Tani i bezpieczny kredyt dzięki kasom budowlano-oszczędnościowym?
Dlaczego warto w Polsce stworzyć kasy budowlano-oszczędnościowe mówi Michał Sapota, prezes HRE Investments
Dlaczego warto w Polsce stworzyć kasy budowlano-oszczędnościowe mówi Michał Sapota, prezes HRE Investments
Czy jest już bańka rynku nieruchomości, i dlaczego single nie kupują już mieszkań o powierzchni 100 mkw. – mówi w rozmowie dla portalu aleBank.pl dr Jacek Furga, Prezes Zarządu Centrum Prawa Bankowego i Informacji, Przewodniczący Komitetu ds. Finansowania Nieruchomości ZBP.
W III. kwartale 2019 r. banki po raz kolejny przekroczyły dotychczasowe prognozy, nie tylko zwiększając wartość akcji kredytowej w ujęciu kwartalnym, ale także udzielając większej liczby nowych kredytów mieszkaniowych. Po 9 miesiącach tego roku, wartość wszystkich udzielonych kredytów na zakup mieszkań i domów osiągnęła 87% wartości ubiegłego roku i wszystko wskazuje na to, że cały rok 2019 będzie rokiem rekordowym pod względem rozmiarów akcji kredytowej.
W obliczu rosnących obciążeń zewnętrznych banków w najbliższych latach będą one dążyć do zwiększenia udziału pozycji charakteryzujących się wyższą dochodowością, w tym w szczególności kredytów konsumpcyjnych, oczekuje Narodowy Bank Polski.
Mamy niewiele dobrych informacji dla osób, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie. Z Raportu Expandera i Rentier.io wynika, że w październiku ofertowe ceny lokali wciąż rosły. W Warszawie niewiele już brakuje do przekroczenia 10 000 zł za m2. Jak na razie nic nie wskazuje na to, że boom na rynku miałby się skończyć. NBP prognozuje, że w kolejnych latach wciąż dość szybko mają rosnąć pensje, a bezrobocie i stopy procentowe mają pozostać na niskim poziomie. Część banków obawia się jednak nadchodzącego spowolnienia gospodarczego. Podnoszą więc marże kredytowe dla osób posiadających niski (poniżej 20%) wkład własny.
Rosną kwoty pożyczane na zakup mieszkań – wynika z najnowszej publikacji Biura Informacji Kredytowej. Pożyczamy więcej, bo i coraz więcej kosztują nieruchomości. Stać nas na ich zakup, bo w coraz lepszej sytuacji finansowej są rodzime gospodarstwa domowe.
Wartość BIK Indeksu – Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks – PKM), informuje o rocznej dynamice wartości wnioskowanych kredytów mieszkaniowych. Najnowszy październikowy odczyt Indeksu wyniósł (+18,1%), co oznacza, że w październiku 2019 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe, na kwotę wyższą o 18,1% w porównaniu z październikiem 2019 r.
Rosnące ceny mieszkań zmuszają do zaciągania coraz większych kredytów. Jeszcze dwa lata temu średnia kwota kredytu wynosiła 230 tys. zł. Obecnie to już 280 tys. zł. Im wyższy kredyt, tym wyższa jego rata, ale istnieją sposoby na jej obniżenie.
Ceny mieszkań na rynku wtórnym wzrosły w ciągu ostatnich 12 miesięcy aż o ok. 11%. To sprawia, że stać nas na coraz mniejsze mieszkania. Z wyliczeń Expandera wynika, że dostępny metraż dla rodziny z dochodem 5000 zł netto najbardziej spadł w Zielonej Górze (-13 m2), Łodzi (-10 m2) i Bydgoszczy (-10 m2). Taka rodzina może obecnie kupić lokal o powierzchni od 33 m2 w Warszawie do 71 m2 w Kielcach.
Im dłużej Rada Polityki Pieniężnej utrzymuje stopy procentowe na niskim poziomie, tym dłużej mamy słabo oprocentowane lokaty i tanie kredyty. Jak tanie? W wyniku prowadzenia łagodnej polityki monetarnej przeciętny posiadacz kredytu mieszkaniowego zaoszczędził przez ostatnie 84 miesiące ponad 25 tysięcy złotych. Gorzej mają za to korzystający z bankowych lokat, których oszczędności pracują dziś na prawie 4 razy niższym procencie.
Banki oczekują w IV kwartale br. spadku popytu na kredyty mieszkaniowe, wzrostu popytu na kredyty konsumpcyjne i stabilnego popytu na kredyty dla przedsiębiorstw, przy dalszym zaostrzaniu polityki kredytowej w każdym z tych segmentów, wynika z ankiety Narodowego Banku Polskiego (NBP) skierowanej do przewodniczących komitetów kredytowych banków pn. „Sytuacja na rynku kredytowym IV kwartał 2019 r.”
