długoterminowej. Od 1861 r. do dziś średnia bieżąca cena baryłki ropy wynosi około 33,90 USD. Analiza historyczna pozwala nam wyciągnąć wniosek, że anomalią nie jest obecny okres, a raczej lata 2011-2014. Od czasu pierwszej rewolucji przemysłowej zyski z ropy jeszcze nigdy nie miały wartości stałej.
Na rynku ropy naftowej od wielu miesięcy toczy się zaciekła batalia o zdobycie jak największego udziału. Producenci zrzeszeni w grupie OPEC cechują się najniższymi kosztami wydobycia, które są wykorzystywane jako najpotężniejsza broń w walce o udział w rynku. Na drugim biegunie znajdują się pozostali producenci – Stany Zjednoczone czy Rosja – których koszty wydobycia są znacznie wyższe, zatem obserwowane niskie ceny ropy naftowej mają zdecydowanie negatywny wpływ na kondycję sektora wydobywczego w tych państwach.
Koniec tygodnia przyniósł nam odreagowanie na rynkach światowych. Praktycznie wszystkie indeksy zyskiwały na wartości od rana, jednak „jedna jaskółka wiosny nie czyni”. Dlaczego? Już wyjaśniamy. Otóż niemiecki DAX zakończył dzień wzrostem 0,96%, ale w perspektywie tygodnia stracił 1,76%. Podobnie francuski CAC 40, mimo wzrostu w piątek 1,23%, w skali tygodnia spadek sięgnął 0,44%. Obraz warszawskiego indeksu skupiającego największe spółki przedstawia się już znacznie lepiej. Indeks, mimo straty w ostatnim tygodniu 2,73% (piątek wzrost o 0,75%), od początku roku wzrósł już blisko o 20%. Pozostałe rynki Starego Kontynentu (zwłaszcza te rozwinięte) od początku 2016 roku wciąż notują straty.
Spodziewamy się, że w 2016 r. globalny wzrost gospodarczy utrzyma się na poziomie +3,3 proc. wobec +3,1 proc. w 2015 r. Wzrost ten powinien być napędzany w jeszcze większym stopniu niż w latach poprzednich poprzez konsumpcję wewnętrzną i usługi, niż przez produkcję przemysłową. Gospodarka strefy euro powinna w 2016 r. urosnąć o +1,6 proc., wobec +1,5 proc. w 2015 r. Natomiast zagrożeniem dla tempa wzrostu pozostaje spowolnione tempo niezbędnych reform. Jest to w tym momencie główny czynnik ryzyka dla perspektyw gospodarczych strefy euro.
Sektor energetyczny odnotował najgorszy tygodniowy wynik od czerwca 2011 r. po tym, jak ponowne wprowadzenie na rynek ropy z Iranu i łagodne warunki pogodowe w Stanach Zjednoczonych przyczyniły się do znacznego spadku cen ropy naftowej i gazu ziemnego. W połączeniu z utrzymującymi się obawami o wzrost gospodarczy w Chinach zdarzenia te negatywnie wpłynęły również na giełdy – ceny akcji azjatyckich spadły do najniższego poziomu od 3½ roku.
Wtorek przynosi kolejne spadki ceny ropy naftowej na światowych rynkach. Za jedną baryłkę ropy WTI zapłacimy obecnie niewiele ponad 30 dolarów, co jest najniższą ceną od 2003 roku. Utrzymująca się od wielu miesięcy znaczna nadpodaż tego surowca na rynku, generowana przede wszystkim przez państwa grupy OPEC, to główny czynnik odpowiadający za obserwowane spadki, do których również przyczynia się silny dolar amerykański – indeks tej waluty znajduje się w okolicy tegorocznych szczytów – oraz negatywny sentyment panujący na całym rynku surowcowym.
Europejska ropa Brent kosztuje obecnie ok. 90 gr za litr. Podstawowe paliwa używane do transportu wyceniane są w europejskich i amerykańskich portach w granicach 1.0-1.3 zł za litr. Jak to możliwe, że na polskich stacjach średnia cena popularnej bezołowiówki czy diesla nadal przekracza 4 zł?
Uzależnione od pieniędzy z banków centralnych rynki reagują wyprzedażą na złagodzenie polityki pieniężnej EBC i panicznie boją się podwyżki stóp procentowych w USA. Dochodzą obawy o gospodarkę Chin, gdzie niepokojąco słabnie waluta, co łącznie daje mieszankę skutecznie psującą nastroje i apetyt na ryzyko. Złoty jest w tym środowisku najsłabszy od 6 lat.
Wszystko wskazuje na to, że tegoroczne świąteczne wyjazdy będą najtańsze od sześciu lat. Dodatkowo niskie ceny paliw mają szansę utrzymywać się przez kolejne miesiące. Ma to bezpośredni związek z piątkowymi decyzjami kartelu OPEC.
Nie doszło do zmniejszenia wydobycia ropy. Obecny fikcyjny limit wzrósł o 5%, co nie zmienia faktu, że i tak pomimo podniesienia, jest on przekraczany. We Francji wybory regionalne wygrywa Front Narodowy.
Pierwsze dni grudnia będą obfitować w bardzo istotne dla rynków informacje i wydarzenia. Na pierwszym planie bez wątpienia znajdą się posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, wystąpienie szefowej Fed i publikacja serii danych ze Stanów Zjednoczonych oraz obrady OPEC.
Jednym z najważniejszych tematów dzisiejszego poranka jest propozycja listy reform, które mają zostać wprowadzone w Grecji, aby kraj ten otrzymał pomoc finansową od międzynarodowych pożyczkodawców.
Miniony rok na rynkach finansowych upłynął pod znakiem drożejącego dolara amerykańskiego, historycznych rekordów amerykańskich indeksów giełdowych, taniejących surowców i kryzysu rosyjskiego systemu finansowego.
OPEC postanowił nie walczyć z obniżką notowań cen ropy poprzez ograniczanie wydobycia. Konsekwencji tej decyzji było wiele, ale nie wykluczone, że odbije się to także na rynkach nieruchomoci krajów z Zatoki Perskiej.
Niepewność to nastrój dominujący w minionym tygodniu za sprawą zróżnicowanych wydarzeń ekonomicznych. Chińskie dane o inflacji zahaczyły o 5-letnie spadki, co tylko podniosło spekulacje. Dodatkowo Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) obniżyła swoje prognozy popytu na przyszły rok, a same ceny ropy spadły do minimów. W poprzednim tygodniu odbyło się jednocześnie kilka ważnych spotkań.