Konfederacja Lewiatan, Związek Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF) oraz Związek Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce (ZPF), przedstawiły szczegółowe dane dotyczące kosztów nadzoru KNF nad pośrednikami kredytu hipotecznego. Wynika z nich, że proponowane przez Prezesa Rady Ministrów podniesienie opłat na pokrycie kosztów nadzoru nad pośrednikami kredytu hipotecznego może zmniejszyć zysk podmiotów nadzorowanych nawet do 35 proc., a także pogorszy ich możliwości inwestycyjne oraz w obszarze zatrudnienia.
W ciągu zaledwie jednego roku cena za metr kwadratowy mieszkań w dużych polskich miastach wzrosła nawet o tysiąc zł, w Krakowie jest to wzrost o 15%. Płace wprawdzie też rosną, ale wolniej niż ceny mieszkań – według danych GUS w skali kraju średnio o 7%. Z analizy zdolności kredytowych oraz średnich cen za metr kwadratowy mieszkań wynika, że obecnie stać nas na mniejsze lokum niż jeszcze rok temu.
We wrześniu 2019 r., w porównaniu do września 2018 r., w ujęciu wartościowym, banki i SKOK-i udzieliły kredytów na wyższą kwotę we wszystkich czterech grupach produktowych. Najwyższe wzrosty odnotowały kredyty mieszkaniowe (+20,7%) oraz limity kredytowe (+19,4%). Sprzedaż kredytów konsumpcyjnych wzrosła o (+9,3%), a kart kredytowych o (+11,6%). W ujęciu liczbowym, w stosunku do września 2018 r. odnotowano wzrost sprzedaży kart kredytowych (+22,5%), kredytów mieszkaniowych (+10,8%) oraz kredytów konsumpcyjnych (+0,8%). W przypadku limitów kredytowych dynamika jest ujemna: (-9,1%).
Polacy biorą kredyt hipoteczny po 30. roku życia i spłacają go przez 20 – 30 lat. Najczęściej pożyczamy między 100 a 300 tys. zł – wynika z raportu Oferteo.pl. Zapotrzebowanie na nowe mieszkania w Polsce stale rośnie, co w konsekwencji powoduje wzrost cen na rynku. Wiele osób jest zmuszonych wejść w samodzielne życie z kredytem na wiele lat.
Na początku tego roku dominowała prognoza, że dojdzie do 10 proc. spadku udzielanych kredytów mieszkaniowych w 2019 r. Jednak stało się inaczej. Dlatego, że program 500+ trafia teraz do zamożniejszych rodzin.
Polacy wciąż chętnie kupują mieszkania, co przekłada się na wzrosty ich cen – wynika z najnowszego podsumowania zaprezentowanego przez Narodowy Bank Polski. Wszystko dlatego, że na rynku nie brakuje ani nabywców posiłkujących się kredytem, ani tych, którzy zniechęceni rachitycznym oprocentowaniem lokat poszukują alternatywny dla swoich pieniędzy. Tych drugich powinno przybywać, bo banki mają obecnie najgorszą ofertę depozytową w historii.
Drożeją kredyty hipoteczne. Z raportu Expandera i Rentier.io wynika, że średnia marża dla kredytów z 10% wkładem własnym wynosi już 2,46%. To najwyższy poziom od 2010 r. Wciąż drożeją również mieszkania, szczególnie te duże, których średnia cena jest aż o 15% wyższa niż przed rokiem. Popyt na takie lokale może nadal rosnąć, jeśli frankowiczom uda się uwolnić z pułapki wysokiego zadłużenia.
PKO Bank Hipoteczny w ciągu pięciu lat działalności stał się liderem wśród banków hipotecznych działających na polskim rynku. W tym czasie wartość jego portfela hipotecznych kredytów mieszkaniowych urosła do 24,6 mld zł, a saldo wyemitowanych listów zastawnych, w ramach 19 emisji, to dzisiaj 16 mld zł.
Wiarygodność, stałe dochody i pieniądze na niezbędny wkład własny, to przepis na zakup mieszkania na kredyt. Rodzina dysponująca dwiema średnimi krajowymi może dziś bowiem pożyczyć na własne cztery kąty prawie 640 tysięcy. Przy wynagrodzeniach na poziomie mediany zdolność spada do niecałych 420 tysięcy, co też powinno wystarczyć na zakup mieszkania w każdym z miast wojewódzkich – wynika z danych zebranych przez HRE Investments.